Też był to wtorek. I też w Lublinie padał deszcz. Tamten deszcz, z 9 czerwca 1987 r., witał Jana Pawła II w naszym mieście. Dziewięć lat wcześniej opuścił Lublin prof. Karol Wojtyła, a powrócił Papież.
Papież w Lublinie! Należę do tego szczęśliwego pokolenia, które widziało i słyszało Papieża w Lublinie. Wizyta Papieża nastąpiła w momencie już dużego rozchwiania systemu, który proklamowano w Lublinie 40 lat wcześniej, 22 lipca 1944. Czym była ta wizyta? Mogę ją porównać do upragnionego przewietrzenia dawno nie otwieranego pokoju, przenikniętego zaduchem, stęchlizną i odorem. Uff! Nareszcie ktoś otworzył okna! Jest świeże, zdrowe i ożywcze powietrze!
Minęły od tamtego dnia dwanaście tysięcy pięćdziesiąt cztery dni, całe trzydzieści trzy lata. Już miałem narzekać, że z tamtego Papieskiego Otwarcia nic dla Lublina i Lubelszczyzny – jak dotąd – nie wyniknęło, co jest prawdą. Napiszę jednak, że Lublin to dobre miasto, dobrzy ludzie i dobre miejsce, z jeszcze lepszą przyszłością.


