DO KOŃCA

Piątek 19 czerwca 2015

Pracę dziś zmieniamy kilka a może nawet kilkanaście razy w życiu, podobnie z mieszkaniem. Żywotność aut, komputerów obliczona jest na krótko, po to byśmy szybko mogli kupować nowe rzeczy. Nowe, ale niekoniecznie lepsze.

W tym strumieniu zmian przesłanie Chrystusa „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mk13,13) brzmi prawie niezrozumiale. Cechą współczesności jest właśnie nietrwałość, zmienność, płynność (polecam przynajmniej przejrzeć „Płynną nowoczesność” Zygmunta Baumana). Marzenie o wiecznotrwałości, czyli zbawieniu, rzadko się pojawia w ludzkich sercach.

Może niewielu wierzy, że trwać trzeba do końca. Sam wielokrotnie przekonałem się, że tak właśnie jest, że zwyciężają ci, co walczą i trwają do końca.

Itinerarium

NASZ BOGATY KATOLICKI KRAJ I EWANGELIA

 

Czwartek 18 czerwca 2015

Trwa dyskusja nad tym czy Polska przyjmie ok. 3 000 uchodźców z Afryki, w ramach pomysłu Unii Europejskiej odnośnie imigrantów przybyłych już do Włoch i Grecji. Powstają fora radykalnie przeciwne tej sprawie, rzadziej ją popierające.

Kilka lat temu miałem okazję poznać hiszpańskich wolontariuszy z małych miasteczek nad Cieśniną Gibraltarską (Tarifa i Algeciras). Codziennie rano po kliku z nich wychodzi na plaże i zbiera części ludzkich zwłok wyrzucane tam przez morze. Uchodźcy afrykańscy próbują przedostawać się z Maroka do Hiszpanii między innymi na łódkach i pod osłoną nocy. Przez tę cieśninę prowadzi także ważny szlak handlowy, płyną nim wielkie transportowce, a ogromne turbiny napędzające te statki siekają na drobne wszystko co się w nie dostanie. Siekają także łódki wypełnione uchodźcami. Wolontariusze zbierają ludzkie szczątki, nogi, ręce, głowy i potem grzebią na miejskich cmentarzach. Tyle mogą zrobić dla swoich sióstr i braci, którym nie udaje się dotrzeć do wymarzonej Europy.

Biskup Krzysztof Zadarko, odpowiedzialny w Polsce za duszpasterstwo imigrantów, apeluje o otwartość i gotowość przyjęcia uchodźców. Lubelski metropolita, arcybiskup Stanisław Budzik, odwiedził ośrodek dla uchodźców, spotkanie było naprawdę ciepłe i sensowne. Ojciec Święty Franciszek wzywał kilkukrotnie (ostatnio wczoraj) o przełamanie europejskiego egoizmu i solidarne zaopiekowanie się siostrami i braćmi z Afryki. Siedmiu na dziesięciu Polaków przeciwnych jest przyjmowaniu imigrantów w naszym kraju. Nie sądzę, aby opinie biskupów i apele papieża cokolwiek zmieniły. Nie sądzę także, żeby przypomnienie słów Chrystusa „Byłem przybyszem a przyjęliście Mnie” (Mt 25) miało większy wpływ na zmianę myślenia Polaków, wśród których przynajmniej ośmiu na dziesięciu uważa się za katolików.

Widziałem w roku 1982  i później moich rodaków zbiegłych z Polski w czasie stanu wojennego do Włoch i Francji, byli tam dobrze przyjęci. Sam oparłem się wówczas pokusie emigracji, ale rozumiem tych, którzy uciekali od reżimu Jaruzelskiego. No ale nie musimy o tym pamiętać. Tak samo nie musimy brać pod uwagę tych, którzy emigrowali znad Wisły do Ameryki i teraz tworzą gigantyczne polskie diaspory w Nowym Jorku (Greenpoint), Chicago (Jacków) czy Toronto (Mississauga).

Jesteśmy bogatym krajem, 23 na świecie wg PKB. Bogatym, niekoniecznie dobrze zarządzanym. Jesteśmy bogatym i katolickim krajem. Co wcale nie oznacza, że chcemy solidarnie pomagać innym ludziom albo żyć według Ewangelii.

Itinerarium

DZIEŃ ODNOWY MIŁOŚCI I PRZYJAŹNI

Środa 17 czerwca 2015

Patrzę na smutne losy niektórych znajomych małżeństw. Jedne już się całkiem rozpadły, inne toczą się siłą rozpędu ale bez większego sensu. To samo mogę powiedzieć o części moich braciach w sakramencie kapłaństwa, jedni pozostawili sutanny na kołkach, inni już nie wierzą, że wierzą. To, co ludzie zwą dziś przyjaźnią jest często związkiem na pół roku. Mam znajomych, którzy przymierzają się już do czwartej partii, wierzyli w idee każdej poprzedniej.

Co się dzieje? Bardzo prostą poradę na stałość i sens podał dawno temu św. Paweł: „chociaż niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień” (2 Kor 4,16).

Z dnia na dzień! Codziennie. Miłość, do ludzi i Boga, przyjaźń, wierność ideom, wszystko to podlega zwiotczeniu, usychaniu, matowieniu i wreszcie całkowitemu uwiądowi. Chyba, że codziennie będziemy się o nie troszczyć, zabiegać i pielęgnować. Jednym słowem – odnawiać. Codziennie! Dziś także jest ten dzień odnowy, przyjaźni, wierności, miłości.

Itinerarium

PIER GIORGIO Z FAJKĄ I INNE PRZYPADKI ŚWIĘTOŚCI

Wtorek 16 czerwca 2015

W moich czasach studenckich w kościele akademickim KUL wisiał duży portret błogosławionego Pier Giorgio Frassatiego, młodzian stał na tle Alp, wsparty na kiju i z zapaloną fajką. Portret był kopią zdjęcia Pier Giorgio. Bodajże pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku nastał na KUL-u nowy duszpasterz, który nakazał zamalować fajkę, tak też – niestety – uczyniono i dziś patrzy na nas błogosławiony lekko oszpecony.

Nasz wspaniały święty, Albert Chmielowski, leżał na łożu śmierci, zgromadzili się wokół niego uczniowie, nadstawiający ucha jakież to ostatnie przesłanie ów świątobliwy mąż rzeknie. A święty pokornie poprosił:

– Dajcie zapalić.

Palił całe życie papierosy i przed wyprawą do Nieba chciał się jeszcze raz zaciągnąć dymkiem. Może w obawie, że po Tamtej Stronie tytoniu nie używają.

Święty Pius X, papież, popalał papierosy w modnej na początku XX wieku lufce. Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko uwielbiał papierosy marki John Player Special (czarne), o ile dobrze pamiętam,

Mój znajomy, Dagoberto Valdes z kubańskiego Pinar del Rio, członek Papieskiej rady „Iustitia et Pax” przy Janie Pawle II, zapytał kiedyś kolegów kardynałów co chcieliby, aby im przywiózł z Kuby. Jednogłośnie orzekli, że cygara i rum.

Niniejszy wpis nie jest tym z kategorii „Naśladujcie świętych”. Przypominam jedynie, że miłość jest największa i że ona decyduje o więzi z Bogiem i o świętości.

Itinerarium

JOZUE USKOK I SPRAWA POLSKA

Poniedziałek 15 czerwca 2015

Jozue umarł w wieku lat 110, notuje autor Księgi Sędziów. Wraz z nim odeszło pewne pokolenie, które „połączyło się ze swoimi przodkami, nastało inne pokolenie, które nie znało Pana ani też tego, co uczynił dla Izraela”.  Efektem było kompletne wiarołomstwo narodu wybranego, seria nieszczęść i „ogromny ucisk” (fragment biblijny na końcu wpisu).

Pamięć o własnej historii, o dziejach narodu, o losach swoich przodków jest niezwykle istotna. Pozwala zrozumieć życie i podpowiada jak wybierać mądrze w przyszłości.

Ogromnie cenię działania i publikacje Instytutu Pamięci Narodowej, zwłaszcza te dotyczące żołnierzy wyklętych. Dzięki temu możemy na nowo wpisać w naszą świadomość narodową Łupaszkę, Uskoka, Orlika czy Lalka. Bogu dziękuję, że współczesne metody badań DNA pozwoliły ustalić tożsamość i miejsce pochówków tych wielkich bohaterów (historie z Łączki na Powązkach).

Nic jednak nie zastąpi opowiadań dziadków, rodziców, wspomnień rodzinnych, przyjacielskich, wizyt przy pomnikach, na cmentarzach. Żałuję, że w programie polskich szkół nie ma wyjazdów na cmentarz Orląt Lwowskich czy na wileńską Rosę (rozumiem sens wyjazdów młodzieży izraelskiej do miejsc holocaustu).

To wszystko jest ważne, abyśmy nie ściągnęli na siebie nieszczęść i ogromnego ucisku.

Jozue, syn Nuna, sługa Pana, umarł w wieku lat stu dziesięciu. Pochowano go w posiadłości Timnat-Cheres, którą otrzymał w dziedzictwo, przy górze Efraima, na północ od góry Gaasz. A gdy całe to pokolenie połączyło się ze swoimi przodkami, nastało inne pokolenie, które nie znało Pana ani też tego, co uczynił dla Izraela. 

Wówczas Izraelici czynili to, co złe w oczach Pana, i służyli Baalom. Opuścili Boga swoich ojców, Jahwe, który ich wyprowadził z ziemi egipskiej, i poszli za cudzymi bogami, którzy należeli do ludów sąsiednich. Oddawali im pokłon i drażnili Pana. Opuścili Pana i służyli Baalowi i Asztartom. Wówczas zapłonął gniew Pana przeciwko Izraelitom, tak że wydał ich w ręce ciemięzców, którzy ich złupili, wydał ich na łup nieprzyjaciół, którzy ich otaczali, tak że nie mogli im się oprzeć. We wszystkich ich poczynaniach ręka Pana była przeciwko nim na ich nieszczęście, jak to Pan przedtem im zapowiedział i jak im poprzysiągł. I tak spadł na nich ucisk ogromny. 

(Księga Sędziów, rozdział 2)

Itinerarium

FIGHTERZY HEJTERZY UŚPIENI

 

Kazanie na 11 Niedzielę Zwykłą 14 czerwca 2015

Tak, ziarno rośnie i rodzi dorodny kłos bez udziału rolnika. Może spać spokojnie, zboże rośnie. Podobnie jest z Królestwem Boga.

Podobnie, ale nie tak samo. Nie tak samo, bo Królestwo Boże potrzebuje fighterów, którzy wierzą w sens misji i faktycznie walczą. Królestwo Boże ma dziś sporo hejterów, wyżywających się energicznie przy klawiaturach komputerów, niewątpliwie poświęconych.

Hejterzy jeszcze jednak w coś wierzą. Zdecydowana większość chrześcijan spokojnie drzemie, w przekonaniu, że jakoś to będzie. Jakoś to będzie. Jakoś.

LITURGIA SŁOWA

(Mk 4,26-34)
Jezus powiedział do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

(Ez 17,22-24)
Tak mówi Pan Bóg: Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi. I wszystkie drzewa polne poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu. Ja, Pan, rzekłem i to uczynię.

(Ps 92,2-3.13-16)
REFREN: Dobrze jest śpiewać, Tobie, Panie Boże

Dobrze jest dziękować Panu
i śpiewać Twemu imieniu, Najwyższy:
z rana głosić Twoją łaskawość,
a wierność Twoją nocami.

Sprawiedliwy zakwitnie jak palma,
rozrośnie się jak cedr na Libanie.
Zasadzeni w domu Pańskim
rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga.

Nawet i w starości wydadzą owoc,
zawsze pełni życiodajnych soków,
aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy,
On Opoką moją i nie ma w Nim nieprawości.

(2 Kor 5,6-10)
Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję… i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

 

Itinerarium

6165 POLSKO CZEMU ZABIJASZ SIEBIE?

Sobota 13 czerwca 2015

Statystyki są zawodne, ale bywają wymowne. W ubiegłym roku w wypadkach drogowych zginęły w Polsce 3202 osoby, bardzo dużo. I jest to na pewno wciąż poważny problem. Zajmuje się nim rząd, sejm, policja  a  nawet duszpasterze w apelach o ostrożną jazdę. Idzie coraz lepiej, z roku na rok, Bogu dzięki, coraz mniej ludzi ginie na drogach.

Nikt, może prawie nikt, nie zajmuje się innym, o wiele bardziej poważnym problemem czy chyba już tragedią. W ubiegłym roku samobójstwo w Polsce popełniło 6165 osób, wśród nich 5237 to mężczyźni a 928 kobiety. W porównaniu do r. 2008 wzrost wyniósł prawie 100%! (3333 ofiary samobójstw). Przy czym od roku 2013 notujemy silny przyrost takich dramatów, o 10-20 % rocznie.

Najczęściej skutecznych zamachów na swoje życie dokonują żonaci mężczyźni. Ponad połowa samobójców była zamroczona alkoholem w chwili tragedii. Najbardziej przeraziło mnie to, że najwięcej osób popełniających samobójstwo to ludzie młodzi (20-35 lat), prawie 50 % (2980 osób). Jedna trzecia ustalonych motywów, to problemy rodzinne i utrata pracy.

Polska zabija siebie. Najbardziej niszczy siebie młoda Polska. Dlaczego?

Itinerarium

SERCE CICHE I POKORNE

Kazanie na Uroczystość NSPJ Piątek 12 czerwca 2015

Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według serca Twego. Te słowa już od blisko 300 lat (chyba od 1718 r.) rozbrzmiewają w naszych modlitwach, szczególnie w czerwcu.

Dziś piękna uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa i prośba, by On uczynił nasze serca takimi jakie ma On sam. Cichymi i pokornymi. Codziennie potrzebujemy przebudowy naszych serc, ale nie bezładnie i byle jak. Tylko według projektu Bożego, czyli w cichości i pokorze.

Niech się tak stanie Panie Jezu.

Liturgia słowa

(J 19,31-37)
Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebodli.

 

(Oz 11,1.3-4.8c-9)
Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.

(Iz 12,2-5)
REFREN: Będziecie czerpać ze zdrojów zbawienia.

Oto Bóg jest moim zbawieniem,
będę miał ufność i bać się nie będę.
Bo Pan jest moją mocą i pieśnią,
On stał się dla mnie zbawieniem.

Wy zaś z weselem czerpać będziecie wodę
ze zdrojów zbawienia.
Chwalcie Pana,
wzywajcie Jego imienia.

Dajcie poznać Jego dzieła między narodami,
przypominajcie, że wspaniałe jest imię Jego.
Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy,
niech to będzie wiadome po całej ziemi.

(Ef 3,8-12.14-19)
Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął [Bóg] w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp [do Ojca] z ufnością dzięki wierze w Niego. Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą.

(Mt 11,29ab)
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.

 

Itinerarium

JEZUS NIE WPIERWSZEJ LIDZE

Czwartek 12 czerwca 2015

Ignorancja święci triumfy coraz obfitsze. I to w całym świecie. Przypuszczałem, że jest to domena Amerykanów. Pamiętacie jak George Bush (drugi z kolei) bodajże w 2003 r. zadeklarował, że lotnictwo USA zmuszone jest zbombardować Iran. Po czym, wskutek interwencji asystenta, szybko się poprawił: „Oczywiście Irak”. W sumie mała pomyłka, jedna literka zamieniona. Lepiej jednak (ale wcale nie dobrze), że wspaniali amerykańscy lotnicy zrzucali bomby na pozycje w okolicach Bagdadu (reżim Saddama Husajna) niźli Teheranu.

Sam miałem wątpliwą przyjemność podziwiać ignorancję Amerykanów, jakieś 20 lat temu, w Teksasie. W domu parafialnym odbywało się zwyczajowe przyjęcie. Była także nauczycielka, młoda raczej i po tradycyjnym „How are you?” zapytała mnie:

 

– Where are you from? (Skąd jesteś?)

– From Poland! – odpowiedziałem dumnie.

– Poland? – zamyśliła się chwilkę pani professor – Yes! I know! This is a little city on the west of Russia! (Polska! Tak, wiem, to małe miasto na zachodzie Rosji!).

 

Nie wolno bić kobiet, nawet ignorantek, w ogóle nie wolno bić ludzi, więc obyło się bez przemocy, poprawiłem tylko na moment stan wiedzy mojej interlokutorki. Na moment, bo nie wierzę, żeby owa panna uwierzyła mi.

Trochę później, po wojnach z Rosją pojawili się w Polsce uchodźcy z Czeczenii, również w Lublinie. Udało się któregoś razu zabrać kilka rodzin nad jedno z jezior. Byli też postronni Polacy. Ktoś mnie rozpoznał i zapytał, co porabiam nad wodą. Odrzekłem, że jestem z grupą Czeczenów. A gość szczerze zadowolony zapytał dalej:

 

– Pięknie! Przyjechali na wakacje do nas?

 

Może niezupełnie na wakacje, bo musieli uciekać wskutek prześladowań, tłumaczyłem, ale nie sądzę, aby pan Bogdan mi uwierzył.

Mógłbym tak jeszcze dalej przytaczać przypadki z litanii do świętej ignorancji, ale dodam tylko jeden.

Niedawno w Warszawie odbywał się mecz finałowy o puchar Ligi Europejskiej pomiędzy FC Sevilla (Hiszpania) i Dnipro Dnipropietrowsk (Ukraina). Przyjechało kilkadziesiąt tysięcy kibiców, to dobra okazja do ewangelizacji. Jedna z polskich ekip ewangelizacyjnych, wśród której był mój młody znajomy, chodziła w koszulkach z napisem „I love Jesus!” („Kocham Jezusa!”). Szło o to, by ten skądinąd uniwersalny komunikat mógł dotrzeć i do Hiszpanów i Ukraińców i ewentualnie Polaków. Do Konrada, ubranego w taką koszulkę podszedł jakiś kibic i rozradowany oznajmił, że on także „love Jesus”. Zapodał jednak kłopotliwą wątpliwość czy Konradowi chodzi o Jesus Navas czy Juan Jesus. Wyjaśnię, że Jesus Navas jest byłym piłkarzem Sevilli (obecnie w Manchester City) i uwielbia go cała Andaluzja, a Sevilla przede wszystkim. Z kolei Juan Jesus, też bardzo znany, gra w Interze Mediolan i jest bodaj Brazylijczykiem, co nie powoduje sympatii u kibiców Sevilli.

Konrad szczerze próbował wyjaśniać, że w jego koszulce chodzi o Jezusa z Nazaretu. A kolega kibic zamyślił się i wycedził ze znawstwem:

 

– Hm, Nazaret, Nazaret … To na pewno nie jest klub pierwszoligowy!

 

Miał rację, sprawdziłem w Ligal HaAl (pierwsza liga izraelska) nie ma klubu z Nazaretu.

Itinerarium

NIEZŁA KASA ZE STALINA

Środa 10 czerwca 2015

Największe kłopoty ze słynnym rodakiem mają chyba Gruzini. Józef Wissiarionowicz  Dżugaszwili (pseudonim Stalin) jest co prawda znany w całym świecie, ale raczej jako bohater negatywny. W rodzinnym mieście Stalina, Gori, w r. 2010 zdemontowano jego gigantyczny pomnik stojący obok muzeum przywódcy ZSRR. Po wojnie rosyjsko – gruzińskiej (2008) był to mały prztyczek dla Putina, chwalcy wielkości sowieckiej Rosji.      W zmieniających się szybko czasach powstał jednak pomysł, żeby pomnik przywrócić. Raz, że wielu Gruzinów i Rosjan wciąż ma szacunek dla Stalina (choćby za pokonanie hitlerowskich Niemiec), a dwa – i to jest kluczowa rzecz – że na pomniku Stalina można zarobić. Obliczono, że powrót generalissimusa podwoiłby a może i potroiłby liczbę turystów w Gori. Bilet do muzeum Stalina to 7 dolarów, obecnie miasto odwiedza rocznie ok. 50.000 turystów. Prosta rachuba podpowiada, że zysk z 350 tysięcy dolarów wzrósłby do ponad miliona. A wiadomo, że biznes dziś jest najważniejszy. Społeczna inicjatywa na rzecz przywrócenia pomnika Stalina w Gori zebrała już 12 000 dolarów na odnowę monumentu.

Przypuszczam, że pomniki Hitlera albo targowiczan pewnie także cieszyłyby się powodzeniem i strumienie pieniędzy popłynęłyby do kieszeni inwestorów.

Oprócz tych pomysłów Gruzja ma także cichych bohaterów. Organizacja Kartlosi z Gori (http://itinerarium.pl/2014/11/18/mosty-przyjazni/#.VXcsb8_tmko – tu pisałem już o nich) wciąż podejmuje próbę pojednania między Osetyjczykami i Gruzinami (po dwóch wojnach), inne stowarzyszenie Atinati z Zugdidi (zachodnia Gruzja) nadal prowadzi radio dla Abchazów obecnie siłą integrowanych z Rosją, a Consent z Tbilisi nie ustaje w pomysłach na rzecz poprawienia losu blisko 300 tysięcy Gruzinów wypędzonych przez Rosjan i z Abchazji i z Osetii Południowej (1992 i 2008).

Mam przywilej znać ludzi z tych ostatnich organizacji, właśnie spotykam się z nimi w Gruzji. Potwierdzają moją wiarę, że pieniądze wcale nie są najważniejsze. Naprawdę.

 

Itinerarium