LUDZIE Z LAMPAMI NIEGASNĄCYMI

Kazanie na 32 Niedzielę Zwykłą 12 listopada 2017 Marcel jako dziecko zasnął kiedyś słodko przy ołtarzu podczas pasterki, potem skończył dwie katolickie szkoły. Przed maturą skosztował marychy, potem zaczął nią handlować, kasa przychodziła łatwo. Parę tygodni temu, ktoś przyłożył mu nóż do żeber i przypomniał, że wisi dwadzieścia tysięcy za pobrany wcześniej towar.

Spotykam ludzi ze zgasłymi lampami. Jedni nosili w nich narkotyki czy alkohol, wypalili się. Inni mają pieniądze ale lampy zgasły. Jeszcze inni próbują rozpalić życie namiętnością ale ledwo kopcą.

Żyjemy bardzo szybko, łakniemy ciągłych zmian i mocnych wrażeń. Nazwałbym to życiem serialowym, od tego odcinka do następnego, z możliwe dużą sekwencją zaskoczeń, zwrotów akcji i niespodziewanych tricków. Pozbywamy się roztropności i mądrego namysłu na rzecz stylu dowolnego (freestylingu), przekonujemy się, że warto iść na „spontana” i na „maksa”. Przecież – w odniesieniu do dzisiejszej Ewangelii – nie może nam nigdy zabraknąć oliwy!

Codziennie warto prosić Ducha Świętego: „Światłem rozjaśnij naszą myśl, w serca nam miłość świętą wlej”. Duch Święty jest jedynym ogniem stale płonącym w ludzkim sercu. Ogniem porządkującym myśli i pragnienia, ogniem miłości Bożej strzegącej nas przed zatraceniem i zgaśnięciem.

Życie może być bezsensowym serialem. Może też być radosną symfonią z gorącym żarem lamp płonących miłością.

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:

«Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”.

Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny». (Mt 25, 1 – 13)

Itinerarium

Dodaj komentarz