KOŚCIÓŁ MA SIĘ JAK NAJLEPIEJ

 

Kazanie na Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła Poniedziałek 29 czerwca 2015

Kochasz mnie? Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham.

Tak właśnie zaczął się Kościół. Kościół, czyli wspólnota tych, którzy kochają Chrystusa i próbują także kochać się nawzajem.

Dzisiaj mamy 2927 zakonów żeńskich, choć to liczba przybliżona (ponoć papież nie zna dwóch rzeczy: kiedy będzie koniec świata oraz ile naprawdę jest zakonów żeńskich). Mamy kancelarie parafialne, w których musimy przedstawiać zaświadczenia, że jesteśmy praktykującymi katolikami (np. w sytuacji bycia rodzicami chrzestnymi). W niektórych kręgach trwa dyskusja czy Nowenna Pompejańska ma tę samą moc co Nowenna do św. Rity. To wszystko to także Kościół.

Póki staramy się z całego serca kochać Chrystusa i ludzi, z którymi idziemy przez życie, Kościół ma się jak najlepiej.

EWANGELIA NA DZIŚ

Słowa Ewangelii według św. Jana. Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: “Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Odpowiedział Mu: “Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: “Paś baranki moje”.

I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: “Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Odparł Mu: “Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: “Paś owce moje”.

Powiedział mu po raz trzeci: “Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: “Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: “Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: “Paś owce moje.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga.

A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: “Pójdź za Mną!”

(J 21, 15 – 19)

Itinerarium

SIEROCIŃCE MIARĄ WIARY

 

Kazanie na 13 Niedzielę Zwykłą 28 czerwca 2015

DSC_0188DSC_0177DSC_0261Co jest miarą naszej wiary? Codzienne i gorące modlitwy? Co tygodniowa obecność w kościele? Można byłoby długo wyliczać.

W Ewangelii na dziś czytamy o Jairze walczącym o swoje dziecko. Walczył zwycięsko.

Media doniosły wczoraj, że liczba „dzieci ulicy” w Polsce sięga ponad 400.000. To dzieci, które wychowuje ulica, galerie handlowe, place osiedlowe i dworce. Ponadto w naszym katolickim i głęboko wierzącym kraju liczba domów dziecka, sierocińców, pogotowi opiekuńczych wzrosła z 825 w roku 2005 do 1052 w roku 2014.

W Czeczenii (do roku 2001, po przegranej wojnie ) nie było ani jednego domu dziecka. Jeśli ginęli rodzice, dzieci przygarniali wujkowie, dziadkowie bądź dalsi krewni. Islam mówi, że przygarniając sierotę zdobywasz wielkie błogosławieństwo Allacha.

W katolicyzmie mamy instytucję matki i ojca chrzestnego. Większość dzieci z naszych domów dziecka i sierocińców ma ciocie, wujków, dziadków lub babcie oraz chrzestnych, którzy deklarowali w dniu chrztu troskę o trzymane na rękach dzieci. Pobożny zwyczaj a wiara, to jednak różne rzeczy.

Co jest miarą naszej wiary?

 

  1. Zdjęcia własne autora.

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Mk 5,21-43)
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim. Przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

(Mdr 1,13-15; 2,23-24)
Bóg nie uczynił śmierci i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci. Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.

(Ps 30,2.4-6.11-13)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, Boże mój, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament.
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

(2 Kor 8,7.9.13-15)
Podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali. Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele.

(2 Tm 1,10b)
Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

 

 

Itinerarium

POLICJA CZYLI RADOŚĆ OBOPÓLNA

Sobota 27 czerwca 2015

 Panowie policjanci to zwykle bardzo dobrzy i wyrozumiali ludzie. Przygody z policją ma chyba każdy kierowca. Ja mam raczej miłe, przytoczę trzy, dwie z Polski.

Na początek jednak przygoda z okolic Monachium, kilka lat temu. Jechałem z kolegą, wjeżdżamy w jakąś dość wąską dróżkę i zatrzymuje nas patrol policyjny. Po przedstawieniu się pan policjant wypowiedział mniej więcej taką kwestię:

– Wjechał pan pod prąd. Od tygodnia zmienione są tu znaki. Proszę ostrożnie zawrócić i skorzystać z trzeciej przecznicy (w celu dojazdu do miejsca, gdzie zmierzaliśmy). Kierowcy jeżdżą na pamięć, więc prosimy wybrać tę opcję.

Żadnego mandatu, żadnej groźnej miny! Grzeczna prośba i pełne zrozumienie dla nawyków kierowców. No tak, pomyślicie, to się mogło zdarzyć w Niemczech, w Polsce od razu byłoby 10 punktów karnych i 500 zł do budżetu państwa. Mylicie się jednak, proszę, czytajcie dalej.

Śpieszę się pewnego razu do Lubartowa i za jakimś pagórkiem zatrzymuje mnie patrol, przekroczyłem dozwoloną prędkość (nieznacznie). Podchodzi młodszy aspirant (jedna gwiazdka) z drogówki, patrzy i patrzy na mnie. W końcu buzia mu się rozjaśnia, uśmiecha się i rzecze:

– Ksiądz?

– No tak …

– Kochany! Wysiadaj, wysiadaj! Pół dnia czekam na ciebie …

Pot mnie oblał zrazu. No, myślę, narozrabiałeś Mieciu i trwa obława na ciebie. Spiąłem się jednak ze wszystkich sił i wysiadłem. Aspirant prowadzi mnie do bagażnika radiowozu, wygrzebuje jakieś szpargały i tłumaczy:

 

– Kochany, pół dnia na ciebie czekałem. Córka w sobotę wychodzi za mąż i brakuje jej jednego podpisu na tej karteczce do ślubu. Nie mogła pójść na konferencję, rozumiesz? To ty mi kochany podpiszesz, a ja cię pouczę. Trzeba sobie pomagać w życiu …

Wyznaję tę samą życiową zasadę, że ludziom należy w życiu pomagać. Dlatego bez najmniejszych oporów pomogłem człowiekowi w potrzebie (przy czym, od razu wyjaśnię, tzw. nauk przedślubnych jest dziesięć i zwyczajowo akceptowana jest kartka z dziewięcioma podpisami).

Przedwczoraj znowu mi się zdarzyło (nieznacznie) przekroczyć prędkość, filmowali to dwaj młodzi policjanci w nieoznakowanym radiowozie, włączyli koguty, zatrzymałem się posłusznie. Grzecznie podałem dokumenty, pan władza przypatruje mi się uważnie i pyta:

– Panie Mieczysławie, pan jest księdzem, prawda?

– Prawda.

– Muszę księdzu zakomunikować przykrą rzecz …

– Jestem na to przygotowany.

– Muszę księdza upomnieć za zbyt szybką jazdę. Rozumiem, że to wy księża zwykle upominacie ludzi, jednak teraz to ja księdza upominam!

– Rozumiem.

– Tu są księdza dokumenty, proszę ostrożnie i wolniej podróżować dalej.

Co oczywiście skwapliwie uczyniłem. Przekonany jestem, że ludzie powinni sobie w życiu pomagać, kiedy trzeba to upominać, a przede wszystkim dostarczać wzajemnie radości.

Bardzo pięknego i dobrego weekendu dla wszystkich z serca życzę!

 

Itinerarium

PAN JEZUS WYSYŁA ROWERY DO LUBLINA

Piątek 26 czerwca 2015

Pierwsza historia wydarzyła się więcej niż 10 lat temu. Przy kościele Świętego Ducha, w którym wówczas pracowałem, prowadziliśmy świetlicę dla dzieciaków ze Starego Miasta. Jedna z wychowawczyń, Magda, opiekowała się szczególnie kilkuletnim Krzysiem, z wielodzietnej rodziny, z bardzo skomplikowaną sytuacją domową (później zresztą stała się jego przybraną mamą i tak jest do dzisiaj). Przygotowywała go także do Pierwszej Komunii Świętej. Krzysiu marzył, aby otrzymać w prezencie rower, a właściwie rowerek.

Niestety nie stać nas było na taki wydatek, więc Magda tłumaczyła chłopcu, że ważniejszy jest Pan Jezus w sercu, a prezenty to nieistotny dodatek. Już po komunii w sali na piętrze odbywało się przyjęcie dla kilkunastu gości. Szedłem właśnie przez dziedziniec kościoła, kiedy z bocznych drzwi wyszli Kinga z Maćkiem i zagaili:

– Nasz Kuba już wyrósł z rowerka, przywieźliśmy go, może ksiądz wie komu będzie potrzebny, to proszę oddać.

Na chwilę zamurowało mnie, serdecznie podziękowałem. Poleciałem do Magdy i mówię, że jest rowerek! Myślała, że żartuję, ale rowerek faktycznie już był. Zaraz przekazaliśmy go Krzysiowi, który skwitował:

– Ja wiem, że prezenty nie są najważniejsze, ale Pan Jezus wiedział, że marzyłem o rowerku.

To było dawno. A wczoraj historia dopisała drugi rozdział z rowerem. Kilka dni temu w ramach projektu „Nowa Droga” wyszedł z więzienia Paweł, przeszedł 900 km z Lublina do Zgorzelca, wkrótce podejmie pracę. Pracę ma kilka kilometrów od Lublina. Rozmawiałem wczoraj rano, o 9:00, z Justyną, opiekunką Pawła.

– Kurczę, przydałby się mu rower, żeby mógł dojeżdżać do tej chłodni.

W dwie godziny później piłem herbatę z Maćkiem (ten od rowerka dla Krzysia), rozmawialiśmy jak zwykle o życiu. Na koniec Maciek mówi:

– Wiesz, mam rower po Kubie, w bardzo dobrym stanie, weź, może komuś się przyda.

W tym momencie przez głowę przemyka mi historia sprzed lat, też z rowerkiem, od tego samego Maćka, po tym samym Kubie.

Uff, można wierzyć w ślepy przypadek. Pan Jezus jednak wiedział, że mały Krzysiek marzył o rowerze na komunię i wiedział, że Paweł potrzebuje roweru, aby dojeżdżać do swojej pierwszej pracy po więzieniu. Dlatego dwukrotnie wysłał do mnie Maćka.

Itinerarium

OD RANA RADOŚĆ

Czwartek 25 czerwca 2015

Każdy dzień rozpoczynam od recytacji psalmu 95, tzw. Wezwanie w brewiarzu. Każdego dnia odkrywam, że radość jest tym, co łączy mnie z żywym Bogiem.

Nie będę ściemniał, po prostu zapraszam, aby i każdy z Was napełnił się radością i ochotnie (tzn. chętnie) dzielił się nią z innymi. Przyjdźcie, wspólnie radośnie śpiewajmy Panu!

 Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki na cześć Skały naszego zbawienia:
przystąpmy z dziękczynieniem przed Jego oblicze,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni! 

Itinerarium

CHCIELIBYŚMY POROZMAWIAĆ

 

Środa 24 czerwca 2015

Najpierw mówią do nas rodzice i dziadkowie. Nie wolno dotykać gorących fajerek, ciągać psa za ogon i kłuć cyrklem kolegów. Potem mówią nauczyciele, że trzeba się uczyć, nie wolno wagarować i koniecznie zdać maturę.

W kazaniach mówią do nas księża, że jest przykazanie trzecie, piąte, siódme i ósme (i pozostałe). Z ekranów mówią do nas Bardzo Ważni Ludzie, przypominając, że mamy obowiązki społeczne, obywatelskie i patriotyczne.

Wciąż ktoś do nas mówi. A my chcielibyśmy wreszcie porozmawiać. Otworzyć duszę, wypowiedzieć szczęście, wypluć najgorsze wspomnienia i rozpalić przyjaźń albo i miłość.

Itinerarium

JEMY PIJEMY A BÓG SIĘ CIESZY

Wtorek 23 czerwca 2015

DSC_0509Pisałem wczoraj o wójcie, który musi pić (toasty) jeśli jest dobrym wójtem. Dołączyłem zdjęcia gruzińskiej krowy na środku drogi, a wcześniej fotkę dwóch rybitw nad morskim brzegiem. Wzmiankowałem o uchodźcach i przytoczyłem raz jeszcze historię Priscilli z dalekiego chińskiego Shenyang.

Jecie na śniadanie jajecznicę albo kanapki z rzodkiewką, pijecie wodę bez gazu albo z gazem, wieczorami chłodne piwo. Brawo! Jesteście blisko Pana Boga, bo „czy jecie czy pijecie czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Boga czyńcie”. (1 Kor 10,31).

Chodzicie na spacery wśród już kwitnących i pachnących lip, może nad jakąś rzeczką odganiając się od rozwydrzonych komarów. A może ktoś z was pisze pierwszy tomik wierszy lub uczy się języka fińskiego (podziwiam). Jesteście blisko Boga, w którym „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). Róbcie to całym sercem, całym umysłem i ze wszystkich sił, Pan Bóg się cieszy.

Itinerarium

DOBRY WÓJT PIĆ MUSI

Poniedziałek 22 czerwca 2015

DSC_0048DSC_0005Zdarzyło mi się niedawno przejechać crossem niemal całą Polskę, a wcześniej pół Gruzji. Jadąc przez Polskę zauważam dość często tablice ostrzegające przed krowami. Tablice są, krów prawie w ogóle nie ma. Co innego w Gruzji, tablic nie ma, za to krowy chadzają na poboczach a często i środkiem drogi. Nikogo to tam nie dziwi. Kiedy zwróciłem uwagę zaprzyjaźnionemu Gruzinowi, że to trochę niebezpieczne, odrzekł, że „normalne” i zapytał: „A u was to co, nie chodzą po szosach?”. Zaprzeczyłem, ale i tak nie uwierzył, bywał za granicą (tzn. w Armenii i Azerbejdżanie) i tam też chodzą po szosach, przy czym w tych ostatnich krajach częstsze są gromady baranów.

Z tymi krowami i tablicami to trochę podobnie jak w czasie stanu wojennego z mięsem, którego chronicznie brakowało. Krążył wówczas dowcip, że przed 1939 rokiem na drzwiach sklepu widniał napis „Rzeźnik”, a w środku było mięso; w 1982 r. było na odwrót, na drzwiach był napis „Mięso”, a w środku był tylko rzeźnik.

Przy polskich drogach zachowało się sporo tablic „Uwaga dzieci!” ustawianych w pobliżu szkół. Spotkać dzieci w polskich wsiach to rzadkość. Ba, znam takie miejscowości, gdzie znak „Uwaga dzieci!” stoi, ale nie ma już szkoły. Bocianów jest z roku na rok mniej u nas, zatem i dzieci ubywa, szkoły znikają. Znaki trwają.

Na blisko 700 km trasie raz tylko spotkałem „Rożen”, który kiedyś dominował w naszym przydrożnym krajobrazie. Za to teraz na niemal każdej stacji benzynowej gotowią hot – dogi, paskudne niebotycznie.

Po słynnych już zmianach w prawie drogowym Polacy (na razie) jeżdżą wolniej. Ale ustawodawca strzelił sobie w stopę. Otóż ci kierowcy, którzy szarżowali z większą niźli dozwolona prędkość, oni właśnie byli głównymi dostarczycielami wpłat z mandatów. Teraz policja pozabiera im prawo do jazdy i wskutek tego budżet szlag trafi. Co prawda można było oczekiwać, że z rozpaczy zaczną pić i w ten sposób podźwigną kiesę państwową, ale lipa. Kurierzy, dostawcy pizzy, tani (i szybcy) przewoźnicy po odebraniu im prawa jazdy, stracą pracę i nie będą mieli za co kupić wódki.

Gminy stawiają za to różnej maści fotoradary, aby łatać swoje lokalne budżety. Mistrzami są gminy pomorskie: Kobylnica (koło Słupska pana Biedronia), Bobolice, Biały Bór i  Kęsowo ze słynną wsią Żalno (między Świeciem a Tucholą). W Żalnie fotoradar w kształcie kosza na śmieci (zwany „śmietnikiem” prze kierowców), zwykle stoi pół metra przed tablicą oznajmiającą koniec wsi. Jedziesz pan sobie 40 km/h (oczywiście ani dziecka ani krowy nie uświadczysz), ponad 2 km przez Żalno, nareszcie przed oczyma jawi się koniec mordęgi, wciskasz te 60 na liczniku, a tu bach, prach, błysk! I gmina Kęsowo zarobiła 200 złotych, które wyda na … No na co? Na przedszkole? Nie, dzieci przecież garstka.

Wyda na szampana dla wójta.

Jakżeż to? Znajomy wyjaśnił mi, że dobry (dobry!) wójt musi pić, a przynajmniej powinien. I nie dlatego, że moczymorda, ale z racji Unii. Bo dobry wójt zdobywa fundusze na wodociągi, kanalizacje, Internet, krawężniki i chodniki, właśnie z Unii. A każde otwarcie nowej inwestycji należy opić.

Polska, Polska! Białoczerwona! Kocham Polskę.

 

Ps. A na fotach gruzińska krowa i ormiańskie barany J

Itinerarium

UFAJ UFAJ I JESZCZE RAZ UFAJ

UFAJ UFAJ I JESZCZE RAZ UFAJ Kazanie na 12 Niedzielę Zwykłą

21 czerwca 2015

 O zaufaniu mówi dziś Ewangelia. Warto ufać sobie, ludziom, życiu, przyszłości, a przede wszystkim Panu Jezusowi.

Kazania głosem dziś nie będzie, ale jest fota jak najbardziej na temat (ze zbiorów własnych). I na dodatek w klimacie lata, które już jest od dzisiaj.DSC_0083

LITURGIA SŁOWA

(Mk 4,35-41)
Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?

(Hi 38,1.8-11)
I z wichru Pan odpowiedział Hiobowi te słowa: Kto bramą zamknął morze, gdy wyszło z łona wzburzone, gdym chmury mu dał za ubranie, za pieluszki ciemność pierwotną? Złamałem jego wielkość mym prawem, wprawiłem wrzeciądze i bramę. I rzekłem: Aż dotąd, nie dalej! Tu zapora dla twoich nadętych fal.

(Ps 107,23-26.28-31)
REFREN: Chwalmy na wieki miłosierdzie Pana.

Ci, którzy statkami ruszyli na morze,
by handlować na wodach ogromnych,
widzieli dzieła Pana
i Jego cuda wśród głębin.

Rzekł i zerwał się wicher
burzliwe piętrząc fale.
Wznosili się pod niebo, zapadali w otchłań,
ich dusza truchlała w nieszczęściu.

Wołali w niedoli do Pana,
a On ich uwolnił od trwogi.
Zamienił burzę na powiew łagodny,
umilkły morskie fale.

Radowali się w ciszy, która nastała,
przywiódł ich do upragnionej przystani.
Niechaj dziękują Panu za Jego miłosierdzie,
za Jego cuda wobec synów ludzkich.

(2Kor 5,14-17)
Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł /Chrystus/ po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.

(Łk 7,16)
Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój.

 

Itinerarium

CZARNY JELEŃ NA TLE ŻÓŁTYM

Sobota 20 czerwca 2015

Mam wrażenie, że otacza mnie coraz więcej tabliczek, oznaczeń, informacji. Z rozbawieniem postrzegam „Pchać”, „Ciągnąć” na drzwiach albo : „Uwaga! Gorące!” na kubkach do kawy z automatu. Przed większymi kompleksami leśnymi pojawia się czarny jeleń (rzadkość absolutna) na żółtym trójkącie informujący, że mogą wyjść „dzikie zwierzęta”. Zdziwiłbym się gdyby wyszły tam kaczki francuskie. Inne znaki ostrzegają iż w okolicach rzek droga może być wilgotna.  Fenomenalne, prawda? Za to nigdy w okolicach ziem piaszczystych nie widziałem znaku, że droga może być sucha. A bywa.

Wspominałem kiedyś, że w Ameryce (kraj mądry bardzo) zrealizowano za 10 mln dolarów projekt badawczy, którego efektem było ustalenie iż powietrze w lesie jest zdrowsze od tego w miastach. Za sumę dziesięciokrotnie mniejszą też bym tego dowiódł.

Poszukujemy dróg do Boga, tak mówimy. W sensie ścisłym nie ma takich. Jesteśmy skazani tylko i wyłącznie na podpowiedzi serca, pracę umysłu i zryw wyobraźni. I dlatego tak trudno odnaleźć jakąkolwiek drogę do Niego.

Itinerarium