Czwartek 30 października 2014
Są choroby duszy podnoszone dzisiaj do rangi cnoty i zaliczane do zalet. Taką karierę robi zazdrość, od dawna umieszczana w katalogu rzeczy szkodliwych a w chrześcijaństwie wśród grzechów głównych.
Zazdrość może być motorem rozwoju i źródłem energii. Zgoda, o ile działa na zasadzie wyścigu do dobra, „chcę być taki jak ty”. Najczęściej jednak mechanizm zazdrości uruchamiany jest w odniesieniu do rzeczy, które mają inni a nam ich brak – pieniądze, uroda, powodzenie, szczęście, sukcesy. W żaden sposób, zazdroszcząc komuś, nie osiągniemy tego co mają inni.
W biblijnej Księdze Mądrości znalazłem radę: „Nie pójdę drogą zżerającej zazdrości, bo ona z Mądrością nie ma nic wspólnego”. Zżerająca zazdrość! Porównania są często ułomne, ale zazdrość jest tym dla duszy czym rdza dla żelaza. Zazdroszcząc niszczymy siebie, wprowadzamy do duszy smutek, gorycz, niechęć do innych. Człowiek zazdrosny nie widzi złotych liści właśnie przebarwiającego się octowca, nie cieszy się z orzeźwiających jesiennych przymrozków, często życzy źle tym, którzy mają więcej, są piękniejsi, sprytniejsi i lepiej ustawieni. Zazdrosny żyje pragnieniem upadku innych, ich klęska jest jego radością.
Serce wolne od zazdrości rozkwita miłością i zdolne jest ugościć Boga.


8 responses to ZAZDROŚĆ ZŻERAJĄCA