POLSKA W PURI I COCHABAMBA

Piątek 12 października 2018  Wspomnienie bł. Jana Beyzyma Jan Beyzym należy do dość licznej grupy najznakomitszych ambasadorów Polski, o których nic lub prawie nic nie wiemy i którzy zrobili dla dobrego imienia naszego narodu dużo więcej niźli całe zastępy dyplomatów. Dziś jest liturgiczne wspomnienie tego błogosławionego.

Ten wołyński „posługiwacz trędowatych ”  uratował życie tysiącom Malgaszów (mieszkańcy Madagaskaru), lecząc ich skutecznie z trądu w założonym przez siebie szpitalu w Maranie, zbudowanym z datków Polaków z Galicji i z emigracji, wszystko to działo się w czasach zaborów.

Polska posługa wśród trędowatych ma wiele złotych kart. Przypomnę werbistę o. Marian Żelazka, założyciela leprozorium w indyjskim Puri oraz „świt życia”, Jeevodaya, także położony w Indiach ośrodek leczenia trędowatych i edukowania ubogich, stworzony przez pallotyna ks. Adama Wiśniewskiego, a prowadzone do dzisiaj przez dr Helenę Pyz, niezwykłą polską lekarkę. Inna wspaniała lekarka z Poznania, Wanda Błeńska, „Dokta” lub „Matka trędowatych”, ocaliła życie tysiącom trędowatym w ugandyjskiej Bulubie (Afryka).

O Polsce, w sensie jak najbardziej pozytywnym, mówi się dziś w Peru, dzięki ofiarnej posłudze i śmierci „męczenników z Pariacoto, franciszkanom (bł. o. Michał Tomaszek i bł. o. Zbigniew Strzałkowski). Podobnie w Boliwii, gdzie w Cochabamba śmierć męczeńską poniosła młodziutka wolontariuszka Helenka Kmieć z Libiąży.

Ten rok świętujemy jako 100-lecie odzyskania niepodległości po jarzmie zaborów, za rok będzie 30 lat ponownego wybicia się na niezawisłość po na szczęście bezkrwawym roku 1989 (w Rumunii przebiegło to koszmarnie).

Polska! Polska! Polska! Polska to ludzie, którzy mocno kochają i oddają siebie innym, tutaj i na Madagaskarze, w Puri i Cochabamba.

Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.