REKOLEKCJE KORONAWIRUSA Piątek 13 marca 2020

No to mamy Wielki Post! I nie mamy rekolekcji. Wcale mnie to nie martwi. W tym roku rekolekcjonistą i to bardzo skutecznym jest Koronawirus. Nic ten wirus nie mówi, nie prawi długich nauk, a ludzie słysząc o nim więcej się modlą, częściej myślą o Panu Bogu, o śmierci i życiu wiecznym. Pozazdrościć skuteczności!

Nie zdziwię się, jeśli w tym roku przełożone będzie świętowanie Wielkanocy. Tylko świętowanie, bo samej Wielkiej Nocy przełożyć się nie da, zdarzyła się w Jerozolimie 1987 lat temu. Zresztą tajemnicę Wielkiej Nocy świętujemy w każdą niedzielę, w najbardziej popularnej i najkrótszej modlitwie eucharystycznej mdlimy się co tydzień: „uroczyście obchodzimy pierwszy dzień tygodnia, w którym Jezus Chrystus zmartwychwstał” Ba! Wielkanoc świętujemy w każdej Mszy Świętej! Odprawianie Mszy Świętych do kamer telewizyjnych 12 kwietnia, jakoś mi nie pasuje. Lepiej poczekać na spokojniejszy czas i razem z ludźmi poświętować, zresztą, jak uczy Pismo Święte:  „Jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień” (1 List św. Piotra 3,10).

Na początku pomyślałem sobie, że problem może być tylko z ofiarami na tacę, ale przecież mamy XXI wiek i te mogą być zastąpione przelewami na konto parafii (znam nawet taką jedną, gdzie widnieją ogłoszenia duszpasterskie sprzed 3 lat, ale i tak na stronie głównej widnieje aktualny numer konta). Jeden z moich przyjaciół to umie nawet zegarkiem płacić!

Na koniec muszę się przyznać, że wobec zaistniałej sytuacji mam przekichane kompletnie. Otóż natura obdarzyła mnie sezonowym katarem siennym, co oznacza, że już teraz seryjnie kicham na wskutek bardziej  świeżych woni ziemi i powietrza. Serie mam nawet po 10 razy, i od razu zaręczam, że przez Internet nikogo raczej nie skropelkuję. Uważam na siebie, ale spodziewam się, że ktoś wkrótce naśle na mnie sanepid.

I jeszcze jedno dobro z tego wirusa w koronie, ludzie stają się jacyś milsi. Jak dzwonią do mnie, to się zaraz pytają: „Jak się czujesz?” „Zdrowy jesteś?” Normalnie wcześniej to od razu walili: „Wiesz, mam taką sprawę …” A teraz taka troska, czułość, zainteresowanie. Bardziej bliscy – znając mój katar sienny – radzą: „Ty jesteś ostatnio taki zmęczony, może zostaniesz w domu? Odpoczniesz …” Wcześniej było: „Przyjedź wcześniej, tyle spraw do załatwienia!” Taka troska o ludzi, to bardzo wielkanocny objaw, dziękuję.

Siostry i bracia, dbajmy o siebie, kichajmy cichutko, więcej się módlmy, goręcej kochajmy, w górę wznieśmy serca, Pan Jezus z martwych powstał, całe życie mamy Wielkanoc, Alleluja!

Aha, rozklejajcie ten wpis, może odpowiednie władze przełożą świętowanie na lepszy czas.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.