Środa 26 marca 2014
Swoje święto mają dziś skruszeni złodzieje, skazańcy, więźniowie, kapelani więzienni oraz umierający, pokutujący i nawracający się grzesznicy. Stad i ja od lat dziś świętuję. Wszystko za sprawą Świętego Dobrego Łotra, dziś Jego wspomnienie liturgiczne.
Przypomnę to co zanotował ewangelista:
Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». (Łk 23,39 – 43)
Niewiele by znaczyła nauka o Bożym Miłosierdziu, gdyby nie historia św. Łotra, zwanego w tradycji Dyzmą (skądinąd zawsze wzrusza mnie też scena z „Krzyżaków”, miłosierdzie Juranda nad Zygfrydem – wklejam niżej). Przyznaję, upajam się kosmosem Jezusowego Miłosierdzia, „dziś ze mną będziesz w raju”, bez względu na to, co było dawniej w twoim życiu.
Uwielbiam Jego miłosierdzie i z pokorą proszę o łaskę naśladowania, żeby nigdy gniew czy chęć rewanżu nie kierowały mną. I niech Bóg odbierze mi pragnienie sprawiedliwości i da wiarę w „miłosierdzie przed sprawiedliwością” (Jan Paweł II, Dives in Misericordia). I żebym uwierzył, że miłosierdzie jest jedyną sprawiedliwością.
Dzisiaj także jest dzień modlitwy za więźniów, zupełnie zapomniana sprawa (ten dzień polski Episkopat ustanowił w marcu 2009 r., ale mało kto się tym przejął). Będę miał dziś długa listę intencji. Podziękuję Bogu za Romka i Wojtka, którzy wędrowaniem odkupują złą przeszłość (pisałem o nich m.in. tutaj http://itinerarium.pl/2012/12/23/a-trzej-krolowie-w-drodze/#.UzHYmfl5Mfs). Będę się modlił za Tomka, Kamila, Bartka, Janka, Michała, Piotra, Pawła, Kubę, Damiana i drugiego Michała, którzy w ubiegłym roku opuścili więzienie idąc Nową Drogą (więcej np. tu: http://itinerarium.pl/2013/12/13/900-km-po-nowe-zycie/#.UzHZg_l5Mfs). I za wielu innych więźniów, którzy są albo po tamtej stronie murów albo, dzięki Bogu, żyją już nowym życiem. O to proszę i Was.
A przede wszystkim dziś jest dzień wyśpiewywania bezkresnego Miłosierdzia Boga i dzień napełniania serc szaloną hojnością dobra, przebaczenia i miłości.
PS. Niżej wspomniany fragment z „Krzyżaków”.
Jurand słuchał opowiadania bez jednego drgnienia i ruchu, tak że obecnym zdawać się mogło, iż pogrążony jest we śnie. Słyszał jednak i rozumiał wszystko, bo gdy Hlawa zaczął mówić o niedoli Danusi, wówczas w pustych jamach oczu zebrały mu się dwie wielkie łzy i spłynęły mu po policzkach. Ze wszystkich ziemskich uczuć pozostało mu jeszcze jedno tylko: miłość do dziecka.
Potem sinawe jego usta poczęły się poruszać modlitwą. Na dworze rozległy się pierwsze, dalekie jeszcze grzmoty i błyskawice jęły kiedy niekiedy rozświecać okna. On modlił się długo i znów łzy kapały mu na białą brodę. Aż wreszcie przestał i zapadło długie milczenie, które przedłużając się nad miarę, stało się na koniec uciążliwe dla obecnych, bo nie wiedzieli, co mają z sobą robić.
Na koniec stary Tolima, prawa Jurandowa przez całe życie ręka, towarzysz we wszystkich bitwach i główny stróż Spychowa, rzekł:
– Stoi przed wami, panie, ten piekielnik, ten wilkołak krzyżacki, który katował was i dziecko wasze; dajcie znak, co mam z nim uczynić i jako go pokarać?
Na te słowa przez oblicze Juranda przebiegły nagle promienie – i skinął, aby mu przywiedziono tuż więźnia.
Dwaj pachołkowie chwycili go w mgnieniu oka za barki i przywiedli przed starca, a ów wyciągnął rękę, przesunął naprzód dłoń po twarzy Zygfryda, jakby chciał sobie przypomnieć lub wrazić w pamięć po raz ostatni jego rysy, następnie opuścił ją na piersi Krzyżaka, zmacał skrzyżowane na nich ramiona, dotknął powrozów – i przymknąwszy znów oczy, przechylił głowę.
Obecni mniemali, że się namyślał. Ale cokolwiek bądź czynił, nie trwało to długo, gdyż po chwili ocknął się – i skierował dłoń w stronę bochenka chleba, w którym utkwiona była złowroga mizerykordia.
Wówczas Jagienka, Czech, nawet stary Tolima i wszyscy pachołkowie zatrzymali dech w piersiach. Kara była stokroć zasłużona, pomsta słuszna, jednakże na myśl, że ów na wpół żywy starzec będzie rzezał omackiem skrępowanego jeńca, wzdrygnęły się w nich serca.
Ale on, ująwszy w połowie nóż, wyciągnął wskazujący palec do końca ostrza, tak aby mógł wiedzieć, czego dotyka, i począł przecinać sznury na ramionach Krzyżaka.
Zdumienie ogarnęło wszystkich, zrozumieli bowiem jego chęć – i oczom nie chcieli wierzyć. Tego jednak było im zanadto. Hlawa jął pierwszy szemrać, za nim Tolima, za tymi pachołkowie. Tylko ksiądz Kaleb począł pytać przerywanym przez niepohamowany płacz głosem:
– Bracie Jurandzie, czego chcecie? Czy chcecie darować jeńca wolnością?
– Tak! – odpowiedział skinieniem głowy Jurand.
– Chcecie, by odszedł bez pomsty i kary?
– Tak!
Pomruk gniewu i oburzenia zwiększył się jeszcze, ale ksiądz Kaleb, nie chcąc, by zmarniał tak niesłychany uczynek miłosierdzia, zwrócił się ku szemrzącym i zawołał:
– Kto się świętemu śmie sprzeciwić? Na kolana! I klęknąwszy sam, począł mówić:
– Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje…
I odmówił “Ojcze nasz” do końca. Przy słowach: “i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, oczy jego zwróciły się mimo woli na Juranda, którego oblicze zajaśniało istotnie jakimś nadziemskim światłem.
A widok ów w połączeniu ze słowami modlitwy skruszył serca wszystkich obecnych, gdyż stary Tolima o zatwardziałej w ustawicznych bitwach duszy, przeżegnawszy się krzyżem świętym, objął następnie Jurandowe kolano i rzekł:
– Panie, jeśli wasza wola ma się spełnić, to trzeba jeńca do granicy odprowadzić.
– Tak! – skinął Jurand.
Coraz częstsze błyskawice rozświecały okna; burza była bliżej i bliżej.
(Henryk Sienkiewicz, KRZYŻACY, rozdz. XXV)
PS. Dla mniej oczytanych: Krzyżak Zygfryd wyłupił Jurandowi ostanie oko i porwał córkę, Danuśkę, więził ją, co przypłaciła utratą zdrowia, a potem i życia.


27 responses to MAM DZIŚ ŚWIĘTO ZE ZŁODZIEJAMI