O mądrości (6)

Zamiast wysłać kruchtę w sobotę rano, zwlekałem do północy. No i doigrałem się.

A zapowiadało się tak wspaniale…

Chodzi o zagadkę sprzed tygodnia, tę o drzwiach, bananach i milionie. Nikt nie podał prawidłowej odpowiedzi, co bardzo, ale to bardzo mnie ucieszyło. Bo myślałem, że tylko ja nie umiem racjonalnie myśleć. A tu proszę…, wystarczy, że nie da się wygooglać…

Wprawdzie jedna osoba trafiła, ale jako uzasadnienie podała intuicję. A jak wiadomo (już od czasów Platona), wiedza to nie tylko prawdziwe, ale i uzasadnione przekonanie. Intuicja to żadne uzasadnienie. No, gdyby jeszcze na intuicję powołała się kobieta, to może bym uznał i przyznał nagrodę w postaci mojej porady. Ale w przypadku mężczyzny nie ma mowy. My, mężczyźni, nie mamy intuicji. Więc jak ktoś wie, ale nie potrafi uzasadnić, to tak naprawdę nie wie.

Błędne odpowiedzi tak uśpiły moją czujność, że zamiast z samego rana w sobotę wysłać kolejny wykład z filozofii czekałem beztrosko do północy. No i masz! Pip, pip – mail, treści następującej:

„Ja drzwi nie zmieniam. I myślę: będzie, co ma być. A tak naprawdę, nie ma znaczenia, co tam będzie (…) Bo banan – wiadomo, żadna nagroda. W dodatku tuczy. Ale z drugiej strony, lepszy banan niż milion euro. Bo co zrobić z taką sumą? Co za dużo, to niezdrowo – jak mawia moja Mama. I ja przyznaję jej rację. A poza tym, od wieków wiadomo, że samo myślenie o pieniądzach psuje ludzi, więc z posiadania ich w takiej ilości nie może wyjść nic dobrego. Dlatego nie biorę udziału w konkursach, w których istnieje ryzyko wygrania nagrody materialnej.”

Ufff… Co tu zrobić? Wybór wprawdzie nieracjonalny, ale mądry. No i mamy filozoficzny problem: Jak się ma racjonalność do mądrości? Czy można być mądrym i nieracjonalnym zarazem? Oto zagadka na ten tydzień.

A nagrodę-poradę postanowiłem przyznać sobie: nie ciesz się zawczasu i nie odkładaj wszystkiego na ostatnią chwilę, bo będziesz miał nowe problemy.
A oto rozwiązanie zagadki sprzed tygodnia:

Trzeba zmienić swoją pierwotną decyzję i wskazać drugie drzwi. Szanse na wygraną rosną dwukrotnie! Trudno w to uwierzyć, ale tak jest. Otóż, w sytuacji wyjściowej, szansa, że za „naszymi” drzwiami są pieniądze, wynosi 1:3, natomiast szansa, że milion jest za „tamtymi dwoma” wynosi 2:3. W sytuacji końcowej szanse są dokładnie takie same, tyle, że z tych dwojga drzwi zrobiły się jedne!

Proste i logiczne? Nie do końca? Nie przejmujcie się, ja też tego nie rozumiem, ale tak jest i koniec. A kto nie wierzy, niech sięgnie do świetnej książki Keitha Devlina „Żegnaj, Kartezjuszu”, może zrozumie. Ja wprawdzie nie zrozumiałem, ale też nigdy nie uważałem się ani za mądrego, ani racjonalnego.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

Comments are closed.