A MIŁOŚĆ JEST NAJWIĘKSZA

Piątek 2 grudnia 2016 W historii Agnieszki i Marka prawie wszyscy byli mądrymi ekspertami i kiepskimi prorokami. Przyszli zgłosić ślub na początku roku, z zamiarem złożenia go w marcu, po trzech miesiącach, zgodnie z wymaganiami kościelnych przepisów. Trochę się zdziwiłem, bo w marcu już zaczynał się Wielki Post a w tym czasie zwyczajowo ślubów się nie zawiera, choć przeszkód prawnych nie ma.

Chodzili ze sobą od siódmej klasy, czyli przez prawie sześć lat, chcieli pobrać się koniecznie jeszcze przed maturą (to wszystko działo się w epoce dawnego systemu edukacji, który właśnie powraca), mieli już skończone 19 lat. Znaliśmy się dość długo dlatego mogliśmy szczerze rozmawiać. Spisałem przedślubny protokół, ustaliliśmy datę ślubu i wszystkie szczegóły typu organista i wygląd kościoła (skromny, bo Wielki Post).

Kiedy zaczęli ogłaszać swoją decyzję rozpoczął się koncert mądrych ekspertów i mamrotanie kiepskich proroków. Rodzice pytali w którym miesiącu ciąży jest Agnieszka, co na początku ich dziwiło, potem bawiło aż wreszcie wkurzało i odpowiadali, że w dziewiątym albo dziesiątym, dokładnie nie pamiętają. Koleżanki Agnieszki perorowały, że jest za młoda, że przecież studia przed nią, koledzy Marka namawiali, że trzeba poczekać i wyszaleć się. Nawet ksiądz proboszcz sugerował mi, abym jakoś wpłynął na zmianę decyzji, wszak w pewnym sensie byli moimi wychowankami. Nie podjąłem się tego, znałem oboje długo i fascynowała mnie ich więź.

Ślub odbył się na początku Wielkiego Postu, skromnie i pogodnie, przyjęcie weselne bez wódki i tańców, ale miłe. Przyszedł kwiecień, potem maj i następne miesiące, a tu nic, żadnego wcześniejszego porodu. Asia, pierwsza z trzech córek przyszła na świat w maju następnego roku. Nota bene nieomal w moim fiacie 126 P, samochodów było nie tak wiele jak dzisiaj, odwoziłem ich do szpitala wieczorem a przed północą Asia już witała się ze światem.

Agnieszka i Marek, w dniu zgłaszania swojego ślubu powiedzieli jedno krótkie zdanie:

– Proszę księdza, my się naprawdę kochamy.

– Przecież wiem, widzę i słyszę.

 

Za 22 dni Wigilia Bożego Narodzenia, wspomnienie tego dnia, w którym rozpoczęło się ogłaszanie prawdy, że miłość jest największa. Ja to wiem i wierzę w to, dlatego byłem od początku po stronie Agnieszki i Marka. I żeby zaspokoić waszą ciekawość. Syn Asi, czyli wnuk Agnieszki i Marka chodzi już do przedszkola, a drugi jest „w drodze”. Miłość jest największa, w wieku 19 czy 91 lat, zawsze jest największa.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.