Środa 26 września 2012
W hurtowni pana Zdzisława codziennie pojawia się kilkaset kilogramów wszelakich dobroci. Słodycze, wędliny, nabiał, napoje. Pan Zdzisław pierwszy otwiera hurtownię i jako ostatni wychodzi z niej i rygluje zamki. Nikt go nie pilnuje. Hurtownia nie jest własnością pana Zdzisława, ale pracuje w niej już ponad 20 lat i zawsze mówi „Moja hurtownia”.
Jednego razu pan Zdzisław opowiadał o swojej hurtowni szwagrowi, którego widuje rzadko z racji ponad 200 km różnicy w miejscach zamieszkania. Miałem okazję słyszeć tę pogawędkę. Szwagier z chytrym uśmieszkiem domyślał się:
– To ty Zdzisiu masz dobrze. Pewnie sobie kiełbaskę, czekoladkę i piwko wynosisz do domku …
Pan Zdzisław zaniemówił na chwilę, a potem z całkowitą pewnością odparł:
– Nie, nigdy niczego nie wziąłem. Przecież jest siódme przykazanie. No i Pan Bóg widzi wszystko.