KOMU PRZYWALAMY Z NAJGRUBSZEJ RURY

Poniedziałek 16 kwietnia 2018 Jeżeli o kimś źle myślimy, będziemy o nim źle mówić i w końcu źle go traktować. Proces wykluczania ludzi zaczyna się w naszych myślach. O kim źle myślimy, tego odsuniemy i odrzucimy, również fizycznie.

Ocenianie innych, osądzanie ich, polepsza nam samopoczucie. Jeśli oni są źli, my jesteśmy lepsi. Oczywiście, jesteśmy dobrze wychowani i zjadliwe osądy wyrazimy jedynie w zaufanych gronach, a przynajmniej w myślach. Bawi mnie scena z faryzeuszem i celnikiem w świątyni.  Faryzeusz – „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Wie, że celnik jest obok, więc „faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił”. (Łk 18). W duszy zgnoił celnika.

Ludzie robią złe rzeczy, wredne i wstrętne. Nie pozwolimy im jednak zmienić się, jeżeli będziemy na nich pokrzykiwać, wytykać wady i słabości. To tylko nas wywyższy. Zawsze znajdziemy blisko siebie jakiegoś celnika, któremu przywalimy z najgrubszej rury (w myślach przede wszystkim).

Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (Łk 6.37), przekonuje Pan Jezus. Przekonał was?

Zapewne jest tak, że ludzie o których źle myślimy i mówimy, najbardziej potrzebują przygarnięcia. Zaraz będzie nowy tydzień, zróbcie sobie listę osób, o których źle myślicie (ja już zrobiłem). Jeżeli wierzymy w nasze powstanie z martwych, musimy ich przygarnąć.

Itinerarium

Dodaj komentarz