BRONIĘ BISKUPÓW I WY TO CZYŃCIE Wtorek 17 marca 2020

Przy każdej epidemii szuka się kozła ofiarnego, czyli winnego. Dawniej padało na Żydów, włóczęgów, handlarzy lub na chybił trafił. Przy okazji dżumy na pocz. XVIII w.  Lublinie oskarżono w r. 1711 roku trzech grabarzy o przeniesienie zarazy z Warszawy do grodu nad Bystrzycą. Mieli oni smarować klamki miejskich domów maścią przygotowaną z mózgów zarażonych nieboszczyków. Na torturach oskarżeni przyznali, że postąpili w ten sposób, aby zapewnić sobie dodatkową pracę. Oczywiście zeznania owe wymuszono na nieszczęśnikach.

Widzę, że tym razem – przynajmniej w Polsce – padło na biskupów. Nie żeby roznosili wirusa, bo biskupi są raczej dobrze izolowani od społeczeństwa. Zobaczymy, co będzie dalej, we Francji jedna trzecia episkopatu jest na kwarantannie, a to wskutek wizyty w Watykanie.

Biskupi są winni rozprzestrzeniania się epidemii ponieważ nie zamknęli na głucho kościołów przed wiernymi a tylko przymknęli drzwi świątyń, huczą niektóre media. Dowodów na zarażanie w kościołach na razie brak, ale winnego warto wskazać.

Będę bronił biskupów. W znakomitej autobiografii Karola Modzelewskiego „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca” (mam z autografem!), znalazłem ciekawą opowieść z czasów stanu wojennego (lat 80-te ub. wieku). Autor wraz z innymi czołowymi działaczami Komitetu Obrony Robotników i Solidarności został internowany pod fałszywym zarzutem próby siłowego obalenia ówczesnego systemu. Wiosną 1984 r. przetrzymywanie więźniów politycznych było już bardzo nie na rękę komunistom, bo Zachód żądał ich uwolnienia w zamian za tak potrzebne rozpadającej się gospodarce kredyty. Więzionym zaproponowano, że zostaną uwolnieni jeżeli wyjadą zagranicę. Honor nie pozwolił im na taką dezercję. Komuniści poprosili więc o pomoc Prymasa kard. Glempa i episkopat (czyli ogół polskich biskupów). Nowa propozycja popierana przez Prymasa i episkopat mówiła o tym, że działacze wyjdą na wolność o ile przez dwa i pół roku powstrzymają się od aktywności społecznej i politycznej. Tak sformułowany apel też był nie do przyjęcia dla luminarzy podziemia. Jan Rulewski, gorliwy katolik skomentował od razu „To sojusz pałki i pastorału!” Trzeba było jednak odpisać Prymasowi i biskupom i przekazać odpowiedź przez wysłannika duchownych, Andrzeja Wielowieyskiego, bliskiego doradcy Prymasa. Zredagowanie tekstu powierzono Modzelewskiemu, choć deklarował się jako niewierzący, ale był w gronie jedenastu „najmądrzejszy”, czyli po studiach. Modzelewski  wspomina: „… spłodziłem tekst bardzo osobliwy – odmowę pisaną wazeliną. Wszyscy to podpisali. Kiedy jednak przeczytałem na głos nasz wspólny już tekst, Wielowieyski aż jęknął: Kochani, co wyście tu napisali? To takie zawiłe. A przecież czytać to będą prości ludzie – biskupi”.

„W sierpniu 1984 r., gdy znalazłem się na wolności – pisze dalej Modzelewski – arcybiskup Gulbinowicz wyznał mi, że <prości ludzie> byli początkowo urażeni, ale im przeszło”.

Przypomnę, kto – między innymi – był wówczas w składzie Episkopatu. Najpierw więc sam Prymas, kard. Glemp, dalej wspomniany już kard. Henryk Gulbinowicz, kard. Franciszek Macharski, abp Ignacy Tokarczuk czy bp Bronisław Dąbrowski. Same sławy!

Biskupi jak mogą tak włączają się w akcje opanowania wirusa. Raz jedni powiedzą coś lepiej a raz inni nieco gorzej. Generalnie na pewno stoją po dobrej stronie. Są ludźmi bardzo podobnymi do nas, miewają katary i kichają, czasem zasypiają, niektórzy jeżdżą na rowerach, inni grają nieźle w ping ponga, część z nich pisze dobre książki, znam jednego (nie z Polski) co pali cygara i drugiego (nie z Polski), który krzyż biskupi nosi na T-shircie, bo ma u siebie bardzo gorąco. Wszyscy oni muszą podejmować decyzje, których skutki dotyczą nas wiernych, owiec.

Trzeba się za nich modlić, ja robię to codziennie.

A na zdjęciu jest oczywiście ś. p. Abp Józef Życiński, przydałby nam się Jego głos na czas tego wrednego wirusa.

Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.