PAN JEZUS CZUWA PRZY AUTOMATACH ANETKI Środa 11 marca 2020

No to mamy Wielki Post! I Pana Jezusa, który działa sprytnie i po swojemu.

Anetkę poznałem kilka lat temu, koczowała w altance, w ogródkach działkowych, w centrum Lublina. Opiekował się nią Mietek, starszy, ale poważny gość. Opiekował się nią, bo Anetka jest upośledzona i nie wszystko rozumie, a Mietek, choć moczymorda, rozumie wszystko. No, może prawie wszystko. Matka Anetki zabiera jej rentę, czasem bije i każe wyp….. z domu. Dlatego przylgnęła do Mietka.

Mietek, który rozumie prawie wszystko, nie rozumie, że czasem ktoś go złapie na kradzieży (zwykle drobnej) i powiadomi policję, a sąd wyśle go do więzienia. I tak Mietek poszedł za kraty. Anetka na kilka tygodni wróciła do matki, ale ta wiadomo, kazała jej opuścić mieszkanie. No to opuściła.

Wczoraj zagadałem z nią, jak sobie daje radę. Pominę wszystkie k…., bo te gęsto pojawiają się w języku dziewczyny, ale ma to swój urok. Anetka nocuje w hostelu, ma tam łóżko, prysznic, czajnik i szklankę. Ale skąd ma pieniądze? Matka dała jej rentę? Gdzie tam! „Zarabiam na łapę!” – oznajmiła. „Kurczę, żebrzesz?” – spytałem. „No, normalnie cię po …., ja???” – krzyknęła. „Przepraszam, to co to ta łapa?” – drążyłem. „Ha, ha, uczony taki i nie wie” – zadrwiła – „Normalnie, na automatach robię, tłukę w jednym lokalu 20 zł, w drugim 15, w trzecim 30 i mam kasę!” Ponieważ w życiu nie grałem na żadnym automacie, spytałem jak długo już tak pracuje. „Dwa tygodnie, tęsknię za Mietkiem”.

Panie Jezu, Ty się na pewno znasz na automatach, bo znasz się na wszystkim. Dobrze, że czuwasz przy tych, na których pracuje Anetka.

Zdjęcie: jeden z wyjazdów Mobilnego Patrolu, tak poznałem Anetkę.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.