ERA CHRZEŚCIJAN POPŁAKUJĄCYCH

5 grudnia 2005

Jezus, głosząc Ewangelię postulował pewien sposób urządzenia tego świata, tak aby stanowił prolegomenę do Królestwa Bożego. Po dwóch tysiącach lat widzimy, że wiele ewangelicznych intuicji jest realizowanych, jak choćby dążenie do braterstwa (eliminowanie rasizmu, tolerancja religijna czy światopoglądowa), opieka nad chorymi czy powszechne udostępnianie wiedzy.
Patrząc na świat, jaki mamy wokół siebie, pełen niesprawiedliwości, rosnących liczbowo wykluczeń, wciąż obecny śmiercionośny głód i ubóstwo, porzucone i zaniedbane dzieci, mamy prawo myśleć, że daleko nam do spełnienia ewangelicznej wizji. Dodajmy do tego ubóstwienie mamony (możemy to nazwać prawami wolnego rynku) i oparty o nią wyścig szczurów, rujnujący szanse na braterstwo, by przejąć się stanem świata wokół nas.
I wielu chrześcijan przejmuje się. Wypowiadają słowa zgorszenia na modlitwie: Boże, do czego dopuszczasz! lub w skargach do najbliższych: Nie ma miejsca dla Boga! (co za chwilę wyśpiewamy w pastorałce: „Nie było miejsca dla Ciebie”). Modlitwa może być wygodną formą ucieczki, użalanie się wsparte religijnymi emocjami może trochę poprawić humor. Ale ani jedno ani drugie nie zmienia faktów.
Bohaterowie dzisiejszej Ewangelii pozostaną niedoścignionym wzorem dla chrześcijan podłamanych stanem świata. Nie stanęli pod drzwiami zatłoczonego domu, gdzie przebywał uzdrawiający Jezus i nie wznieśli kilku psalmów prośby: „Niech zostanie uzdrowiony!”. Nawet nie narzekali na wścibskie tłumy, które zatarasowały dostęp do Jezusa. Zadziałali. „Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go – paralityka – wnieść i położyć przed Nim, wyszli na płaski dach i prze powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa.” (w wersji, którą znajdziemy u św. Marka, przyjaciele paralityka rozebrali dach!).
Świat nie zbliży się do ideału ewangelicznego przez wyizolowaną modlitwę i narzekanie. Zmienia się jednak dzięki woli zmiany, dzięki działaniu i pomysłowości. Tych cech brakuje na pewno większości chrześcijan dziś. I dlatego komercja kradnie nam Boże Narodzenie, kolejne rządy uchwalają prawa homoseksualistów do adopcji dzieci, zapadają decyzje o możliwości eutanazji. Powoli świat urządzany jest coraz bardziej antyewangelicznie. Przy rosnącej ilości zdrowasiek i wzmożonym płaczu wiernych chrześcijan. Obietnice rozkwitającego stepu i fontann tryskających na pustyni, jak wieści dziś Izajasz, wymagają od każdego z nas woli działania, budowania, zaangażowania, ujęcia spraw świata w swoje ręce. Moc do takiej walki daje modlitwa. Boże Narodzenie jest wciąż historią niedokończoną, której realizacja zależy dziś od nas.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.