PIENIĄDZE RZĄDZĄ

Wtorek 18 sierpnia 2015

Siedem lat temu przetoczyła się przez Lublin sprawa tzw. „Agaty” (imię wymyślone przez media), czternastolatki, która zaszła w ciążę z o rok starszym kolegą. Ciąża była wynikiem tzw. „czynu zabronionego”, ponieważ do szło do współżycia z osobą poniżej 15 roku życia. Przy czym „sprawca”, ze względu na wiek, nie mógł być pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Szpitale w Lublinie i Warszawie odmówiły nastolatce aborcji, zrobiono to dopiero w Gdańsku, mimo protestów wielu środowisk. Agata i jej matka (wówczas niespełna 30-letnia) poskarżyły się do wszechwiedzącego Trybunału w Strasburgu, a ten przyznał odszkodowania – 30 000 euro dla dziewczyny i 15 000 dla jej matki, kolejne 16 000 euro Polska zapłaciła sędziom za ich ciężką pracę. W sumie my, podatnicy, zapłaciliśmy ponad 60 000 euro, jedynym pewnym efektem była śmierć nienarodzonego dziecka.

Od kilku dni różne media zajmują się przypadkiem 60-letniej polskiej aktorki, która urodziła pół roku temu bliźnięta. Urodziła, choć komórka jajowa i plemniki pochodziły od dawców, których danych matka bliźniąt nie zamierza ujawniać. Za ten zabieg  – in vitro – aktorka zapłaciła przynajmniej 12 000 zł. Sama, już emerytka, otrzymuje świadczenia w wysokości 1055 zł i 2 groszy miesięcznie. Dlatego, przy wsparciu tuzów swojego środowiska, zwróciła się o pomoc finansową do polskiego rządu, zwłaszcza, że opiekuje się jeszcze starą i chorą matką. Uff! Przewiduję, że złożymy się na zapomogę dla najstarszej Matki – Polki. Czy podobne przypadki (nazwane już „geriatrycznymi pierworódkami”) będą się powtarzać. Wyczytałem, że zdaniem ekspertów „klient nasz pan” i „popyt rodzi podaż”, zatem wkrótce spodziewajmy się jeszcze starszych Matek – Polek. Żeby nie było wątpliwości, modlę się za te bliźniaki, może któreś zostanie księdzem (a potem biskupem) albo dobrą zakonnicą.

Zabić, urodzić dziecko, dzisiaj to kwestia ceny. Pieniądz rządzi światem. Nawet nie wiem kto to powiedział. Internet podpowiada, że norweski pisarz, Trygve Gulbranssen. Ktokolwiek jednak by to powiedział, był to prorok prawdziwy.

 

 

 

Itinerarium

PO STU LATACH ŻYCIA

Poniedziałek 17 sierpnia 2015

Jak coś pisze człowiek, który dożył stu lat, to wie, co pisze. A napisał: Kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

Tak napisał św. Jan Apostoł, na wyspie Patmos. Po ponad stu latach długiego życia – 1J 4,16.

Itinerarium

PAN JEZUS DACHUJE PRZY 140 KM NA GODZINĘ

Kazanie na 20 Niedzielę Zwykłą 16 sierpnia 2015

Znam kogoś, kto pierwszy raz w życiu w sobotę przyjął opłatek, a w niedzielę cało wyszedł z wypadku dachując przy 140 km na liczniku. I znam innych. Ale najpierw to, co dziś w Ewangelii: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Mam nadzieję, że to zdanie wpadnie nam w ucho (mam nadzieję).

Może wielu z Was przyjmie dziś Pana Jezusa, inni powiedzą że komunię świętą a jeszcze inni że opłatek. Niech będzie, że opłatek, półtorej centymetra średnicy, niepozorna materia, nikła.

Dobrze, dobrze, ale znam takich, którym ten opłatek pozwolił przeżyć kilka lat w więzieniu, z niesłusznym wyrokiem. Rozmawiałem z takimi i znam, którym ten opłatek dał siłę, aby wrócić z Syberii, z zesłania, a wędrówka do Ojczyzny trwała dwa lata. Znam takich, którym ten opłatek nie pozwolił zwariować, kiedy odchodzili od nich mężowie albo żony. I znam kogoś, kto pierwszy raz w życiu w sobotę przyjął opłatek, a w niedzielę cało wyszedł z wypadku dachując przy 140 km na liczniku. Znam takich, którym ten opłatek pozwala omijać kieliszek z wódką już od pięciu lat. Znam takiego, któremu ten opłatek dał siłę, żeby powiedzieć „Przebaczam ci”, mimo, że wcześniej okradziony został z domu i trzech hektarów ziemi.

I znam siebie, i wiem, że ten opłatek, który mam przywilej codziennie przyjmować, daje mi radość z brzęczącej muchy przy uchu, daje mi siłę do życia każdego dnia, daje pewność, że moje (i Twoje) życie to nie kaprys ewolucji, ale preludium do szczęścia aż po zawrót głowy. Ten opłatek, Jezus Chrystus.

Liturgia słowa

(J 6,51-58)

Jezus powiedział do tłumów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

(Prz 9,1-6)
Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła. Służące wysłała, by wołały z wyżynnych miejsc miasta: Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi!

(Ps 34,2-3.10-15)
REFREN: Wszyscy, zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Bójcie się Pana wszyscy Jego święci,
ci, co się Jego boją, nie zaznają biedy.
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zabraknie.

Zbliżcie się, synowie, posłuchajcie, co mówię,
będę was uczył bojaźni Pańskiej.
Kim jest ten człowiek, co pożąda życia
i długich dni pragnie, by się nimi cieszyć?

Powściągnij swój język od złego,
a wargi swoje od kłamstwa.
Od zła się odwróć, czyń dobrze,
szukaj pokoju i dąż do niego.

(Ef 5,15-20)
Baczcie pilnie, jak postępujecie, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!

(J 6,56)
Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

 

Itinerarium

NARĘCZA PEŁNE DOBRYCH UCZYNKÓW

Kazanie na Wniebowzięcie NMP Sobota 15 sierpnia 2015

 Zawsze ze wzruszeniem słucham i czytam słowa z dzisiejszego błogosławieństwa pierwocin natury:  A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta (całość na końcu wpisu).

Pamiętam jeszcze jak trudno było o dobre plony i ile wysiłku wkładaliśmy, żeby zebrać i uchronić zboże, siano a nawet cenną wówczas słomę. Zagon pszenicy trzeba było najpierw obkosić ręcznie dookoła i to wczesnym rankiem, potem zwykle mało posłuszne konie ciągnęły snopowiązałkę, która wiązała najwyżej co drugi snop. Nie chodzi mi o sentymentalne wspomnienia, bo pewnie za 10 lat na pole wjedzie robot, sterowany komputerem połączonym z satelitą, a rolnik będzie to wszystko regulował myszką na pulpicie, spokojnie pijąc przy tym kawę z mlekiem w gabinecie z klimatyzacją.

Chodzi mi o trud, o pot czoła, staranie o zdobycie dobra, które potrzebne było nam i innym. Tam się chyba uczyłem, że dobro nie przychodzi łatwo, że trzeba się nań natrudzić, napocić, namęczyć i napracować. To spocone, trudne dobro jednak najbardziej cieszyło i cieszy mnie dzisiaj. To, co łatwo przychodzi, diabeł szybko zabiera. To, co stwarzamy, siebie dając, składa się na owe Naręcza Dobrych Uczynków, dające wstęp do Życia Wiecznego.

MODLITWA POŚWIĘCENIA PIERWOCIN NATURY

Drodzy bracia i siostry! Z wdzięcznością przynieśliśmy do domu Bożego pierwociny kwiatów, roślin zielonych i ziół leczniczych, aby Bóg za przyczyną Wniebowziętej ustrzegł je od wszelkiej szkody i aby służyły człowiekowi i zwierzętom. Panie, Boże nasz, Ty wszystkim stworzeniom dajesz pokarm we właściwym czasie, Ty nakazujesz rosnąć trawie, ziołom i zbożu, aby stawały się lekarstwem i pożywieniem dla ludzi i zwierząt. Od Ciebie pochodzi bogactwo wody i słońca na ziemi, aby wszystko, co zieleni się i rozkwita, owocowało, gdy przyjdzie czas zbiorów. Prosimy Cię, pobłogosław przyniesione do Ciebie pierwociny zieleni tego roku, młode pędy zbóż, trawy, zioła i kwiaty. Zachowaj je od zniszczenia, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt. A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

LITURGIA SŁOWA

(Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab)
Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego Świątyni. Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów – i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna – mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca.

(Ps 45,7.10-12.14-15)
REFREN: Stoi Królowa po Twojej prawicy

Tron Twój, Boże, trwa na wieki,
berłem sprawiedliwym berło Twego królestwa.
Córki królewskie wychodzą na spotkanie z Tobą,
królowa w złocie z Ofiru stoi po Twojej prawicy.

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu twego ojca.
Król pragnie twego piękna,
on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Córa królewska wchodzi pełna chwały,
odziana w złotogłów.
W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla,
za nią prowadzą do ciebie dziewice, jej druhny.

(1 Kor 15,20-26)
Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć.

Maryja została wzięta do nieba, radują się zastępy aniołów.

(Łk 1,39-56)
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje jak przyobiecał naszym ojcom na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki.

 

 

Itinerarium

JAK PIĆ TO PIĆ A JAK IŚĆ TO IŚĆ

Piątek 14 sierpnia 2015

Jednym z większych źródeł poczucia braku sensu dzisiaj jest życie w nieustannym rozproszeniu. Bombardowani setkami impulsów, dźwięków telefonów, esemesów, przychodzących maili, wykrzykiwanych reklam, nie mamy czasu, aby choć chwilkę mocniej pomyśleć, przesiać ziarna od plew.

Spotykam coraz więcej ludzi, niezdolnych do rozmowy na jeden temat przez kwadrans, ale potrafiących w pięć minut przeskakiwać kilkukrotnie na inne wątki. W tak zwanym clubbingu zmienia się co godzinę klub, próbując zaliczyć ich w jeden wieczór jak najwięcej, w gruncie rzeczy nie smakując atmosfery żadnego. Bardziej pobożną formą clubbingu jest churching (church – ang., kościół), czyli bywanie co niedzielę w innym kościele. A jeszcze bardziej pobożny jest „praying” (to moje określenie), polegający na możliwie częstym zmienianiu form modlitwy (obecnie na topie jest tzw. Nowenna Pompejańska, nowenna „nie do odparcia”, sprawdźcie czy jesteście trendy).

Bardzo mało znany święty, Jan Berchmans (1599 – 1621), zmarły młodo, zapisał dwie maksymy, którymi się kierował: „Czyń co czynisz” oraz „Najdoskonalszą rzeczą jest zacząć od najmniejszych rzeczy”. Czyń, co czynisz, jak śpisz to śpij, jak pijesz to pij, jak mówisz to mów (i nie gadaj), jak idziesz, to idź. Czyń co czynisz! Chodzi o to, żeby w danej chwili, być całym sobą w tym, co robimy. Wtedy wszystko ma smak i sens.

A dalej, zaczynać od rzeczy najmniejszych, dobrze zamieść podłogę (bez mijaków), umyć szklankę od dna po brzeżek, skarpetki wciągnąć do końca, oddać dokładnie siedem złotych i jeden grosz (a nie siedem). Okaże się wtedy, że każde miejsce, każda chwila, każde zajęcie jest początkiem wieczności, a wszystko jest święte. Nieważne co robisz, ale jak to robisz.

Jak czytasz, to czytaj teraz, a potem wypij mocną kawę na dobry ciepły piątek. Oto jest życie Boże!

 

 

 

 

Itinerarium

ZA WSZYSTKO DZIĘKUJCIE

 

Czwartek 13 sierpnia 2015

Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu. Dziękujcie zawsze. Za wszystko. Bogu.

A jest za co. Perseidy były? Pewnie, spadały setkami. A zboże, chleb, jak się obficie sypie z kłosów, głodu nie będzie. Nawet pszczoły uwinęły się z lipami, miód będzie.

A ci ludzie, którym mówimy „Cześć!”, „Dzień dobry!” albo „Szczęść Boże!”, to  żadna nasza zasługa, dar. Jest za co dziękować.

Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu, List do Efezjan (5,20).  Dziękujcie.

Itinerarium

ŚWIAT CHYBA NAJBARDZIEJ BLISKI CHRYSTUSOWI

Środa 12 sierpnia 2015

Cztery lata temu, przed wyborami, kilku kandydatów do parlamentu zostało zapytanych w Radiu eR (www.radioer.pl) o liczbę uchodźców na Lubelszczyźnie, o to jak zahamować przyrost bezdomnych i młodych więźniów. Panowie i panie byli zdziwieni i zakłopotani, istnienie świata bardzo różnego od spotykanego przez nich na co dzień zaskakiwało.

Kilka tygodni temu Narodowy Bank Polski przeprowadził badania z pytaniem „Dlaczego nie masz konta?” Konta w banku nie posiada blisko jedna czwarta Polaków (25%). Zaniepokojenie banków taką sytuacją jest zrozumiałe, wszak jak już klienci ucywilizują się i założą konta, można będzie ich łupić kosztami przelewów, serwować debety i oferować korzystne (dla banków) kredyty. W bezinteresowną miłość banku do klienta raczej nie wierzy nikt, i ten „ateizm” należy popierać.

Wyniki ankiety zaskoczyły NBP i Ministerstwo Finansów. Prawie 40 procent odpowiedziało, że nie ma konta w banku bo: „Nie mam pieniędzy” lub „Mam za mało pieniędzy”.  Kolejne 20% uważa, że na kontach korzystają tylko banki, a pozostali wyrazili pogląd – również zadziwiający dla NBP i MF – że bardziej ufa monetom i banknotom niźli plastikom. Znam też gościa, który uważa, że wpisywanie aż 26 cyfr w numerze rachunku to przesada. NBP i MF (które na brak kasy nie narzekają) zadziwiły się brakiem pieniędzy u rodaków i ich nieufnością wobec finansjery.

Reporter jakiejś telewizji – nie pomnę której – pytał na ulicy młodych ludzi, jaki kraj powstał w miejsce dawnego ZSRR (Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich). Dziewczyna (roześmiana): „Polska!”, chłopak (też wesół): „Czechy!”. Piąta osoba, po namyśle odgadła, że Rosja.

Istnieje w moim kraju Drugi i Trzeci Świat, świat ludzi bezdomnych, uchodźców, coraz większej liczby więźniów, świat coraz bardziej ogłupionej młodzieży, świat ludzi bez pieniędzy i kont bankowych. Świat bez większej nadziei. Świat chyba najbardziej bliski Chrystusowi.

 

 

Itinerarium

SOLIDARNOŚĆ MADE IN LUBLIN 2015

Wtorek 11 sierpnia 2015

Woda z rzeki Were zniszczyła ZOO w Tbilisi. To było dwa miesiące temu, pamiętamy dobrze lwy, tygrysy, wilki, jaguara, hipopotama i chyba siedem niedźwiedzi hasających po ulicach miasta.

Media niejako przy okazji wspominały także o ofiarach wśród ludzi. Zginęło ponad 40 osób, drugie tyle odniosło poważne rany, kilka tysięcy rodzin straciło domy. Ucierpiała jedna z najbiedniejszych dzielnic, zamieszkana przez uchodźców po wojnach z Rosją (1992 i 2008).

W dwa dni po powodzi byłem już w kontakcie z zaprzyjaźnionymi Gruzinami, a szczególnie z Megi Bibiluri, szefową organizacji „Mosty Przyjaźni” (Kartlosi, tu o nich już pisałem: http://itinerarium.pl/2014/11/18/mosty-przyjazni/#.Vcj96fntmko ). Powstał pomysł, aby zaprosić do Polski, do Lublina dzieci z rodzin, które straciły w czasie powodzi cały dobytek. Mieliśmy jednak tylko niespełna dwa miesiące, a potrzebne były duże pieniądze na bilety lotnicze i wszystko inne. Dzieci z Tbilisi są jednak już w Lublinie. Zadziałała polska solidarność.

Kilka zdań o tym, jak to zadziałało. Najpierw niemal natychmiast pozytywnie zareagował Prezydent Lublina i Marszałek Województwa. Potem zbudziły się serca szefów różnych firm i przedsiębiorstw. Chleb dały dwie piekarnie, sery i twarożki spółdzielnia mleczarska. Niezbędną wodę ofiarowała podlubelska wytwórnia, a jej szefowa własnymi rękami ładowała zgrzewki po 10 kilogramów każda. Jedna z naszych opiekunek dostała stówę od właścicielki wynajmowanego mieszkania. Znajome fryzjerki, lekarki i panie urzędniczki zrobiły zrzutkę i znów było kilkaset złotych. Ktoś dał 100, a inny 10.000 złotych.

Bywały także sytuacje komiczne. Rozmawiam z jednym z potencjalnych darczyńców, a ten mówi, że jest lipiec i plany budżetowe robi się najdalej w listopadzie poprzedniego roku, no i lipa ze wsparcia. Deklaruję panu, że w listopadzie tego roku zrobię mu wstępny harmonogram powodzi na 2016. Pan się uśmiecha i odpowiada, że o to chodzi, wszystko musi być zaplanowane.

Koniec końców, gruzińskie dzieci już są w Lublinie. Ich przygody możecie śledzić na profilu Centrum Wolontariatu – https://www.facebook.com/pages/Centrum-Wolontariatu-w-Lublinie/178548322167933 .

Dziękuję wszystkim, którzy w to dzieło solidarności na różny sposób się zaangażowali. W sierpniu mija 35 lat zrywu polskiej Solidarności. Mam wielką radość, że w Lublinie solidarność jest wciąż żywa.

Itinerarium

JAK PRAWIE ZOSTAŁEM NARZECZONYM KAZIA W ARESZCIE

Poniedziałek 10 sierpnia 2015

Temat trochę z kosmosu dla was pewnie, dla mnie co jakiś czas zderzenie z rzeczywistością. Odwiedziny więźniów w zakładzie karnym lub areszcie. Bywam co jakiś czas u moich braci więźniów.

Oczywiście najpierw muszę zostać wpisany na listę odwiedzających, a jeśli nie jestem członkiem bliskiej rodziny, to zgodę na taki wpis daje szef więzienia. Tak się składa, że nikt z mojej rodziny – jak dotąd – nie siedzi, więc bywam za murami za zgodą dyrektorów więzień (panowie, bardzo dziękuję!). Każde widzenie trwa maximum 60 minut i mniej więcej w 45 minucie spotkania strażnik przypomina o deadline. Wtedy zaczyna się gra w picie. To znaczy, na widzeniu mogę kupić koledze/koleżance kawę, herbatę i inne napoje (bezalkoholowe), ale musimy je spożyć w trakcie widzenia. Jak nie damy radę, to ja – odwiedzający – muszę je zabrać ze sobą. Hola, nie takie proste, jakbym chciał wynieść napój, na przykład puszkę wypitą do połowy, to mam godzinę w plecy, bo porządkowi więzienni sprawdzą czy tam nie ma jakiegoś grypsu. Więzień nie może wnieść do celi niedopitej puszki czy niedojedzonego batonika. Czemu? Bo mógłby wnieść marihuanę, którą ja ewentualnie wniósłbym do więzienia. Co i tak jest trudne, bo przed wejściem na widzenie jestem obszukany dokładnie przez strażników, a kilka razy nawet zostałem obwąchany przez przemiłe psiaki (które ponoć akurat na maryśce się znają dobrze). Piętnaście minut przed końcem widzenia lekko sprawdzam ciśnienie, żeby nie przedobrzyć z kawą, tak samo kolega/koleżanka odwiedzana. I pijemy, albo on/ona. Na szczęście (dla mnie) mogę kogoś odwiedzić raz w miesiącu, więc wtedy od rana mam abstynencję od kawy, nażłopię się w kiciu.

Do dnia 1 lipca tego roku, mogłem raz na kwartał dostarczyć paczkę dla mojego więźnia. Ustalaliśmy (więzień, jak już siedzi, czyli po wyroku – może zadzwonić), czego on chce i co ja mogę. I na przykład wkładałem kiełbasę krakowską. Eksperci od spraw penitencjarnych uznali jednak, że mogę w tej kiełbasie przemycić marihuanę (na przykład). I podpowiedzieli posłom i senatorom, żeby położyć kres takim praktykom  (była taka historia, że narzeczona gangstera przyniosła mu tort posypany amfetaminą).

Od 1 lipca nie mogę już zanieść więźniowi paczki, mogę ją zamówić (nawet przez Internet) w kantynie obsługującej dane więzienie i tylko coś z listy, jaką sporządza kantyna (nie ma kiełbasy krakowskiej). Spróbowałem niedawno i szlag mnie trafił, i trzyma nadal. Najpierw okazało się, że po zmianach w KKW (Kodeks Karny Wykonawczy, który reguluje m.in. sprawy widzeń i paczek) nie wystarczy, że jestem wpisany na listę odwiedzających przez więźnia, muszę być z nim jakoś bliżej związany. Mam teraz do wyboru: ojciec/matka, siostra/brat, syn/córka, narzeczony/narzeczona. Ponieważ w przypadku Kazia, którego odwiedzam, nie mam żadnej więzi rodzinnej, już miałem wpisać „narzeczony”, ale opamiętałem się, przecież ktoś z kurii mógłby się dowiedzieć, a poza tym, Zosię, ukochaną Kazia, też mógłby szlag trafić. Sam Kazio to by jeszcze jakoś przełknął, byleby mu tytoń dostarczyć.

I właśnie, kwestia tytoniu. Przed 1 lipca kupowałem Kaziowi tytoń za 31,26 zł (85 gram), a teraz przez kantynę płacę 38,95, a za pasztet drobiowy 1,51 zł (wcześniej 1,12), batonik z 1,49 poszybował na 1,80 zł.

Efekt jest taki, że ja daję więcej zarobić właścicielom kantyny, a Kazio nadal ma tytoń, pasztet i batoniki. No i naprawdę, nie jestem jego narzeczonym!

Byłem w więzieniu, a odwiedziliście Mnie, mówił Pan Jezus. Słucham Go i wiem, że tam nie ma mowy o droższym – bez powodu – pasztecie.

Itinerarium

TU SIĘ ŻYCIE WIECZNE DZIEJE

Kazanie na 19 Niedzielę Zwykłą

9 sierpnia 2015

Dzieje się, dzieje wokół nas. In vitro, za i przeciw, nowy Prezydent, rekordowe upały. Dzieje się, dzieje. Dojrzały jeżyny – tylko nie zbierajcie tych przy szosie – papierówki prawie wszystkie pospadały na ziemię, ogórki małosolne w formie (proszę dodać trochę korzenia chrzanu!).

Dzieje się, dzieje. Czajki już dzioby kierują na południe, zaraz polecą. Młodzież bociania trenuje wzloty, zostały jej dwa tygodnie w Polsce, a potem frr, frr do Afryki. Dzieje się.

Przyjdziemy dziś do kościołów. I weźmiemy komunię świętą. Tu się dopiero dzieje! Tu się dzieje życie wieczne!

Liturgia słowa

(J 6,41-51)
Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem. Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.

(1 Krl 19,4-8)
Eliasz poszedł na pustynię na odległość jednego dnia drogi. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków. Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: Wstań, jedz! Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył. Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga. Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb.

(Ps 34,2-9)
REFREN: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

(Ef 4,30-5,2)
Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie – wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu.

(J 6,51)
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki…

 

Itinerarium