KTO SIĘ DZIŚ UPOMNI O BIEDNĄ POLSKĘ? Wtorek 7 lipca 2020

Strajkujący 40 lat temu, w lipcu 1980 r.,  pracownicy w fabryce helikopterów w Świdniku, potem w fabryce „Żuków” (dobra marka, w swoim czasie niewiele ustępująca VV Transporterom i Ford Transitom) i kolejarze z lokomotywowni w lubelskiej PKP, domagali się m.in. możliwości zakupienia pół kilograma wędlin tygodniowo dla swoich rodzin.

Pisali w postulatach także o większą ilość wody przy stanowiskach pracy a lato 80’ było nieznośnie gorące. Wody i wędlin brakowało. Oprócz sklepów, w których po niższych cenach mogli kupować członkowie partii i ich rodziny. Reszta ludzi bez problemu mogła kupować ocet, musztardę i lekko przeterminowane suchary.

Wszyscy strajkujący robili to mądrze, nie wychodzili na ulice, bo już wiedzieli jak to się skończyło w r. 1970 w Gdańsku i Szczecinie oraz w 1976 r. w Radomiu i Ursusie. Zostali w swoich fabrykach i tam czekali na reakcję władz. Wtedy już coś osiągnęli, coś co potem nazwane zostało Solidarnością, a co w efekcie doprowadziło do nowej polskiej wolności po r. 1989.

No i teraz, 40 lat później, wraca pytanie o solidarność, o los ludzi bezdomnych, bardzo ubogich, o uchodźców, o niezadbane dzieci na ulicach, o pozostawionych sobie samym więźniów wychodzących z zakładów karnych, o samotnych starcach, których dzieci robią kariery daleko od nich, o ludziach pogrążających się coraz bardziej w depresjach. Wraca pytanie o Polskę, Polskę, która o to wszystko się upomni.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.