Środa 23 listopada 2016 Pieniądze dają nam wiele możliwości. Możemy dzięki nim zwiedzić cały świat, jak się komuś bardzo powiedzie to nawet własnym samolotem. Piękna sprawa. I można dzięki nim mieć piękny dom, a jak się komuś powiedzie to nawet sto domów w stu najpiękniejszych miastach świata. Bardzo fajna sprawa. Można dzięki nim poddać się operacji, która usunie prawie bezboleśnie wszystkie zmarszczki i zbędne zwały tłuszczu z bioder lub brzucha. A jak się komuś powiedzie, to można takich operacji mieć dziesięć i co rok wyglądać młodziej. Rewelacja! Każdemu życzę, żeby mu się powiodło.
Na końcu będzie jakieś rozliczenie, ja wierzę – i pewnie większość z was także – że to będzie Sąd Ostateczny. I tam na naszą korzyść, na naszą szczęśliwą wieczność, warto mieć coś na koncie. Na wieczną walutę nie zostaną przeliczone zasoby z naszych banków. Na tę walutę zostaną przeliczone nasze spotkania z chorymi, odwiedziny więźniów, chleby zakupione głodnym, Syryjczycy lub Irakijczycy których przyjęliśmy w naszym kraju (bo uciekali przed śmiercią), ubrania które daliśmy bezdomnym. Nie fantazjuję, czytam o tym w Ewangelii (Mt 25) – „Byłem głodny, a daliście Mi jeść …”
Pieniądze warto mieć. I warto je zainwestować w życie wieczne. Najlepsza długoterminowa inwestycja. Jeśli dajemy je na chleb ubogim, na paczki dla więźniów, na buty dla dzieci z brudnych dzielnic (i tak dalej), gromadzimy sobie skarby w niebie.
Dlaczego miałbym się trwożyć w dniach niedoli,
gdy otacza mnie złość podstępnych,
Którzy ufają swoim dostatkom
i chełpią się ogromem swego bogactwa?
Nikt przecież nie może samego siebie wykupić
ani nie uiści Bogu ceny za siebie należnej.
Nazbyt jest kosztowne wyzwolenie duszy
i nigdy mu na to nie starczy,
aby żyć wiecznie i nie ulec zagładzie.
Albowiem ujrzy, że umierają mędrcy,
jednakowo ginie głupi i prostak,
zostawiając obcym swoje bogactwa.
Groby są ich domami na wieki,
choć swymi imionami nazywali ziemie.
Bo człowiek nie będzie zawsze żył w dostatku,
równy jest bydlętom, które giną. (Ps 49)

