PROSTY ZARYS TRUDNEJ WIARY – wpis archiwalny

Poniedziałek – 2 lipca 2007

Wierzysz. Stoisz przed gmachem niesprawdzalnych stwierdzeń, dotyczących przyszłości, także tej najdalszej (niebo, piekło). Albo mówiących o rzeczywistości do której nie masz dostępu – świat duchowy (aniołowie), twoja dusza, czwarty, piąty i n-ty wymiar.

Czy nie można się załamać? Gmach „wiary” jest potężny, wielki, nieprzebyty, prawdy w nim zamieszkałe tajemnicze i zawiłe: transsubstancjacja, epikleza, hierofanie i (łagodniejsza) pneumatologia. A to wszystko jeszcze – choć nawet nie wiesz – ma się jakoś do Ciebie. I lepiej, żeby się miało jak najbardziej, bo jeśli, dla przykładu, absolucji nie dostąpisz, twoja eschatologia może mieć charakter negatywny. I co, przykro byłoby, prawda?

Książka, zawierająca „Katechizm” liczy sobie 739 stron (w formacie A-4), a Kodeks Prawa Kanonicznego (w którym co paragraf to o tobie, a jak nie o tobie to o żonie, albo twoim proboszczu) ma tylko 350 stron (w formacie A-5). A jeszcze przydałoby się liznąć choćby dokumenty Soboru Watykańskiego II (ostatniego, jaki się zdarzył w latach 60-tych ubiegłego wieku). Wierzyć to jest naprawdę trudna i skomplikowana sprawa.

Przeczytałem te wszystkie „pozycje wiary”, więc może poradzę coś prostszego. Przeczytałem niektóre nawet z komentarzami na kilkaset stron do jednego akapitu z katechizmu, więc wiem, co mówię i radzę.

Dzień po dniu musisz stawać się człowiekiem. Coraz bardziej i bardziej. I bardziej. I tak bardzo, że na końcu (czymkolwiek on jest i kiedykolwiek będzie) okaże się, że jesteś Bożym dzieckiem. Że stając się człowiekiem, dzień po dniu (po dzisiejszym też), wyrosłeś na postać tak bliską Bogu, że – spoko – będziecie już razem.

Itinerarium

14 responses to PROSTY ZARYS TRUDNEJ WIARY – wpis archiwalny


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.