Świadkowie Bożego Narodzenia (10) Czwartek 12 grudnia 2013
Do pani Weroniki najlepiej jest przychodzić albo dzwonić przed modlitwą lub po modlitwie. Tak mówi sama, a oznacza to, że nie wiadomo kiedy do niej iść czy telefonować, ponieważ modli się bardzo często. W niektóre dni można odnieść wrażenie, że od najwcześniejszego ranka po późny wieczór. To są te dni kiedy odbywa się rozprawa rozwodowa jej wnuka albo któreś z dzieci leci samolotem.
– Wszystkich trzymam przy Panu Bogu – mówi – inaczej to byłoby źle.
Faktycznie, pomyślałem, cała piątka jej dzieci dolatuje szczęśliwie a żadne z wnuków jeszcze się nie rozwiodło. Nie wiem co by było, gdyby nie różańce i koronki pani Weroniki. W jej modlitwach są i inne sprawy. Modli się, żeby nie było wojny, sama ją przeżyła i wie, że to rzecz najgorsza. Modli się za Ojczyznę bo kocha Polaków i nic lepszego im dać nie może. Modli się za rządzących i chyba dlatego jeszcze jako tako przez ten kryzys przechodzimy. Odmawia różaniec za zmarłych i wierzy, że dzięki temu im też się nic złego nie dzieje na Tamtym Świecie.
Kto wierzy w nieodwracalne zamieszkanie Boga między nami i w nas, wierzy także w zbawienną śmierć Chrystusa i Jego zmartwychwstanie. Tylko wtedy modlitwa ma sens bo słucha jej Bóg, który coś może zrobić, który może zrobić wszystko.
PS. W trakcie tegorocznego Adwentu, poza niedzielami i uroczystościami, będę pisał o ludziach, którzy jakoś odnaleźli w sobie i innych Żywego Boga, o świadkach Wcielenia, czyli zamieszkania Boga w nas i między nami. To ludzie, których spotkałem twarzą w twarz albo w ich słowach. Nie byłem w Betlejem dwa tysiące lat temu ale to nie jest konieczny warunek, aby widzieć Boga w człowieku. Miałem wielki przywilej spotkać wielu ludzi, w których Narodzenie Boga stało się prawdziwą historią. Tym się z wami dzielę.
11 responses to CO NAS WSZYSTKICH TRZYMA PRZY BOGU