JAK ZWĘDZIŁEM ORCZYK SĄSIADOWI I DOSTAŁEM PO D

Piątek 16 czerwca 2017  Karierę ostatnio robią fake – newsy, czyli „nieprawdziwe informacje wprowadzane w obieg publiczny w celu dezinformacji”, co może powodować np. straty ekonomiczne lub wybuch paniki. Fake, w języku angielskim to oszustwo, szachrajstwo, podróbka. Poważne rządy, m.in. Niemiec i Francji powołały nawet specjalne instytucje, które mają wyłapywać kłamstwa i dementować je. Znalazłem kilka fachowych opracowań na temat szkodliwości fake – newsów, podpisanych przez „ekspertów” z dziedziny psychologii czy socjologii. Nie zdziwię się, jak wkrótce jakiś uniwersytet otworzy specjalizację z tego zakresu.

Piszę to oczywiście prawie pękając ze śmiechu. Ponieważ czytam Pismo Święte, historię fake – newsów znam od dawna. Bodaj najsłynniejszy jest ten opisany przez św. Mateusza, zaraz po zmartwychwstaniu Jezusa „niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu». Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.” (Mt 28, 11 – 15). To krótką historię fake – newsów macie zaliczoną, bez konieczności czytania przemądrzałych artykułów i studiowania fakelogii.

W dzieciństwie zdarzyło mi się kilka razy skłamać, najczęściej z powodu siostry. Rzecz w tym, że czasem wylatywała szyba w drzwiach podczas gwałtownych sporów pomiędzy nami, co ja zwykle tłumaczyłem ogromną siłą siostry, jednak rodzice po krótkim śledztwie demaskowali moje fake – newsy. Co było dalej? Była kara. Obrywałem po uszach a czasem po części ciała na literkę „d”, przy czym wcale nie chodziło o dłoń. Szybko pojąłem, że kłamać nie wolno i że za kłamstwo grozi kara.

Dużo później zrozumiałem – ze zdziwieniem i smutkiem – że kłamstwo jest pożyteczne, daje pieniądze i władzę. I nikt za to nie karze. W roku 1995 Aleksander Kwaśniewski skłamał, że ma wyższe wykształcenie – a nie miał – i został prezydentem mojego kraju. Nikt go za to kłamstwo nie ukarał, nagrodzony został komnatami w Belwederze.

Wiem też, że nie powinno się kraść. Mam na sumieniu małą kradzież dokonaną w wieku lat czterech. Zwędziłem sąsiadowi orczyk (ja bardzo proszę, aby starsi wyjaśnili młodszym o co chodzi). Zwędziłem, bo idealnie pasował mi – i kolegom – do zabawy w dyliżans. Sprawa się wydała, oberwałem, już nie po uszach, ale po tej części ciała, której nazwa zaczyna się na literkę „d”, przy czym, jak już wiecie o „dłoń” wcale nie chodzi. Niespełna miesiąc temu udowodniono, że pan Lionel Andrés Messi Cuccittini, lat 29, urodzony w argentyńskim Rosario, wzrost 170 cm, zatrudniony w firmie FC Barcelona, jest oszustem. Mały piłkarz jest wielkim złodziejem. Oszukał Hiszpanię na ponad 4 miliony euro, dostał za to 21 miesięcy więzienia, jasne, że nie pójdzie do celi. Pan Messi ściąga na siebie uwagę talentem nóg (lewej zwłaszcza), co daje setki milionów euro z transmisji telewizyjnych i dużo więcej niż 4 miliony z podatków, wpływających do kasy Hiszpanii. Nie opłaca się karać pana Lionela, złodzieja, bo jego nogi pomnażają dochód Hiszpanii. Wcale nie marzę, żeby pan Lionel dostał po „d” (o „dłoń” nie chodzi), ale żeby choć ktoś przetrzepał mu argentyńskie uszy. Jasne, to samo napiszę kiedyś, gdy sądy udowodnią, że niejaki Cristiano Ronaldo dos Santos Aveiro, lat 32, wzrost 185 cm, pracownik Realu Madryt, okradł hiszpański urząd skarbowy na sumę 14,76 mln euro (śledztwo w toku). Te dane imienne i wzrostowe podaję jako ostrzeżenie, bo a nuż komuś z Was przydarzy się robić jakiś interesy z wyżej wymienionymi. Uwaga, mogą oszukiwać!

Prawie dwadzieścia siedem lat temu, Boguś Łyszkiewicz, z „Chłopcami z Palcu Broni”, zaśpiewał prorocką piosenkę z frazą „Szczęście sprzyja bogatemu”. Boguś – mam prawo tak mówić bo znałem chłopaka i lubiłem – już nie żyje, rację jednak miał. W linku jest cały tekst piosenki (autorstwa Wiesława Dymnego), ale jest ona dozwolona od lat 18.

Czytam Pismo Święte, czasem oglądam mecze piłkarskie, obserwuję kariery kłamców w polityce. Wiem, że prawda i uczciwość, sprawiedliwość i dobro, przegrywają dzisiaj. I wiem jeszcze, że już wkrótce znowu je pokochamy.

Fragment z „Chłopców z Placu Broni”, reszta tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=yNgZW9CyBuE

Ludzie są jako szakale 
Moralności nie ma wcale
Szczęście sprzyja bogatemu
A nieszczęście ubogiemu
Choćbyś gwałcił, choćbyś grzeszył
Choćbyś kogoś nożem przeszył
Choćbyś osrał dostojnika
Za pieniądze się wymigasz 

Itinerarium

Dodaj komentarz