NA POCZCIE I NA WOJNIE

Wtorek 17 listopada 2015 Na poczcie przy okienku pani płaciła rachunki. Jakieś trzy metry dalej jej synowie co rusz nadawali coraz głośniejsze „Mama … Mama …” Zaczął starszy, który miał pilnować młodszego w wózku. Jego „Mama …” było niemal płaczliwe, młodszy chyba wtórował bratu albo może nawet go przedrzeźniał. Mama odwracała się do nich i próbowała uspokoić: „Ci …. Jeszcze chwilka!”

No ale dla kogo chwilka to chwilka, dla mniejszych chwilka to wieczność. Starszy nie wytrzymał pierwszy, podbiegł do mamy i objął za lewą nogę. Młodszy potrzebował może 30 sekund, żeby wykaraskać się z wózka i zaraz obstalował prawą nogę mamy. Obydwaj wyglądali na bardzo zadowolonych, mama raczej mniej.

W dawnej szkole, do której chodziłem naprawdę chętnie, zapraszano we wrześniu weteranów II wojny światowej, dzielili się jeszcze żywymi wspomnieniami z walk na froncie. Bardzo dobrze pamiętam pana Franciszka i jego opowieści o przetrzymywaniu szturmu wroga w okopach. Kiedy nad głowami świszczały kule a obok rozrywały się pociski żołnierze bezwiednie przytulali się do siebie. Było to nawet wbrew rozkazom, bo skupieni mogli zginąć w większej liczbie naraz.

Człowiek blisko człowieka, ważna sprawa.

 

Itinerarium

30 responses to NA POCZCIE I NA WOJNIE


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.