LUDZIE PEŁNI DUCHA LECHA ILYASOV

 

LECHA ILYASOV

Niedziela 19 maja 2013

 

Dziś jeszcze raz, w serii Ludzie Pełni Ducha, zatrzymam się przy Czeczeni. Czeczenów zacząłem poznawać kilkanaście lat temu, kiedy przybywali na Lubelszczyznę jako uchodźcy, po kolejnych wojnach z Rosją. Pech tego narodu polega na tym, że jest bardzo nieliczny, nie posiada ropy czy uranu (nie ma więc znaczenia strategicznego), a jego terytorium leży w środku Kaukazu, gdzie potężna Rosja ma swoją strefę wpływów. Żadnemu z państw liczących się na arenie międzynarodowej nie zależało ani nie zależy, aby Czeczeni byli wolnym narodem i mogli stworzyć niepodległe państwo. Przebąkują o tym jedynie jakieś organizacje pozarządowe i zapaleńcy z dziedziny praw człowieka. Z Rosją okupującą Czeczenię nikt nie chce zadzierać (Polska także), bo gaz lub ropa zdrożeją.

Historia Czeczenów to kilkanaście wieków, wspaniałe wieże górskich klanów, własny alfabet, kultura i literatura. Podbój ich ziem (jak i całego Kaukazu) przez lepiej zbrojnych Rosjan, był jak najazd plemion barbarzyńskich.

Kiedy piszę ten tekst, spoglądam na trzy pięknie wydane księgi. Pierwsza pod tytułem „Kultura materialna Czeczenów”, druga „Cienie wieczności. Czeczeni – architektura, historia, tradycje duchowe”, trzecia „Knonachalia. Czeczeński Kodeks Etyczny.” Wszystkie przygotował, napisał i wydał Lecha Ilyasov, czeczeński filolog, badacz, historyk i pasjonat. Miałem wielki przywilej poznać Lechę i zrozumieć jego tytaniczną pracę, której celem jest zdokumentowanie i ocalenie najważniejszych śladów ducha narodu. Lecha sfotografował setki górskich wież (coś na podobieństwo polskich pałaców i dworków), opisał je i skatalogował. Podobnie jeśli chodzi o tradycje ubiorów, przedmiotów codziennych oraz nigdy wcześniej nie spisany kodeks zachowań.

Myślę, że polskość przetrwała w czasie zaborów m.in. dzięki niezwykłej misji poetów, pisarzy, kompozytorów i malarzy. To, co robi Lecha dla Czeczeni, ma podobny wymiar.

Duch wieje kędy chce, czasem daje ludziom trudne misje. Z Jego mocą można jednak dokonać wszystkiego.

 

Cykl Ludzie Pełni Ducha rozpocząłem wczoraj i przyświeca mu następujący motyw.

Pomyślałem, że w najbliższych dniach opowiem wam o ludziach pełnych Ducha, których miałem przywilej spotkać i poznać albo przynajmniej usłyszeć o nich z bardzo wiarygodnych ust. Przypuszczam, że wielu z nich, a może nawet wszyscy, zdziwiliby się, gdyby doszło do nich (a jest obawa, że do niektórych dojdzie), że przypisuję im bliższe związki z Duchem Świętym. Mam na myśli osoby, które raczej nie wierzą w Boga, albo w Boga definiowanego przez chrześcijaństwo. Ale czy to, że ktoś nie wierzy w Boga czy Ducha Świętego, może przeszkadzać Mu w działaniu? Rozrzutny gest Pana Boga każe mi wierzyć, że Duch został wylany na „wszelkie ciało” (Jl 3,1-5; Dz 2,17) i „wieje tam, gdzie chce” (J 3,8). 

Itinerarium , , , ,

9 responses to LUDZIE PEŁNI DUCHA LECHA ILYASOV


  1. ewa

    A x. Mietek jest za „watykańską łaźnią”czy przeciw?.

Dodaj komentarz