Czwartek 24 listopada 2016 Nabierzcie ducha i podnieście głowy. Takie wezwanie wyczytamy w dzisiejszej Ewangelii, Chrystus zadedykował je słuchaczom na trudne czasy. Pasują dzisiaj niezwykle.
Wobec gwałtownych zmian w świecie, niepewności przyszłości, wzrostu zagrożeń – terroryzm, wariacje klimatu, coraz gorsza żywność – wielu ludzi, w tym również wierzących praktykuje „chowanie głowy w piasek”, a raczej w książeczki do modlitwy. Inną wersją ucieczki jest nos w kieliszku z wódką.
Chrześcijanom została dana misja odwracania losów historii i świata. Tak działo się już wielokrotnie, od czasów budowy nowej Europy na zgliszczach upadającego Rzymu czy próby stworzenia Europy żyjącej w pokoju, w formie Unii (po 1945 r.).
Nabierzcie ducha i podnieście głowy. W takiej kolejności – najpierw nabierzcie ducha, potem podnieście głowy. Nabierzcie ducha, rozumiem, że chodzi tu o moc miłości, zdolnej przemieniać wszystko. Podnieście głowy, weźcie na siebie rolę przywódców, wyznaczających drogę pokoju, solidarności, braterstwa i zgody.
Tak, wiem, że brzmi to trochę jak wzniosły manifest. Może jednak na nasze trudne czasy tego właśnie potrzeba.
(Łk 21, 20 – 28)

