Czwartek 26 października 2017 Wydawało się, że idziemy drogą rozwoju i postępu, a kierunek wyznacza nam prawda, dobro, solidarność i miłość. Ze zdumieniem odkrywam, że w szybkim tempie następuje przebudowa naszej cywilizacji w oparciu o antywartości.
Bardzo smutny los spotkał prawdę, dziś kłamstwo nie jest powodem do wstydu, ważne by prowadziło do osiągnięcia celu. Kłamstwo jest niemal powszechnym narzędziem w rękach większości polityków (byle było skuteczne), media używają kłamstw kompletnie bezkarnie. Mam wrażenie, że coraz bardziej kłamstwo jest normą a za prawdą idą najwyżej nieszkodliwi hobbiści.
Z ogromną siłą wróciły do naszego publicznego życia nienawiść i zemsta. Jeśli stosujemy je do „wrogów” narodu – obecnie w Polsce są nimi Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy i uchodźcy – jest to nawet postawa szlachetna i patriotyczna.
Kryzys przechodzi także pojednanie i przebaczenie, dziś są berłem słabych, normą jest oddawanie ciosów, całkowite niszczenie, niewinnie nazywane „grillowaniem”. Solidarność zepchnięta została w bajki i mity, wypada dziś mieć więcej niż inni i dzielić się najwyżej ochłapami.
Zaskakującą karierę robią innowacyjność i kreatywność. Przy czym zgodnie ze zdrowym rozsądkiem nie są wartościami same w sobie, mnożą się przecież innowacyjne metody kradzieży i kreatywne kłamstwa. Jakieś działanie czy pomysł mają wartość nie przez to, że są nowe czy inne, ale – zgodnie z klasyką – jeśli są prawdziwe, dobre, mądre i piękne. Zajechało wam ciemnogrodem?
Najgorszy los spotyka miłość, do niedawna brana na serio jako sens życia, poświęcenie, dar z siebie (bezinteresowny), jako wzajemność, jako szeroki gest obejmujący nawet nieprzyjaciół, jako cierpienie za kogoś czy oddanie życia. Uff, wyciągam bardzo stare łachmany? Nikt już się tak nie ubiera?
Ktoś chce być dobry, mówi prawdę, poświęca się ludziom, stara się kochać bezwarunkowo, przebacza wrogom i dzieli się czasem oraz chlebem. Są tacy ludzie. Tych, którzy rozpoczęli odnowę świata ponad 2 000 lat temu, według Ewangelii, także było niewielu.

