LUDZIE PEŁNI DUCHA KHASSAN BAIEV

 

KHASSAN BAIEV

 

 

Dziś Wigilia Zesłania Ducha Świętego, pomyślałem, że w najbliższych dniach opowiem wam o ludziach pełnych Ducha, których miałem przywilej spotkać i poznać albo przynajmniej usłyszeć o nich z bardzo wiarygodnych ust. Przypuszczam, że wielu z nich, a może nawet wszyscy, zdziwiliby się, gdyby doszło do nich (a jest obawa, że do niektórych dojdzie), że przypisuję im bliższe związki z Duchem Świętym. Mam na myśli osoby, które raczej nie wierzą w Boga, albo w Boga definiowanego przez chrześcijaństwo. Ale czy to, że ktoś nie wierzy w Boga czy Ducha Świętego, może przeszkadzać Mu w działaniu? Rozrzutny gest Pana Boga każe mi wierzyć, że Duch został wylany na „wszelkie ciało” (Jl 3,1-5; Dz 2,17) i „wieje tam, gdzie chce” (J 3,8).

Każdy lekarz składa przyrzeczenie (na początku była to tzw. przysięga Hipokratesa), w którym deklaruje m.in. według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek”. Kiedy przypomnimy sobie eksperymenty medyczne prowadzone przez lekarzy hitlerowskich (na czele z doktorem Josefem Mengele) albo współudział lekarzy radzieckich w torturowaniu i uśmiercaniu przeciwników komunizmu, postawa czystej lekarskiej służby wydaje się wątpliwa i niesłychana.

Khassan Baiev jest czeczeńskim lekarzem, ma za sobą dwie wojny z Rosją (1994 – 1996 i 1999 – 2002). W ich trakcie leczył i operował rannych zarówno ze strony partyzantów czeczeńskich jak i żołnierzy z najeźdźczej armii rosyjskiej. Ocalił życie m.in. Salmanowi Radujewowi, jednemu z najbardziej znanych i wojowniczych komendantów polowych, co ciekawe operował go w asystencji rosyjskiego lekarza, wziętego do niewoli przez powstańców. Uratował także kilku rosyjskich oficerów i wielu szeregowych żołnierzy, podobnie i cywilów. Niektóre zabiegi wykonywał przy użyciu wieczka od konserwy, „wysterylizowanego” w spirytusie.

Pod koniec drugiej wojny był poszukiwany zarówno przez oddziały powstańcze jak i służby rosyjskie. Najpierw wpada w ręce partyzantów pod wodzą Arbi Barajewa, któremu wcześniej wyciągnął kulę z szyi, ratując mu życie. Wojna jednak to wojna i watażka dokonuje sądu polowego na lekarzu:

– Pomaga rosyjskim świniom. Zabić go! Zdrajca. Pracuje dla wroga. Zasługuje na śmierć!

 

Od wykonania wyroku wybawia go transport rannych wojowników czeczeńskich i konieczność natychmiastowej pomocy chirurgicznej.

Następnego dnia prowizoryczny szpital, w którym operował Baiev, zostaje opanowany przez szwadron piechoty rosyjskiej.

 

„Dwóch podwinęło kominiarki. Czerwone plamy na policzkach, oczy nabiegłe krwią. Pijani, Zacząłem spodziewać się najgorszego. Popatrzyli na mój poplamiony fartuch, którego nawet nie zdjąłem, wychodząc ze szpitala.

– Operowałeś wahabitów? Nu ładno. Koniec z tobą lekarzu.

– Operuję wszystkich, którzy tego potrzebują. Operowałem waszych, operowałem ludzi Barajewa i operowałem cywilów – odpowiedziałem bez zastanowienia.

– Ludzi Barajewa? – podchwycili.

Nie zdążyłem nawet potwierdzić, bo dostałem kolbą w pierś tak mocno, że padłem w błoto.”

 

– Baiev, Hasan? To wy leczycie bandytów? – to pytanie słyszał wielokrotnie z ust swoich ziomków jak i oficerów rosyjskich.

 

Trudno policzyć jak wielu ludzi, Czeczenów i Rosjan, uratował Khassan Baiev, wierny przysiędze lekarskiej, pomimo wojny. Pod koniec konfliktu ucieka do USA, tam żyje (z żoną i 6 dzieci) i pracuje do dziś. Od czasu do czasu przyjeżdża do swojej Ojczyzny (sytuacja się znacznie zmieniła), aby przeprowadzać operacje u dzieci z wadami wrodzonymi. Uważany jest za świetnego specjalistę od zabiegów urazowych i plastycznych u dzieci. Jest praktykującym muzułmaninem.

Duch wieje gdzie chce. Dialogi i cytaty w dzisiejszym wpisie zaczerpnąłem z wydanych w Polsce (i niedostępnych już) wspomnień Khassana pod tytułem „Przysięga. Chirurg na wojnie.”

 

PS. Mam dwa egzemplarze „Przysięgi”, chętnie oddam jeden w dobre oczy.

 

 

Itinerarium , , , , , , ,

22 responses to LUDZIE PEŁNI DUCHA KHASSAN BAIEV


  1. Gosia

    dzień dobry, to może Aneta po przeczytaniu „puści w obieg”, żeby i inni mogli poczytać ( a potem , oczywiście, żeby oddali)
    na wszelki wypadek podaję swojego e-maila : gonik_m@op.pl
    pozdrawiam

  2. Helena Pyz

    + Jeśli jeszcze masz t,e książkę, to ja chętnie przeczytam. Jestem chwilowo w Polsce. Jeśli możliwe przyślij na adres Sekretariat Misyjny Jeevodaya,
    ul. Młodnicka 34, o4 239 Warszawa
    Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie – Helna

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.