O racjonalności (5)

Człowiek powinien myśleć racjonalnie. Czyli, na przykład, zakładać, że jutro jeszcze nie będzie końca świata, więc warto dziś wieczorem posprzątać na biurku.

Może to nie jest dobry przykład, bo ja i tak nigdy nie sprzątam na biurku, a żonie nie pozwalam, choć się do tego pali. Aha, skoro już o żonie, to miała pewne pretensje, bo ostatnio napisałem, że oszukuję głównie siebie. A ona twierdzi, że oszukuję także ją. Oczywiście, czasem oszukuję, ale wydaje mi się, że u świętoduchowców obowiązuje doktryna, że mąż i żona to jedno, więc jak piszę, że oszukuję siebie, to chyba jasne, że ją też oszukuję. Tyle wyjaśnienia.

Ale ma być o racjonalności. No więc wyobraź sobie, ewentualny Czytelniku, taką oto sytuację:

Jesteś uczestnikiem telewizyjnego quizu. Przed tobą troje drzwi. Za jednymi jest czek na milion złotych (albo jeszcze lepiej: euro), za dwoma innymi banany (też fajnie, ale to jednak nie to samo). Możesz wskazać dowolne drzwi i zabrać to, co znajdziesz.

Prowadzący quiz wie, gdzie są konfitury, a gdzie banany, ale ma twarz nieprzeniknioną, jak Hubert Urbański w milionerach. Po długich wahaniach wskazujesz w końcu jakieś drzwi. Pan H.U. robi małpie miny, ale wcale ich nie otwiera, bo lubi dręczyć – w końcu za to mu płacą. W zamian otwiera inne drzwi, za którymi widzisz banana. I teraz pan H. składa ci wyjątkowo wredną propozycję: albo pozostajesz przy swoim pierwotnym wyborze, albo go zmieniasz i wskazujesz drugie drzwi, za którymi też może być milion. Ale za zmianę płacisz 10 zł.

Czujesz już, jak zaczynasz się pocić? Milion to niezła sumka. I myślisz sobie: jak to dobrze nie mieć wyboru, po co ten H.U. w ogóle się wtrącił. (O dobrodziejstwach braku wyboru będzie innym razem, bo to już wyższa szkoła jazdy, mądrość Wschodu, a my tu na razie jesteśmy na kursie podstawowym). No ale ad rem: zmieniacie drzwi, czy nie?

Googlajcie sobie do woli przez tydzień. I tak nic nie znajdziecie. Tym razem trzeba pomyśleć, a nie tak jak ostatnio wklepać dwa słowa i myk.

Dla ułatwienia dodam, że ja wybrałem nieracjonalnie. Ale chociaż już wiem, że wybrałem nieracjonalnie, to i tak gdybym miał wybierać jeszcze raz, wybrałbym tak samo. Człowiek stuprocentowo racjonalny jest jeszcze bardziej nieznośny, niż człowiek stuprocentowo cnotliwy.

Bohater zagadki z zeszłego tygodnia, Leszek Kołakowski, też nie zawsze postępował supercnotliwie i superracjonalnie, a wielkim filozofem i człowiekiem jest. Czego i wam życzę.
A oto nagrody-porady dla laureatów konkursu:
Dla Pani Agnieszki: Nie wystarczy znać tytuł eseju, trzeba jeszcze esej przeczytać, najlepiej ze zrozumieniem.
Dla Pani Marii: O godz. 3:20 należy spać, a jeśli już musimy czytać, to Kołakowskiego, a nie „Spoza kruchty”. W ostateczności można też czytać „Itinerarium”.
Dla Pani Rysbar: Odpowiadać wprost, bo to przecież ja daję zagadki.
Dla Pani Ewy: Przekazać dzisiejszą zagadkę Panu Karolowi. Taki mądry, a ciekawe czy rozwiąże…
Dla Pani Kasi: Nie udawać, że się nie wie, jak się wie.
Dla Pani Moniki: Mniej dbać o pamięć, bo jak się wszystko pamięta, to nie da się żyć.
Dla pozostałych nie mam porad, bo skończyły mi się pomysły.
Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , , , , ,

Comments are closed.