EMPTY BARRELS MAKE THE MOST SOUND

26 grudnia 2005

Jak nie uronić nic z czasu Bożego Narodzenia? Bombki się opatrzą, prezenty spowszednieją, igiełki z choinki zgodnie z prawem grawitacji przyjmą kurs wiadomy (boleść dywanów pokłutych) a kolędy ciut jakby się osłuchają. Ktoś radzi, żeby się tak nie przejmować Świętami, nie oczekiwać zbyt wiele, nie nastawiać się na cudowności, pamiętać, że „wszystko ma swój koniec” (wszak to dewiza biblijnego Koheleta) i raczej szukać tego, co w poświątecznym czasie też może cieszyć (np. nawrót zimy i dobra sanna).
Ja, przeciwnie, zachęcam, żeby nie pozwolić wydrzeć sobie z serca i umysłu, Świąt, a zwłaszcza Bożego Narodzenia. Żeby tak było, trzeba zrobić ten jeden krok dalej, pójść poza zasłonę świątecznego anturażu. Puste beczki robią najwięcej hałasu, empty barrels make the most sound, dlatego warto przeniknąć głębiej.
Na Wigilii miałem w tym roku zróżnicowane towarzystwo. Oprócz duchowieństwa, zasiadł z nami do stołu jeden były więzień, rodzeństwo z Domu Dziecka i dwaj bezdomni,. Ale jacy to byli bezdomni! Odstawieni że aż dech zatykało, bo jeden w kamizelce, koszuli i równo zaprasowanych spodniach, drugi w garniturze i z krawatem pod szyją! Zdziwiony pytałem skąd wytrzasnęli takie kurioza, a jeden z nich szczerze, że to żadna finezja, bo na Wigilię u plebana to go stać. Kamizelka kosztowała 1 złoty, koszula 2 złote pięćdziesiąt, spodnie 2 złote i kurtka bodajże też 2 złote. Razem 7 złoty pięćdziesiąt. Drugi z moich gości przelicytował pierwszego, mówiąc, że jego strój wyniósł go 8 złoty pięćdziesiąt, bo nie żałował na marynarkę. Młodzi goście z Domu Dziecka długo zaś dyskutowali, czy perforowane coś wystające z paczki podchoinkowej to kwiat czy raczej owoc, ostatecznie godząc się, że ananasy na żywo wyglądają dziwacznie. Ostatni z gości, stały prawie bywalec moich Wigilii, nie zapomniał (tradycyjnie) zapakować do słoika śledzi, których jak wiadomo po Wigilii pozostaje sporo. Ponieważ nie nadaję się do rzeczy poważnych, żartowaliśmy z moimi gośćmi, zajadając i popijając co wypada w ten wieczór i nic nadzwyczajnego nie przyszło nam na myśl i do uczynienia też.
Co z tym ma wspólnego Boże Narodzenie? Otóż ono trwało cały czas POMIĘDZY NAMI. A że dziś znów będę z kimś żartował, coś tam zajadał i popijał (co wypada w dni świąteczne) w jakimś towarzystwie, więc będę miał znów szansę dotknąć tej granicy między tym, co zwykłe i tym, co niezwykłe. Boże Narodzenie, święto człowieka, wciąż drzemie w nas, tuż poza granicą tego, co dotykalne, widzialne i słyszalne. Tak się Syn Boga wcielił i zjednoczył z każdym z nas, że wystarczy ten jeden krok wewnątrz nas.
Puste beczki robią najwięcej hałasu, szukajcie najprostszych spraw. Jedzcie, pijcie, tańczcie i podziwiajcie ananasy! Boże Narodzenie to my, gdzieś tam wewnątrz!

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.