Piątek 25 sierpnia 2017 Modlitwa idzie jak po grudzie, Pan Bóg wydaje się być daleko i nieosiągalny. Myśli z oporem odrywają się od rzeczy. Miłość jawi się jako nic nie warta. Być może znacie podobne stany z własnego doświadczenia.
Niektórych nawiedzają także myśli, że są odrzuceni przez Boga albo, że w ogóle Go nie ma. Inni odczuwają ogromną suchość uczuć i bezwład woli, niechęć do wszystkiego, co kojarzyłoby się z Bogiem.
Takie i podobne doświadczenia są najlepszą oznaką, że jesteśmy blisko Boga, dużo bliżej niźli wtedy, gdy modlimy się ochoczo, wręcz płoniemy miłością i wszystko nas cieszy.
Mistrzowie życia duchowego mówią o potrzebie oczyszczenia w drodze do zjednoczenia z Bogiem. Trzeba pozostawić cukierki i rarytasy, żeby zasmakować czystej więzi z Bogiem. Dobrze znają ten proces wędrowcy i zdobywcy szczytów. Zostawiają samochody, wygodne schroniska, na szczyty idą ze skromnymi plecakami. Trzeba niemal wszystko zostawić, aby zdobyć to, co najpiękniejsze. Trzeba wszystko zostawić, żeby doznać czystej radości zjednoczenia z samym Bogiem.

