Poniedziałek 16 listopada 2015 Czytam relację z Francji. Na ekran wyskakuje baner przesłaniający treść relacji – „Robię przelewy w telefonie. Za 0 zł”. Przy innej informacji, o 132 śmiertelnych ofiarach w Paryżu, nie całkiem ubrana pani uśmiecha się i przekonuje, że „doradzi mi wybór prezentów”. Dalej atakuje mnie „Kompleksowa kuracja stymulująca wzrost włosów” i dopiero za drugim kliknięciem mogę dowiedzieć się czegoś o szczycie G20 w Turcji.
W styczniu, po zamachu na średnio inteligentnych (choć i niewinnych) satyryków z paryskiego „Charlie Ebdo”, Europa wydała wojnę terroryzmowi. Polegało to na spacerze najważniejszych polityków naszego kontynentu ulicami Paryża, rączka w rączkę, o ile pamiętam pani Merkel szła pod pachą z Tuskiem. Obecnie znowu faktyczny dramat bezmyślnie konsumuje popkultura – można sobie nałożyć kolory francuskiej bandery na fotkę (FB), inni podświetlają w te barwy ratusze i stadiony, a niektóre radiostacje dają najwyższy wyraz solidarności z paryżanami grając na zmianę „Paris, Paris” (Malcolm McLaren) i „Sous le ciel de Paris” (Edith Piaf). Dramat zamieniany w pustą farsę. Na tej samej zasadzie można by wzywać do wzmożonej konsumpcji win z Alzacji i koniaków z Poitou – Charentes (gdzie zresztą leży miasteczko o nazwie „Koniak”).
Francji, całej Europie, może i światu trzeba dopełnienia, całkiem nowego wyzwania. Owszem, znad Sekwany przyszła fraza „wolność, braterstwo, równość” (ta ostatnia realizowana głównie przez rewolucyjną gilotynę), ale znad Wisły popłynęło piękne wezwanie do Solidarności. To jest lekcja do nadrobienia i przez nas i przez Francuzów i przez całą Europę. Jeszcze bardziej pokochać ludzi, słuchać ich i rozumieć, stać przy nich, zwłaszcza w złej doli, zaufać miłości, nie szczędzić siebie w dawaniu innym. Ostatecznie tak uczył Pan Jezus, w to warto uwierzyć.


52 responses to PARIS PARIS PAN JEZUS