Czasem spotykam się z pytaniem – „Czy naprawdę jest pandemia?” Trochę rozumiem osoby, które zadają takie pytania. Ja nie mam wątpliwości, nie tylko z tego powodu, że znam trochę kilka osób, które chorowały, na szczęście są już zdrowe.
Spróbujmy inaczej. Wiemy, dość dobrze – przynajmniej moje pokolenie – że była II Wojna Światowa. To dla nas oczywiste, mamy muzea w obozach zagłady, wspomnienia dziadków, filmy dokumentalne. To z naszej perspektywy. Czy wiecie kto był mistrzem Portugalii w piłce nożnej w r. 1941? FC Porto. Oni zdobywali laur mistrzowski, a w Polsce, w Oświęcimiu, ginęły tysiące ludzi. A kto w r. 1942 cieszył się triumfem? Benfica Lizbona, a Correa Dias strzelił nawet 36 goli (dla Porto). W Hiszpanii w tym czasie triumfowały Barcelona, Valencia i Sevilla. U nas tysiące ludzi przymierały głodem, inni umierali w komorach gazowych. Anglicy zawiesili rozgrywki dopiero jak pierwsze niemieckie bomby spadły w pobliżu stadionów.
I jeszcze ciekawostka z Włoch, z początku roku 1944 Mussolini potrzebował więcej czołgów, aby próbować zatrzymać ofensywę aliantów z południa. Ale w fabryce Fiata w Turynie, gdzie w czasie wojny zamiast samochodów produkowano czołgi, wybuchł strajk, robotnicy żądali podwyżki płac. Mussolini wysłał ministra, żeby zmusić załogę do pracy. Szef tamtejszych związków zawodowych odpowiedział ministrowi, mniej więcej tak: „ W d… mamy waszą wojnę! Albo dacie po 2 tysiące lirów więcej, albo sp…….”. Mussolini i ministrowie dali podwyżkę, choć włoskie czołgi i tak przegrały z amerykańskimi. Była jakaś wojna?
To, że coś nie dzieję się tuż obok nas, nie oznacza, że nie istnieje. Tak, jest pandemia. Macie znajomych w Madrycie? Zapytajcie o pana Carlosa Nur de Viu, koordynatora działań sanitarnych w tym mieście w czasie pandemii. Wydał rozporządzenie, aby nie leczyć osób, które nie rokują wyzdrowienia, wskutek tego działania zmarło – tylko w Madrycie – 5986 starych, schorowanych i samotnych kobiet i mężczyzn. Carlos wkrótce stanie przed sądem. W potocznym języku jego czyn zwie się eutanazją.
Tak, jest pandemia. Na jedynym pieszym przejściu granicznym pomiędzy Ukrainą i Polską (Medyka – Szeginie) codziennie stoją trzy tysiące naszych sióstr i braci z Ukrainy, zmierzających do pracy w Polsce. Innej drogi nie ma, bo pandemia. Oczywiście mamy 14 przejść PL – UA, ale ktoś zaspał w jakimś ministerstwie.
Czasem słyszę argument z zachowania większości, potocznie tzw. głosu ludu, kolokwialnie mówiąc „tłumu”. Przecież ludzi już nie noszą maseczek, chodzą do kin i tańczą na pierwszych weselach. Brawo. Z tym, że proszę pamiętać, tłumy rzadko mają rację. Tłumy skazały na śmierć Jezusa i poparły Hitlera. Tłumy rzadko mają rację. Ale mają siłę! Przykładem są zbrodnie tłumnych rewolucji, francuskiej czy bolszewickiej choćby.
Czy jest pandemia? Noście maseczki, trzymajcie się jakieś półtorej metra od nieznajomych w marketach. I razem, siostry i bracia, cieszmy się życiem, mocniej kochajmy ludzi, za skarb życia Bogu radośnie dziękujmy.


