Piątek 5 września 2014
To normalne, że mamy chwile zmęczenia, zwątpienia czy zniechęcenia. Pewnie ma je każdy, ja także. Pod żadnym pozorem jednak nie jest to powód do rezygnacji.
Ludzie idący na jakiś szczyt, co godzinę walczą z chęcią odwrotu. Do szczytu daleko, pot się leje, mięśnie nabrzmiewają. Odwrót przyniósłby ulgę, odpoczynek. No ale przecież jest cel, jest szczyt, jest marzenie! Oczy zwrócone wzwyż posyłają sygnał do serca, a serce do nóg – trzeba iść!
Nie wiem jak skutkują „energizery”, ponoć cudownie orzeźwiające. Ja zawsze mam pod ręką jeden niezawodny. Wszystko przetrzyma, we wszystkim pokłada nadzieję i nigdy nie ustaje. Wiadomo co (a jak by komuś jeszcze było nie wiadomo – 1 Kor 13).


9 responses to ENERGIZER NIEZAWODNY