ŁOSIE SŁABO ZNAJĄ PRZEPISY DROGOWE

Środa 25 lipca 2018 Świętego Krzysztofa

Jak zauważyliście, ostatnio pisuję o świętych, miałem już zaprzestać, ale dziś patronują nam dwaj znakomici święci, Jakub Apostoł i Krzysztof. Może ten drugi jest nawet nam bliższy z racji opieki nad kierowcami.

Ponieważ przejechałem już ponad milion kilometrów, bez ani jednego wypadku (i oby tak dalej), pokuszę się o kilka refleksji a może i nawet rad, w dniu św. Krzysztofa.

Zawsze zwalniam przed przejazdami kolejowymi, nawet jak rogatki są podniesione. Zakładam, że nie wszyscy dróżnicy są abstynentami i niektórym zdarzało się popić, nie opuścić szlabanu na czas.

Jadąc drogą z pierwszeństwem przejazdu uważnie patrzę, co robią dojeżdżający z podporządkowanych. Ponoć najsmutniejsza aleja na cmentarzu, to ta, w której spoczywają ci, co mieli pierwszeństwo przejazdu.

Zwalniam przed każdym niewidocznym lub słabo widocznym zakrętem, szczególnie w okresie żniw i wykopków. Dzięki temu uniknąłem bliskiego spotkania z kilkoma kombajnami, które akurat na końcu niewidocznego zakrętu miały wyjazd z pola.

Zwalniam także w lasach, a już najbardziej w tych oznaczonych czarnymi jeleniami na żółtej blasze. Z tego, co wiem, większość jeleni i łosi słabo zna zasady ruchu drogowego, a mniejszość może i zna, ale rzadko respektuje.

Nie denerwują mnie zawalidrogi, kierowcy wykonujący dziwne czy niepewne manewry. Może akurat źle reagują na ciśnienie (mnie się też zdarza), może dopiero się uczą (też tak miałem), może dostali jakąś złą albo smutną wiadomość (ja też takie otrzymuję).

Zdarza mi się rozmawiać w trakcie jazdy przez telefon komórkowy. Kiedyś nawet przekonałem do swoich racji patrol drogówki, dowodząc, że zgodnie z prawem kierowca może trzymać w ręku siekierę, żywego koguta albo talerz gorącej zupy. Telefonu już nie. Lobby zestawów głośno mówiących zatriumfowało. I proszę mi nie pisać komentarzy w tej kwestii, sprawdziłem, liczba groźnych wypadków spowodowanych przez gadających przez komórki, stanowi skromny ułamek w ogólnych statystykach przyczyn wypadków.

Wiele razy zdarzyło mi się przekraczać linię ciągłą czy nawet podwójnie ciągłą, dzięki czemu jeszcze żyję, inaczej nie uniknąłbym zderzenia z innymi użytkownikami dróg. Kierowca powinien myśleć w trakcie jazdy, ślepe posłuszeństwo liniom, światłom i znakom, może prowadzić do dramatów.

No to siódma rada. Przyznaję, że czasem się denerwuję za kierownicą. Denerwuję się wtedy gdy inni kierowcy denerwują się na tzw. „baby za kierownicą”, czyli panie prowadzące samochody, przyznaję czasem bardzo oryginalnie i zaskakująco. Nie znoszę jak ktoś na panie trąbi albo wymachuje łapskami. Zawsze wtedy sobie myślę, chłopie jakżeś taki ideał, to weź upiecz kotlet devolay po angielsku albo Banoffee.

Święty Krzysztofie módl się za nami, płci obojga kierowcami.

 

Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.