ŚWIĘTA WALKA NA WZÓR BOŻY

Czwartek 1 grudnia 2016 Piszę w tym Adwencie historie ludzi, zdarzenia, które znam z doświadczenia, z rozmów, spotkań. Wierzymy, że przed ponad 2000 lat Chrystus stał się człowiekiem i zjednoczył jakoś z każdym z nas. Święta będą tylko Świętami, a obecności i działania Boga szukam pośród nas, zgodnie z przesłaniem obecnego czasu, że Słowo ciałem się stało i zamieszkało pośród nas. Zamieszkało i mieszka.

Lejla jest Czeczenką, mieszkającą w Wąwozie Pankiskim na północy Gruzji, od rdzennej Czeczenii oddziela ją pasmo wysokiego Kaukazu. Nawet jednak najwyższe góry nie są przeszkodą dla miłości. Alik poznał ją podczas wizyty u krewnych. Poznał, pokochał, poślubił i zabrał do siebie, na drugą stronę gór, niedaleko stolicy, Groznego. Zdążyła urodzić dwóch synów zanim wybuchła wojna z Rosją, to były lata 90-te ubiegłego wieku. Postanowiła uciec z synami do rodzinnego Wąwozu po drugiej stronie gór, żeby zapewnić im bezpieczeństwo, żeby ocalić. Udało się. Mąż walczył o niepodległość Ojczyzny, nie udało się. Zdążył jednak wyrwać się z rosyjskiej obławy, przedarł się aż do Austrii. Tam szybko znalazł azyl i pracę. Skontaktował się z żoną, żeby przyjechała z synami do niego. Pomyślała, że to dobry pomysł, zwłaszcza, że do Wąwozu zaczęli przybywać brodaci bojownicy z podbitej Czeczenii i zachęcali młodzież do włączenia się w ich szeregi. W Austrii było bezpiecznie, a Lejla zawsze chciała, żeby synom nie groziło żadne zło, jak każda dobra matka.

Znowu się udało, nie całkiem, bo wyjechali tylko synowie. Zaczęli chodzić do szkoły, potem na studia, opanowali niemiecki i angielski, starszy znalazł niezłą pracę. Dzwonili do matki, podsyłali zdjęcia i filmy. Potem kontakt trochę osłabł, Lejla myślała, że dorośli już więc nie muszą trzymać się matczynej spódnicy.

Czeczenia to mały naród, informacje o rodakach rozprzestrzeniają się szybko. Cztery lata temu doszła do niej wieść, że obydwaj synowie zginęli w Syrii, walcząc po stronie Państwa Islamskiego. Z początku nie wierzyła, ale potem przychodziły kolejne potwierdzenia, również od męża. Chłopcy już w Austrii łyknęli bakcyla „świętej wojny”, skutecznie rozpowszechnianego przez imamów. Stamtąd przez Turcję przedostali się na front. Trzeci raz nie Lejli udało się ocalić synów.

Teraz będzie walczyć o rodzinę siostry. Siostra, także wydana za męża w Czeczenii, uciekła z nim i dziećmi do Polski, kiedy ludzie Kadyrowa (obecny dyktator, posłuszny Rosji) zaczęli rozpytywać o nich. Po rozpytywaniu następuje najczęściej aresztowanie, potem aresztowani znikają. W Polsce rozpoczęła się długa procedura rozpatrywania wniosku o status uchodźcy, wiele miesięcy spędziła w ośrodkach dla uchodźców. Miała dalszych krewnych w Niemczech, zdecydowała się do nich wyjechać. To jest nielegalne, bo każdy uchodźca musi przejść procedurę w tym kraju (ze strefy Schengen), w którym postawił pierwszy krok, w jej  przypadku w Polsce. Niedawno została zatrzymana przez niemiecką policję, obecnie przebywa w ośrodku deportacyjnym, skąd wkrótce zostanie przekazana do Polski. W Polsce takich ludzi przeważnie odsyła się z powrotem do Czeczenii. A jak ktoś wraca tam, jest przesłuchiwany i bardzo często znika. Dlatego Lejla chce walczyć, aby nie odesłano siostry z rodziną. Walczyła jak umiała o synów, nie udało się, teraz walczy o siostrę, wierzy, że się uda.

W tajemnicy Bożego Narodzenia przepiękną prawdą jest to, że Bóg walczy o człowieka, wyzwala go, chce ocalić przed wszelkim złem. I ludzie od Chrystusa uczą się, że trzeba walczyć o innych. On, Syn Boży zjednoczył się jakoś z każdym z nas (Jan Paweł II). Z Lejlą, która wyznaje islam także.

  1. Historię Lejli, niestety – moim zdaniem – zbyt sfabularyzowaną znaleźć można w książce Wojciecha Jagielskiego „Wszystkie wojny Lary” (2015).
Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.