TY WIESZ ŻE CIĘ KOCHAM

Kazanie na 3 Niedzielę Wielkanocną 10 kwietnia 2016 Nie ma co tłumaczyć dzisiejszej Ewangelii, można tylko zamącić. Siądźcie sobie gdzieś na kwadrans, na spokojnie. I odpowiedzcie Chrystusowi na ostatnie pytanie, jakie postawił Piotrowi, a przez niego każdemu z nas:

– Czy kochasz Mnie?

Wierzę, że szczerze możecie odpowiedzieć:

– Tak Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham.

Wierzę też, że wielu z tych, którzy zginęli 6 lat temu pod Smoleńskiem – kilku miałem przywilej znać osobiście – tak właśnie odpowiadało Chrystusowi. Nie ma ważniejszego pytania w naszym życiu i nie ma lepszej odpowiedzi niż ta, której udzielił Piotr.

Liturgia słowa

Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: Pójdź za Mną! (J 21,1-19)
(Dz 5,27b-32.40b-41)
Arcykapłan zapytał apostołów: Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka? Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr i Apostołowie. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni. I zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia /Jezusa/.

(Ps 30,2.4-6.11-13)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament,
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

(Ap 5,11-14)
Ja Jan ujrzałem, i usłyszałem głos wielu aniołów dokoła tronu i Zwierząt, i Starców, a liczba ich była miriady miriad i tysiące tysięcy, mówiących głosem donośnym: Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo. A wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i na morzu, i wszystko, co w nich przebywa, usłyszałem, jak mówiło: Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków! A czworo Zwierząt mówiło: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon.

Zmartwychwstał Chrystus, który wszystko stworzył i zlitował się nad ludźmi.

 

Itinerarium

OD ZARAZ ŚWIĘTY

Sobota 9 kwietnia 2016 Dobrze pamiętam okrzyki „Santo Subito!”, czyli „Święty od zaraz! Natychmiast!”. Dziesiątki tysięcy ludzi wołało tak 11 lat temu, w dniu pogrzebu Jana Pawła II, 9 kwietnia 2005 roku. Dziewięć lat później, 27 kwietnia 2014 roku, papież Franciszek zamienił to „od zaraz” w fakt, ogłaszając Jana Pawła II świętym.

Po tych 11 latach jasne jest jak zostać świętym. Trzeba – za Janem Pawłem II – spotykać się i rozmawiać z ludźmi, mówić im prawdę szczerze i z radością. On robił to tysiące razy, najbardziej podczas 102 pielgrzymek we wszystkie części świata, nam wystarczy na swoim podwórku lub w akademiku. Przebaczył człowiekowi, który chciał Go zabić (Ali Agca), my w drodze do świętości wystarczy jak pogodzimy się z synową, zięciem lub wredną sąsiadką. Często się modlił i co tydzień chodził do spowiedzi.

No i jeszcze, jeździł na nartach, pływał na kajakach, chodził po górach, jadł kremówki i śpiewał piosenki.

Święty od zaraz – dobry pomysł na sobotę 9 kwietnia 2016 roku.

Itinerarium

KTO NAS ULECZY Z RAN

Piątek 8 kwietnia 2016 Po powstaniu z martwych Jezus pokazuje swoim uczniom ręce, nogi i bok, pokazuje im miejsca poranione (np. Łk 24, 26-43). Ale te rany już nie bolą, są uleczone, przemienione, uzdrowione.

Mamy i my rany, po chorobach (goją się szybko), po odejściach ludzi, zdradach, plotkach, załamaniach, krachach i depresjach (goją się długo). Taka jest prawda o życiu, że ranimy sami siebie, ranią nas inni i złe zdarzenia. Nigdzie Bóg nie obiecał, że życie jest fajne i bezbolesne, nie mówi, że nic nam się nie stanie. Przechodzimy przez życie poranieni, skaleczeni i skrzywdzeni. W tym podobni jesteśmy do Chrystusa.

To połowa prawdy o naszych ranach (sami zresztą też bywamy sprawcami). Druga jest radosna i mocna. Zmartwychwstały Chrystus niesie uzdrowienie naszych ran. Dobrze ujął to prorok Jeremiasz: „Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach” i jeszcze „Przywrócę ci zdrowie i z ran ciebie uleczę” (rozdz. 30).

Nie bójcie i nie wstydźcie się swoich ran, rany miał i Chrystus. Nasze rany są przepustką do życia wiecznego. Ludzie, którzy prawdziwie żyją odnoszą też prawdziwe rany, ale te rany budzą czułość samego Boga. On przywróci nam zdrowie i z ran uleczy.

Itinerarium

A DOLINY TO NAWET ŚPIEWAJĄ

Czwartek 7 kwietnia 2016 Jak się modlić? Poradników są tysiące. Ja mam podpowiedź wiosenną, podpatrzoną w psalmach i w dolinach.

Ziemia się raduje, niebo się cieszy. Pola i wszystko, co jest na nich oraz wszystkie drzewa leśne weselą się. Góry radośnie wykrzykują na cześć Pana. Wzgórza przepasują się radością, stepowe pastwiska skrzą się rosą. I jeszcze na koniec doliny – „okrywają się zbożem, wznoszą okrzyki radości, a nawet śpiewają”. A doliny nawet śpiewają! (więcej w psalmach – 65, 89, 96).

Nie ma powodu przypuszczać, że autor tych modlitw tworzył je pod wpływem dopalaczy. Niemniej w uszach naszego pokolenia, syconego asfaltem, betonem i tantalem (każdy z nas ma kawałek tego pierwiastka w smartfonie i laptopie), rzadko cokolwiek się weseli czy wykrzykuje z radości. A jak już cokolwiek (ktokolwiek) śpiewa, to sąsiad pod wpływem.

Jak się modlić? Popatrzcie na wzgórza, na pachnącą już ziemię, na pola, na trawy. I koniecznie na rozśpiewane doliny.

Itinerarium

USZY DO MIŁOSIERDZIA

Środa 6 kwietnia 2016 Do dobrego przeżycia Roku Miłosierdzia w zasadzie potrzebujemy jednego narzędzia. Każdy z nas je posiada, niewielu używa.

Myślę, że wzrasta liczba osób nie słuchanych i niewysłuchanych. Obserwuję to nawet wśród dzieci, dla nich rodzice mają bardzo mało czasu, być może również aktywność dziadków idzie teraz w innym kierunku, pozarodzinnie powiedziałbym. Jeszcze gorzej jest z ludźmi młodymi, którzy coraz częściej wygadać się mogą jedynie za pomocą wypisywania na czatach. W małżeństwach owszem mówi się, ale rzadziej rozmawia.

Papież Franciszek pisze („Miłosierdzie to imię Boga”, polecam tę książkę – wywiad) o potrzebie „apostolstwa ucha”, gotowości do cierpliwego słuchania innych.

Nic tak nie dowodzi miłości jak chęć słuchania, wsłuchiwania się w życie ludzi, którzy chcą się nim dzielić. Słuchanie ludzi zwraca im wolność, mnoży nadzieję i budzi do życia.

Narzędziem miłosierdzia są nasze uszy. Każdy z nas je posiada.

Itinerarium

KIEDY MIESZKO PIERWSZY DO NAS PRZYJEDZIE

Wtorek 5 kwietnia 2016 Opowiadałem ostatnio dzieciom o tym, że przyjedzie wkrótce do Polski papież, że będzie młodzież z całego świata no i że mamy jubileusz chrztu Polski. Nie potrafiły obliczyć ile lat temu był chrzest, bo przecież nie tak łatwo odjąć od 2016 aż 966. Sprawdzałem potem co zapamiętały. Jeden malec orzekł z całą pewnością, że na rocznicę chrztu przyjedzie Mieszko Pierwszy. Zobaczymy.

Im bliżej Światowego Dnia Młodzieży, tym bardziej nasila się w mediach propaganda strachu. Ostrożność i rozwaga są w cenie, popieram. Kiedy w 1979 roku jechałem na spotkanie z Janem Pawłem II do Warszawy, ówczesne media straszyły, że będzie wielki tłok i groźba śmierci w tłumie, że jest mało karetek i lekarze nie będą  w stanie ratować mdlejących. Trochę później, w 1997 roku prowadziłem sporą grupę młodzieży na ŚDM do Paryża (ponad dwa tysiące z Lubelszczyzny), a francuskie media grzmiały, że metro nie obsłuży milionowej ciżby i będzie katastrofa. Mądra młodzież w jednym i drugim przypadku nie posłuchała mediów i zarówno w Warszawie jak i Paryżu zjawiła się dużo liczniej niż przewidywano.

Dobrze, jeżeli słuchamy podpowiedzi roztropności, źle jeśli pozwalamy, aby strach reżyserował nasze życie. Co do przyjazdu Mieszka Pierwszego, jak napisałem, nie wiadomo. Przyjedzie na pewno Franciszek, wraz z Nim setki tysięcy młodych ludzi, którzy wniosą w nasz nudny krajobraz powiew radości i nadziei. A gdzie radość i nadzieja, tam Boży Duch. Niech zstąpi i przyjdzie.

Itinerarium

Z MIŁOŚCIĄ DO ŻYCIA

Poniedziałek 4 kwietnia 2016 Uroczystość Zwiastowania Spodobało się Bogu nasze ludzkie życie. Spodobało się tak bardzo, że zachował je na zawsze. Początkiem tej miłości Boga do ludzkiego życia jest zwiastowanie, co dziś świętujemy, a fantastycznym finałem zmartwychwstanie, co jeszcze wczoraj obchodziliśmy.

Kto już wstaje rano, może w zachwycie podziwiać symfonie ptaków, cieszą się jak umieją darem życia. Przydałoby się nam trochę więcej odwagi, zwykle żyjemy najwyżej na dziesięć, dwadzieścia procent. Z umiarem cieszymy się życiem, zachowujemy ostrożność w zaufaniu światu i ludziom, tłamsimy radość (żeby nie wyjść na wariata), oszczędzamy się w miłości. Coraje!, Odwagi! – nawołuje często ojciec święty Franciszek. Gdyby tak z tych dziesięciu procent wskoczyć na pięćdziesiąt chociaż! Możliwe!

Czas najlepszy na nasze Coraje!, dzisiaj.

LITURGIA SŁOWA

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś=”” między=”” niewiastami=””>. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł. (Łk 1,26-38)

(Iz 7,10-14)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami.

(Ps 40,7-11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi,
lecz otwarłeś mi uszy;
nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.

W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twojej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.

(Hbr 10,4-10)
Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

(J 1,14ab)
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy jego chwałę.

 

Itinerarium

BÓG POCHYLA SIĘ ZAWSZE

Kazanie na Niedzielę Miłosierdzia 3 kwietnia 2016 Pamiętam bardzo mocno z dzieciństwa jak w czasie choroby pochylała się nade mną mama albo babcia. Czasem, żeby poprawić kołdrę, czasem, żeby podać coś do picia a czasem tylko po to, żeby otrzeć twarz z potu po gorączce. Z czasem zrozumiałem, że pochylenie się nad kimś jest wymownym i najprostszym gestem miłosierdzia.

Matki, niekiedy ojcowie, pochylają się nad swoimi małymi dziećmi. Niezwykle piękny jest gest, kiedy rodzice pochylają się nad dziećmi, całują je w czoło i mówią: „Śpij dobrze”.  Potem role się odwracają i to my, dzieci, pochylamy się nad starymi rodzicami. Pochylamy się.

Kiedy pochylamy się nad kimś nie chodzi tylko o ruch ciała. Wraz z ciałem nachylamy komuś serce, jesteśmy gotowi słuchać, zrozumieć i pomóc.

Dziś święto Miłosierdzia Bożego. Nie ma takiej sytuacji, żeby Bóg nie pochylił się nad człowiekiem. Bóg zawsze się pochyli nad tobą. Wtedy, gdy toczy cię choroba, kiedy płaczesz, klniesz i wątpisz we wszystko. Bóg nie omija nikogo, pochyla się nad każdym człowiekiem, nad tym, który siedzi w więziennej celi, który śpi w śmietniku i który mamrocze całkowicie pijany. Nie ma takiej ludzkiej rany, której brzydziłby się Bóg. Nie ma takiego grzechu, któremu nie poradziłby Bóg. Nie ma takiego nieszczęścia, którego Bóg nie obróci na dobro.

Twoje Miłosierdzie leczy wszystkie nasze rany, oczyszcza z każdego grzechu, ono też podźwignie nas z martwych do szczęśliwego życia bez końca.

LITURGIA SŁOWA

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. (J 20,19-31)

(Dz 5,12-16)
Wiele znaków i cudów działo się przez ręce Apostołów wśród ludu. Trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał. Coraz bardziej też rosła liczba mężczyzn i kobiet, przyjmujących wiarę w Pana. Wynoszono też chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich. Także z miast sąsiednich zbiegało się mnóstwo ludu do Jerozolimy, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia.

(Ps 118,1.4.13-14.22.24)
REFREN: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech bojący się Pana głoszą:
„Jego łaska na wieki”.

Uderzono mnie i pchnięto, bym upadł,
lecz Pan mnie podtrzymał.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.

(Ap 1,9-11a.12-13.17-19)
Ja, Jan, wasz brat i współuczestnik w ucisku i królestwie, i wytrwałości w Jezusie, byłem na wyspie, zwanej Patmos, z powodu słowa Bożego i świadectwa Jezusa. Doznałem zachwycenia w dzień Pański i posłyszałem za sobą potężny głos jak gdyby trąby mówiącej: Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom, które są w Azji. I obróciłem się, aby widzieć, co za głos do mnie mówił; a obróciwszy się ujrzałem siedem złotych świeczników, i pośród świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, obleczonego [w szatę] do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego upadłem jak martwy, a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc: Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani. Napisz więc to, co widziałeś, i to, co jest, i to, co potem musi się stać.

(J 20,29)
Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

 

Itinerarium

JANIE PAWLE DRUGI ZARAZ TO ZROBIMY

Sobota Wielkanocna 2 kwietnia 2016 Patrzy na nas Jan Paweł II z nieba już od 11 lat. Nie nadąża zmieniać miejsca, bo wszak wypada Mu, jako patronowi, przysiąść choćby na chwilkę na placach, ulicach i alejach swojego imienia, na moment wpaść do szkół, gimnazjów, liceów i uniwersytetów papieskich. Próbuje rozpoznać swoje oblicze i posturę w setkach pomników, jakie my, wdzięczni rodacy, wznieśliśmy ku Jego czci.

Tak patrzy i patrzy na nas, nasz ukochany przecież Ojciec Święty i przypomina, przypomina, bo wie, że Go nie czytamy. „Trzeba wam spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba “wyobraźni miłosierdzia”, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem”.

Tak szepce do nas rodaków, bo Go wspominamy a nie słuchamy. Musi szeptać, może komuś z nas wskoczy jakieś słowo w ucho. „Czyż zatem nie można zaradzić czynną braterską pomocą którejś z tak licznych form ubóstwa na naszym świecie? Mam tu na myśli tragedię głodu, który dręczy setki milionów istot ludzkich, mam na myśli choroby nękające kraje na drodze rozwoju, samotność starców, trudności przeżywane przez bezrobotnych, przeciwności losu znoszone przez emigrantów”. Z emigrantami, uchodźcami, Ojcze Święty, to na razie niech sobie poradzą Niemcy.

Tak, umiłowany Ojcze Święty, mamy Twoje pomniki, ulice i szkoły. Bardzo Cię kochamy. Już 11 lat wstawiasz się za nami z nieba. Mamy tu, w Twojej, naszej Ojczyźnie, trochę głodnych, bezdomnych, uchodźców, więźniów, starych i samotnych, pogubione dzieci. Wiemy, że Ty o nich pamiętasz, pomodlimy się do Ciebie za nich.

Trochę inaczej żyjemy i postępujemy niż nas uczyłeś. Wierzymy jednak, że nadal w nas wierzysz. I już niedługo zrobimy wszystko zgodnie z Twoją nauką.

Itinerarium

CHRYSTUS PYTA O CHLEB

Piątek Wielkanocny 1 kwietnia 2016 Macie coś do jedzenia? Mamy, dużo i do wyboru. I bardzo dobrych, smacznych rzeczy.

Prowokacyjnie w pewnym stopniu to samo pytanie stawia Chrystus swoim uczniom po zmartwychwstaniu: „A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie coś do jedzenia?” Dopiero kiedy zaczęli jeść chleb i ryby, kiedy nakarmili człowieka pytającego o jedzenie, zorientowali się, że mają do czynienia z Chrystusem.

Kiedyś już pisałem o tym, że spotykam bardzo wielu ludzi, którzy dziś proszą o coś do jedzenia, czasem o cokolwiek. Oczywiście, zawsze w promieniu kilkunastu metrów jest jakiś sklep albo bar. Ci ludzie, proszący o chleb, nie są mieszkańcami afrykańskich slumsów, żyją w Polsce, na ulicach Lublina i innych naszych polskich miast.

Zabrzmi banalnie, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ilekroć słyszę pytanie o coś do jedzenia, to za każdym razem pyta o to Chrystus.

Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. (J 21,1 -14)

 

Itinerarium