SZATAN NAJBARDZIEJ KUSI PO SETCE

Sobota 8 sierpnia 2015

Francisco Acevedo skończył przed tygodniem 100 lat. Jest hiszpańskim księdzem z diecezji Malaga. Ma na tyle żywą świadomość, że udzielił jeszcze wywiadu. Zapytany o to czemu zawdzięcza sędziwy wiek, odrzekł, że żyje normalnie: dużo pracuje, dużo się modli, a w diecie zachowuje umiar, codziennie pamiętając o lampce wina (może chodzi o „Pajarette”? – przypis autora).

Dojrzały, jakby nie było, kapłan powiedział także o trzech ważnych rzeczach duchowych, które jeszcze są przed nim. Skończył sto lat. Po pierwsze: Ciągle muszę przeciwstawiać się szatanowi, a to wcale nie jest łatwe”. Po drugie: „Chciałbym umocnić swoją wiarę”. I po trzecie: „Pragnąłbym bardziej poznać Pana Jezusa”.

Do stu lat mam jeszcze trochę, ale potwierdzam, że w miarę upływu lat pokus przybywa, wiara wydaje się bardziej chwiejna, ale pragnienie poznania i zrozumienia Pana Jezusa rośnie intensywnie.

Skażony naiwnym optymizmem świat co rusz rzuca bon mota w stylu: „Najlepsze przed Tobą!” No nie tak jest. Najtrudniejsze przed Tobą! Najtrudniejsze, a zarazem najpiękniejsze i najbardziej prawdziwe.

Itinerarium

CZY JUDASZ MIAŁ BRODĘ?

 

Piątek 7 sierpnia 2015

Pewien kapucyn odwiedził znajomego jezuitę i zastał go palącego fajkę, a przy okazji odmawiającego brewiarz. Wpadł w święte oburzenie i nakrzyczał na gościa, że postępuje niegodnie i wbrew prawu. Jezuita pykał dalej, słuchał nagany, twierdził, iż postępuje zbożnie, na końcu zaproponował, żeby zwrócić się do Watykanu z prośbą o rozwiązanie sporu.

Kapucyn napisał do kongregacji watykańskiej z zapytaniem czy wypada podczas modlitwy zapalić fajkę. Rzym odrzekł, iż lepiej tego nie czynić. Jezuita zadał pytanie, czy podczas palenia fajki można się modlić. Watykan odpisał, że owszem, że nawet jest to chwalebne, bo Pismo mówi „módlcie się przy każdej sposobności”. Koledzy zakonnicy spotkali się znowu, pokazali nawzajem pisma z Watykanu, po czym zapalili dwie fajki i spokojnie odmówili brewiarz.

Nie wiem skąd się wzięła ansa między jezuitami i kapucynami, ale zwykle historie spotkań między nimi są zabawne. Zdarzyło się ongiś, że w jednym przedziale podróżowali kapucyn i jezuita. Jezuita patrzy i patrzy na brata w brązowym habicie i wreszcie cedzi: „Judasz to na pewno miał brodę!” (uwaga – kapucyni, zwykle noszą zarost, chyba, że któremuś akurat nic nie wyrasta). Kapucyn pogładził długą brodę, pokiwał głową i odcedził: „Czy miał brodę czy nie miał, tego nie wiemy, ale że należał to towarzystwa Jezusowego, to jest pewne” (uwaga – pełna nazwa jezuitów to „Towarzystwo Jezusowe”, Societas Iesu).

Pozdrawiam wszystkich jezuitów i kapucynów, i wszystkich bezhabitowych czytelników.

Itinerarium

BRONISŁAWIE KOMOROWSKI KTÓRY MYŁEŚ KIBLE MÓDL SIĘ ZA NAMI

 

Czwartek 6 sierpnia 2015

Bronisław Komorowski został przydzielony najpierw do karczowania drzew, potem do zbijania desek przy barakach obozowych a na końcu znalazł się w brygadzie czyszczącej kloaki. Skomentował to nawet dowcipnie:

– Czułem się jak na ambonie na oczach więźniów i dbałem o to, żeby kazanie dobrze wypadło. Myślę, że były to moje najlepsze kazania.

Dzisiaj co prawda Święto Przemienienia i smutna 70 rocznica zrzucenia pierwszej bomby atomowej na Hiroszimę, ale Polska żyje inauguracją nowej prezydentury Andrzeja Dudy. Uroczystość została poprzedzona licznymi nabożeństwami i mszami w intencji prezydenta elekta. Dołączam się i ja prosząc o błogosławieństwo dla nowego prezydenta przez wstawiennictwo Bronisława Komorowskiego. Jakkolwiek zabrzmi to dziwnie, ja codziennie modlę się za Polskę i nasze władze, często wzywam opieki polskich błogosławionych i świętych. Mam także nadzieję, że nasi władcy zechcą czerpać wzór i natchnienie ze swoich szlachetnych przodków, już przebywających w bliskim otoczeniu Pana Boga. Również z postawy Bronisława Komorowskiego.

Tak się złożyło, że miałem okazję spotkać się z każdym z dotychczasowych prezydentów mojej Ojczyzny po roku 1989, z wyjątkiem ś. p. Wojciecha Jaruzelskiego. Uważam, że każdy z nich kocha lub kochał Polskę i Polaków, każdy miał także pomyłki i słabsze chwile.

Jak już niejednokrotnie wspominałem w tym miejscu, słabo znamy naszą historię, a jeszcze gorzej wspaniałe postaci naszych błogosławionych i świętych. Błogosławiony ksiądz Bronisław Komorowski to niezłomny polski ksiądz, obrońca wiary i polskości na Pomorzu. Aresztowany przez hitlerowców, uwięziony w Stutthofie 2 września 1939 r. (tam głosił swoje kazania – czyli czyścił kible) i zamordowany strzałem w tył głowy w Wielki Piątek 22 marca 1940 roku. Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym w roku 1999, jest jednym z patronów Gdańska, liturgiczne wspomnienie obchodzone jest 22 marca.

Błogosławiony Bronisławie Komorowski, módl się za Andrzeja Dudę. Módl się za Bronisława Marię Komorowskiego (dotychczasowego prezydenta), za ś. p. Lecha Kaczyńskiego i ś. p. Wojciecha Jaruzelskiego, za Lecha Wałęsę i Aleksandra Kwaśniewskiego. I za Polskę, i za nas, Polaków. Amen.

Itinerarium

DLACZEGO NIE ZOSTAŁEM MILIONEREM

 

Środa 5 sierpnia 2015

Wszyscy wkoło o upałach. I ja dorzucę kilka rzeczy, bo bardzo mi do śmiechu. Za kwestie pogody mamy w Polsce instytucję odpowiedzialną  o nazwie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Na ich stronie internetowej znajdziemy „ostrzeżenie trzeciego stopnia” (najbardziej alarmujące) o następującej treści:

Przewiduje się wystąpienie niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych powodujących na znacznym obszarze bardzo duże szkody lub szkody o rozmiarach katastrof oraz zagrożenie życia. Niebezpieczne zjawiska uniemożliwią prowadzenie działalności. Zalecana najwyższa ostrożność, potrzeba częstego śledzenia komunikatów i rozwoju sytuacji pogodowej.

Najbardziej dziwi mnie proroctwo, iż „niebezpieczne zjawiska uniemożliwią prowadzenie działalności”. Ponieważ mieszkam na terenie województwa, które ma to właśnie „ostrzeżenie”, więc pewnie w piątek i sobotę nie pojadą u nas pociągi, autobusy, przestaną mielić młyny a fryzjerzy nie tkną brzytew i nożyczek.  Na liście województw „ostrzeżonych” w stopniu trzecim znalazłem dwa województwa lubuskie i jedno lubelskie. To każe mi mniemać, że wysokie temperatury już dotknęły pracowników IMGW i „niebezpieczne zjawiska uniemożliwią prowadzenie działalności” tejże instytucji.

Przy założeniu (raczej mało ryzykownym), że znaczna większość ludzi myśli i widzi (słyszy, czuje) co się dzieje, sprawy są prostsze. Oznaczają iż latem bywa bardzo gorąco a zimą zdarzają się silne mrozy. W związku z tym latem trzeba chronić głowę, do czego ongiś służyły parasole (etymologicznie narzędzia przeciwsłoneczne) i pić wodę. A zimą lepiej mieć ciepłe kalesony i szczelną czapkę. Oczywiście można się bawić – jak to już kilka miast uczyniło – w stawianie kurtyn wodnych w lecie i koksowników zimą. Niewątpliwie uratowały one życie setkom tysięcy ludzi.

Myślę, że niedługo ta czy inna instytucja będzie nas co rano informować (ostrzegać), że mamy nowy dzień, a to oznacza, że będzie widno i należy wyłączyć lampy. I tak dalej.

Kilkanaście lat temu jeden z amerykańskich instytutów naukowych  przeprowadził dwuletnie badania i doszedł do wniosku, że powietrze w lasach jest dużo zdrowsze od tego w miastach. Koszt badań – ok. 10 mln dolarów – był znikomy jak na Amerykę. A ja bym im ten wniosek przedstawił za cenę 10 razy niższą! Mam pecha, nie jestem instytutem naukowym.

Na szczęście nie jestem także polskim Instytutem Meteorologii. Mam parasolkę i dobre okulary przeciwsłoneczne, mam też dobre kalesony i futrzaną czapkę. I mam na razie w miarę zdrowy umysł, więc cieszę się, że lato mamy bardzo udane. I wiem, że w Polsce jest jedno województwo lubuskie.

Itinerarium

KLUCZE WOLNOŚĆI DLA KAŻDEGO

Wtorek 4 sierpnia 2015

Tysiące rzeczy robimy machinalnie, bez chwili namysłu, w ogóle nie uczestnicząc w czynnościach, które podejmujemy. Na przykład, taka z pozoru banalna sprawa, jak zamykanie i otwieranie drzwi kluczem.

Niedawno towarzyszyłem młodemu chłopakowi, który dopiero co wyszedł z więzienia po trzech latach wyroku (znowu Nowa Droga, już pewnie wielu z Was znana). W dwa dni po opuszczeniu murów aresztu dałem chłopakowi klucz od pokoju, w którym miał spędzić kilka dni przed wyruszeniem w trasę z Lublina do Zgorzelca. Wziął klucz i po przekręceniu zamku nie umiał go wyjąć, ustawiając w pozycji prostopadłej do dziury. Po dwóch, trzech nieudanych próbach, przejąłem klucz i ustawiłem wzdłuż otworu w zamku, wyszedł bez problemu. Chłopak uśmiechnął się i wyjaśnił:

– Widzisz, przez ostatnie trzy lata, zawsze ktoś mi drzwi otwierał i zamykał. Odwykłem.

Drzwi do celi w więzieniu zawsze otwiera i zamyka strażnik, przez czas odbywania wyroku osadzony nie ma w ręku klucza.

Codziennie każdy z nas zapewne wielokrotnie zamyka i otwiera różne drzwi, do domu, miejsca pracy czy choćby te od samochodu. Niepostrzeżenie celebrujemy wówczas swoją wolność, sami decydujemy, kiedy i jak otworzymy, kiedy i jak zamkniemy. Klucze to mały, ale istotny znak wolności.

Od tego zdarzenia otwieranie i zamykanie drzwi daje mi dużo radości i robię to z dużą przyjemnością. I oby tak pozostało, Wam też tego życzę.

W tym tygodniu trzech młodych chłopaków już samodzielnie otwiera i zamyka drzwi w czasie przygotowania do swojej Nowej Drogi. Wspierajcie ich modlitwą, dobrą myślą, żeby już nigdy ktokolwiek za nich (i za nimi) nie zamykał drzwi więziennymi kluczami.

O projekcie Nowej Drogi pisałem m.in. tu:

http://itinerarium.pl/tag/nowa-droga/#.Vb_Dx_ntmko

albo tu:

http://itinerarium.pl/2015/05/16/14-nowa-droga/#.Vb_EDPntmko

oraz: www.nowadroga.eu

Itinerarium

WSZYSTKIE PROŚBY SPEŁNIONE

 

Poniedziałek 3 sierpnia 2015

Ojcze nasz odmawiamy bezwiednie, ale jeśli z serca, to spójrzcie, jak wiernie Bóg wysłuchuje. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, i mieliśmy śniadanie, obiad, kolację, a niektórzy nawet lody na podwieczorek. I pewnie jutro będzie podobnie. „Zbaw nas ode złego”, i nie było trzęsienia, wypadku i wizyty u chirurga.

A jeszcze dodam coś na nowy tydzień. „Przyjdź Królestwo Twoje”. I przychodzi, kiedy dobrze pracujemy cały tydzień dodając nasze małe dobro do wielkiego dobra wspólnego. Przychodzi ze szczerym „Dzień dobry” i w trosce o człowieka, któremu dajemy czas, uwagę i zrozumienie. Wszystko to umiemy, tak rośnie Królestwo Boga.

Itinerarium

PARAFIA NIECZYNNA Z POWODU URLOPU

Kazanie na 18 Niedzielę Zwykłą 2 sierpnia 2015

W środku lata, ciepło, są urlopy, wakacje, a tu wpada nam w Ewangelii sprawa życia wiecznego. Urlop jest dziś – trochę już o tym tu było – absolutny. Nie da się w sierpniu (ale już i w lipcu) poważnej sprawy załatwić, bo w urzędach połowy ludzi nie ma, a druga połowa udaje, że pracuje.

Może z dziesięć lat temu, przejeżdżaliśmy z kolegą (po fachu) przez Austrię i chcieliśmy odprawić mszę świętą. Zajeżdżamy pod kościół, a tam tabliczka z ładną informacją: „Przepraszamy, z powodu urlopu parafia jest nieczynna do 15 sierpnia. Najbliższa czynna parafia jest oddalona o 5 km na północ. Proszę obrać drogę numer …”

Spokojnie, bierzcie brąz na skórę, pływajcie i róbcie foty. Pan Jezus, nasze życie wieczne, mieszka w naszych sercach. Tu jest zawsze czynne, dwadzieścia cztery godziny na dobę i trzysta sześćdziesiąt pięć (i sześć) dni w roku.

LITURGIA SŁOWA

(J 6,24-35)
A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? W odpowiedzi rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec. Oni zaś rzekli do Niego: Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał. Rzekli do Niego: Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.

 

(Wj 16,2-4.12-15)
I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę. Pan powiedział wówczas do Mojżesza: Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem. Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: Co to jest? – gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm.

(Ps 78,3-4.23-25.54)
REFREN: Pokarmem z nieba Pan swój lud obdarzył.

Co usłyszeliśmy i cośmy poznali,
i co nam opowiedzieli nasi ojcowie,
opowiemy przyszłemu pokoleniu,
chwałę Pana i Jego potęgę.

Pan Bóg z góry wydał rozkaz chmurom
i bramy nieba otworzył.
Jak deszcz spuścił mannę do jedzenia,
podarował im chleb niebieski.

Spożywał człowiek chleb aniołów
zesłał im jadła do syta.
Wprowadził ich do ziemi swej świętej,
na górę, którą zdobyła Jego prawica.

(Ef 4,17.20-24)
To zatem mówię i zaklinam was w Panu, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie, z ich próżnym myśleniem, Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa. Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim – zgodnie z prawdą, jaka jest w Jezusie, że – co się tyczy poprzedniego sposobu życia – trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.

(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

 

Itinerarium

POWSTANIA NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ

Sobota 1 sierpnia 2015

Powstania nie mogę zapomnieć. I wy nie zapomnijcie, wiem, że pamiętacie. Pomimo galerii handlowych z tysiącami najbardziej kolorowych sklepików. Pomimo samochodów, które przy cofaniu widzą gdzie jest ściana i piszczą urągając oczom. I pomimo wypasionych komórek, które nagrywają filmy, robią zdjęcia, a w następnej generacji będą wiązały nam sznurowadła. Powstania nie zapomnijmy pomimo wszystko.

Jak zapomnimy będziemy gorsi, głupsi, smutniejsi i do cna puści. Będziemy „pawiem narodów i papugą” (Słowacki). Powstania nie zapomnijmy.

I tak staniemy na wozach, czołgach, 
na samolotach, na rumowisku,
gdzie po nas wąż się ciszy przeczołga,
gdzie zimny potop omyje nas,
nie wiedząc: stoi czy płynie czas.
Jak obce miasta z głębin kopane,
popielejące ludzkie pokłady
na wznak leżące, stojące wzwyż,
nie wiedząc, czy my karty iliady
rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie,
czy nam postawią, z litości chociaż,
nad grobem krzyż. 

(K. K. Baczyński, Pokolenie)

Itinerarium

W KOCIOŁKU NASZEJ DUSZY

Piątek 31 lipca 2015

 Co się dzieje wewnątrz nas? Nawiedzają nas myśli, kłębią się uczucia, hasają wyobrażenia i pragnienia. Jeśliby ktoś mógł (na przykład za pomocą jakiegoś duchowego drona) zobaczyć nasze serce, ujrzałby wrzący kocioł. I teraz wyobraźmy sobie, że chce nam jakąś myśl, natchnienie czy impuls przekazać sam Pan Bóg.

To natchnienie wpada w kocioł naszego serca i najczęściej ginie bezpowrotnie. Patron dzisiejszy, św. Ignacy z Loyoli pisze: „Zdarza się często, że Pan działa na naszą duszę poruszając ją i przynaglając do wykonania takiej czy innej czynności”. Tak, Pan Bóg nie zrezygnował z posyłania natchnień do naszych dusz. Sęk w tym, że zaniedbaliśmy rozeznawanie Bożego języka i tracimy szansę na Inny Scenariusz życia. Pan Bóg nie wpycha się na siłę w nasze życie, nie włamuje się w nie. Proponuje. Od nas zależy czy rozpoznamy  albo, jak pisał Ignacy – rozeznamy – impuls Boży. To jedna rzecz.

Druga, również ważna, czy chcemy współpracy z Panem Bogiem, czyli kwestia decyzji, bo nic na siłę. W diagnozach naszego ducha często mówi się o narastaniu abulii, czyli procesu niekończącego się wahania. Sławny eksperyment z myszką, dla której ustawiono w idealnie równej odległości od oczu serek i szynkę, dowiódł, że myszka zdechła, nie mogąc się zdecydować. Szkoda myszki, ale grozi nam podobny koniec.

To są z pozoru proste sprawy, rozeznać co pochodzi od Boga i chcieć to spełnić. Co prawda codziennie się o to modlimy – „Bądź wola Twoja” – ale przecież jesteśmy ludźmi wolnymi i możemy wybrać jak chcemy. Ale i tak nie wiemy jak chcemy. W kotle naszej duszy nadal wre i giną w nim najcenniejsze Boże pomysły. Św. Ignacy, módl się za nami.

Itinerarium

PECH PIOTRA KTÓRY W EWANGEILĘ WIERZY

Czwartek 30 lipca 2015

 Piotr pracuje w sektorze finansowym, jak się dziś mawia. I to na pierwszym froncie, na styku z klientami, którym oferuje kredyty, pożyczki i tym podobne produkty. Jak sam mówi, ma bardzo poważny dylemat.

Dylemat wynika ze zderzenia reguł w pracy z zasadami, które wynikają z Ewangelii. Z Ewangelii, która jest bardzo droga dla Piotra. Codziennie przez kilkanaście minut czyta Ewangelię, rozważa ją, wierzy w jej słowa i chce wedle niej układać życie.

A w pracy? W pracy – jak sam mówi – wciska ludziom kit, tzn. próbuje sprzedać za jak najwyższą cenę jak najgorsze rzeczy. Chodzi o to, używając mało zręcznej metafory, aby sprzedać klientowi trabanta za cenę mercedesa i żeby gość odszedł z przekonaniem iż zrobił niezły interes. W celu osiągnięcia większej skuteczności Piotr wysyłany jest co jakiś czas na szkolenia, w trakcie których zasadniczo uczy się jak nabierać klientów, choć wszystko ubrane jest w mądre teorie typu „technika negocjacji” czy „sztuka perswazji”. Piotr przekonany jest, że po prostu oszukuje ludzi, nie mówi im prawdy i przemilcza wszystkie „haczyki”, skrzętnie ukryte w treści umów z klientami. Jak sam mówi, łamie ósme przykazanie („Nie mów fałszywego świadectwa”) a jego mowa jest zaprzeczeniem ewangelicznego dictum: „Niech wasza mowa będzie Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” (Mt 5, 37). Jego mowa jest pokrętna, knuta i podstępna, sam wie o tym. Sam nie wziąłby kredytu w swojej firmie, zresztą i tak nie może.

Dylemat Piotra jest tym większy, że planuje małżeństwo i pensja z obecnego miejsca dawałaby mu szansę ułożenia – jako takiego – przyszłości.

Nie dałem żadnej rady Piotrowi. Będę się za niego modlił. Bogu dziękuję za jego wrażliwość i żywe sumienie.

Itinerarium