MARZENIE O POKOJU DZIŚ I JUTRO

Czwartek Wielkanocny 31 marca 2016 Nie wiemy czy będzie wojna, papież Franciszek mówi o „Trzeciej Wojnie Światowej w kawałkach”. Na razie docierają do nas słabe echa dramatu na wschodniej Ukrainie, w Syrii, Iraku, Afganistanie. Powiewy niepokoju tchną po zamachach w Paryżu, Ankarze, Stambule i Brukseli. Trudno zrozumieć o co może toczyć się kolejna wojna, ale tylko naiwni mogą sądzić, że wszystko będzie dobrze i mamy do czynienia z chwilowym zamieszaniem. Realizm każe spodziewać się dalszych konfliktów i krwawych starć.

Pokój nie jest dany raz na zawsze, a wiele poprzednich wojen, w tym dwie światowe niewiele nas nauczyły. Po każdej świat umawiał się, że już odtąd – po śmierci setek milionów ludzi – będzie żył w pokoju, po czym następowały ludobójstwa, rzezi i holocaust.

Codzienna modlitwa o pokój ma głęboki sens, jest małym dobrem, niezastępowalnym i prostym. Do tego zawsze można dodać powierzenie Bogu swoich trudnych spraw, to droga do pokoju wewnątrz siebie. I codzienne zapomnienie krzywd i urazów, co sprowadza pokój pomiędzy nas.

Jedne z pierwszych słów Chrystusa po zmartwychwstaniu: „Pokój wam”, wciąż są bardzo aktualnym przesłaniem.

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. 

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» (Łk 24, 35-36)

 

Itinerarium

W TAJEMNICY WIERNYCH ROZMÓW

Środa Wielkanocna 30 marca 2016 Po zmartwychwstaniu Jezus przede wszystkim rozmawiał ze swoimi przyjaciółmi, choć może oczekiwalibyśmy jakichś fajerwerków, efektownych pokazów dla tłumów.

Mam za sobą wiele pięknych spotkań i rozmów, doskonale je pamiętam. Takie rozmowy, kiedy z ruin wyrastała nadzieja nowego życia. I takie, kiedy czarne chmury smutku ustępowały jasnym obłokom radości. I jeszcze takie, co zaczynały się w wielkiej bezsilności a potem buchały gejzerami mocy. Wiem, brzmi patetycznie, próbuję tylko opisać doświadczenie. Mam w tym doświadczeniu rozmowy, które budowały wielkie sprawy wręcz z niczego, były niczym wznoszenie katedr z entuzjazmem.

Wreszcie pamiętam takie rozmowy, kiedy ktoś odchodził, ale pewne było, że nie idzie donikąd, a tylko przechodzi w Lepszy  Świat, jeszcze lepszy od naszego i tak dobrego.

Rozpoznajemy Go Żywego i swój wieczny los w tajemnicy mądrych, gorących, mocnych, wiernych i skupionych rozmów.

Uczniowie w drodze do Emaus mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» (Łk 24,32).  

Itinerarium

KRZEPA NA KAŻDY DZIEŃ

Wtorek Wielkanocny 29 marca 2016 Nie bójcie się! – słyszą kobiety i apostołowie zaraz po zmartwychwstaniu Jezusa.

To jest podstawowe przesłanie Wielkanocy, chciałbym, aby ono brzmiało w naszych uszach i sercach. Realizm każe nam przyjąć, że przyjdą cierpienia, że nieraz poniesiemy porażki, że się rozchorujemy, że zawiodą nas ludzie, że oberwiemy od życia, że może spaść na nas bieda, że w końcu umrzemy.

Nie bójcie się zła, ludzi, życia, nieszczęścia, wreszcie nie bójcie się śmierci.

Przez to wszystko, łącznie ze śmiercią przejdziemy ze Zmartwychwstałym. To jest siła i radość na każdy dzień, nasza nadzieja i krzepa. Bądźcie mocni!

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się! (Mt 28, 9- 10).

Itinerarium

PAN JEZUS ZAJADA PIECZONE RYBKI

Poniedziałek Wielkanocny 28 marca 2016 W trzy dni po swojej śmierci Pan Jezus jadł rybę, kawałek pieczonej ryby. Święty Łukasz, gdyby miał zmyślać, podałby jakiś bajer o aniołach, które przynoszą nektar niebieski albo tort od Boga Ojca.  A tu zwykła pieczona ryba.

Zdarzało mi się w dzieciństwie z kolegami, zaraz po udanych połowach, piec okonie na ognisku, a jak lepiej poszło nawet troć wędrowną czy łososia.

Dobrze, że po zmartwychwstaniu nie było wielkiej parady po Jerozolimie, z Panem Jezusem na platformie i wiecem ku czci. Trudniej byłoby mi uwierzyć. A zwykły kawałek pieczonej ryby (prawdopodobnie była to cefala), mnoży moją pewność.

Może próbujcie częściej robić przyjacielskie spotkania, niekoniecznie z pieczonymi rybami, śniadania albo kolacje. Te klimaty są bliskie zmartwychwstałemu Panu Jezusowi.

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. (Łk 24, 36 – 43)

Itinerarium

DLA NASZYCH SERC PUSTYCH TEN GRÓB

Wielkanoc 27 marca 2016 Po to grób Pana Jezusa jest pusty, aby w naszych coraz bardziej pustych sercach zagościła wiara, że też z martwych powstaniemy.

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych. (J 20,1-9)

Itinerarium

MIŁOSIERDZIE BOGA LAST MINUTE

Wielka Sobota 26 marca 2016 Obok Chrystusa na krzyżach umierało także dwóch łotrów. Jeden z nich, Dobry (w tradycji św. Dyzma), jest na pewno zbawiony, oznajmia to sam Pan Jezus. Święty Dobry Łotr jest pierwszym świętym chrześcijaństwa i patronem 26 marca.

Na jego przykładzie widać, że miłosierdzie Boże działa także Last Minute, wystarczy zaufać Jezusowi. Kto więc spaprał Wielki Post, nie pokutował i nie nawracał się, nie jest bez szansy. Jednym zrywem serca może dziś nadrobić wszystko. Jezu ufam Tobie i do raju!

Od wielu lat głoszę Rekolekcje Last Minute, dla wierzących, niewierzących, wątpiących, tych, którym wydaje się, że wierzą i tych, którym wydaje się, że nie wierzą. Jak ktoś rozminął się z rekolekcjami w tym Poście, może jeszcze nadrobić – wszystko do odsłuchania w linkach poniżej.

http://itinerarium.pl/rekolekcje/2016post/20160321rekolekcje1.mp3

http://itinerarium.pl/rekolekcje/2016post/20160322rekolekcje2.mp3

http://itinerarium.pl/rekolekcje/2016post/20160323rekolekcje3.mp3

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». (Łk 23, 39 – 43)

Itinerarium

Miłość na śmierć nie umiera

czyli o losach Miłości na Drodze Krzyżowej Wielki Piątek 25 marca 2016

Miłość na śmierć nie umiera?

Bez znaku zapytania powiedział tak kiedyś Jan Twardowski, ksiądz i poeta. Ale dramatyczne wydarzenia sprzed niemal dwóch tysięcy lat, które dotknęły Miłości, zdają się obalać intuicję księdza Jana.

Spróbowałem przyjrzeć się temu, co przydarzyło się Miłości w czasie Drogi Krzyżowej. Jeśli przy końcu tekstów dojdziesz do przekonania, że „miłość na śmierć nie umiera”, masz po co żyć. Bo rzeczywiście kochasz. I nie umrzesz. Nie umrą także ci, których naprawdę kochasz.

Stacja 1.

Wyrok śmierci

 

Miłość godzi się na niesłuszne wyroki. Poddaje się skazaniom. Przyjmuje wyroki cicho. Bez protestów, choć z rozerwanym sercem. Bolą nas wszystkie niesłuszne wyroki, ale czy miłość istnieć może bez bólu?

Ale z drugiej strony w słowniku miłości nie ma zdania: „Skazuję cię…”. Ona zawsze mówi: „Daruję ci…”.

Najtrudniej jest chyba usłyszeć: „Umrzesz. Dziś umrzesz. To dzień twojej śmierci.” Najtrudniej usłyszeć te słowa, gdy się kocha. I przyjąć – w pełnym osłupieniu – z ust tych, których się kocha.

Miłości na śmierć skazana ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIE CIESZY SIĘ Z NIESPRAWIEDLIWOŚCI.

 

 

Stacja 2.

Krzyż na plecach

 

Tu nie ma innego wyjścia. Rozwój miłości, jej wypełnianie się, zawsze domaga się krzyża. Póki krzyż nie osiądzie na ramionach, nie ma miłości. Są tylko płoche marzenia i złuda Harlequinów, i niespełniony filmowy melodramat.

Krzyż jest jednak wiosną miłości. A jak krzyż się nie starzeje, tak i miłości obca jest starość. Miłość z krzyżem na plecach nie zna zadyszki z powodu szóstego piętra i nie zasypia. Bo jest zawsze na czas. Zawsze we właściwym miejscu i zawsze na czas, bo z krzyżem.

Miłości z krzyżem na plecach, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIE SZUKA SWEGO.

 

 

Stacja 3.

Upadek nr 1

 

Już się zmęczyła, na twarz padła, leży w błocie, czasem na asfalcie. Nie uniosła. Za ciężko było. Ale unieść chciała. Za szybko leciała, bo miała być na czas. A tu trach i leży! A jak ktoś się wywraca, to radocha tym, co naokoło.

Jak  to dobrze, że miłość na pysk się wali – ze zmęczenia, szybkości, nieuwagi, z powodu śliskiej podłogi. Co za różnica z jakiego powodu, grunt, że z miłości. Jak to dobrze, że się upada z miłości!

Miłości, leżałaś na uliczce przed Golgotą, więc wiesz! Jak to dobrze, że się upada z miłości. I jak to źle, gdy miłość upada!

Miłości upadająca ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIE UNOSI SIĘ PYCHĄ.

 

 

Stacja 4.

Matka

 

Jak tu ciepło od miłości, przy tej stacji! Miłość wybiega do Syna na drogę, bo miłość zawsze biegnie do dzieci. Ręce jej się trzęsą, łez powstrzymać nie może, gotowa jest siebie dać w zamian. Ale gotowa jest – gdy trzeba – syna oddać, córkę oddać.

Ileż tych stacji czwartych mamy w życiu. Może to z tamtej stacji jerozolimskiej rodzą się stacje czwarte w naszych domach. I pewnie razem z Maryją, odprawiają co dzień tę stację nasze matki.

Miłości, przez Matkę przyjęta, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIE UNOSI SIĘ GNIEWEM.

 

 

Stacja 5.

Szymon Cyrenejczyk

 

Miłość pomaga. Zwłaszcza w obliczu śmierci jest chętna. Jakby bardziej wrażliwa i więcej ma czasu. Już może zostawić robotę na polu wzorem Szymona z Cyreny, zgodzi się także na przymus. I Szymon się pewnie zbawił pod przymusem miłości.

Miłość lubi, gdy się jej pomaga. Przestaje czuć się sama, lżej jej i trochę weselej. Na chwilę nie czuje ciężaru. Potem idzie się jej już pewniej.

Miłości, wsparta mięśniami Cyrenejczyka, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIE SZUKA POKLASKU.

 

 

Stacja 6.

Weronika

 

Taka niebywale czuła i odważna ta miłość Weroniki. Łokciami pcha się przez tłumy, chustę rozkłada, wyciera twarz i mimo że kobieca, wcale się nie boi. Miłość bez odwagi jest bezsilna. A gdy ją ma, pokonuje zwykłą nieśmiałość, wychodzi przed tłum i nie chowa się za plecami, gapiąc się z bezpiecznego miejsca. Tu przed tłum wyskoczyła z chustą, a w wojnę rzucała Żydom chleb za druty.

Więc tuliła Twoją twarz, do tej chusty pełnej miłości, tuliła tak, aż została na niej na zawsze.

Miłości, otarta z potu, kurzu i krwi ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ WESELI SIĘ Z PRAWDĄ.

 

 

Stacja 7.

Upadek środkowy

 

Już leży po raz drugi. Jeszcze się nie zdążyła nawstydzić za pierwszy upadek, a i ten drugi wiadomo, że nie jest ostatnim. Ale wtedy wygrała to i teraz się podniesie. Ile razy się podnosi, tyle razy zwycięża. Nie pozwala się dobić, nie wije sobie gniazdka na dnie, nie rezygnuje z wysiłku powstania. Z ciała na ziemi dźwiga się na kolana, potem w bólu prostuje. Ona wie, że nie wolno leżeć i tkwić w upadku.

Miłości, świadku drugich upadków, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ WE WSZYSTKIM POKŁADA NADZIEJĘ.

 

 

Stacja 8.

Płacz kobiet

 

Powinna się obyć bez łez. Bez szlochu, histerii, scen publicznych. Przecież się nie płacze z powodu miłości. Nigdzie tak Pismo nie radzi. Nie płacze się z miłości, bo się jej nie wypłacze. Miłość ma suche oczy i bardzo spłakane serce.

Nie płaczcie nad miłością, z miłości się nie płacze. Płaczcie nad sobą. Miłość nie rodzi się z łez, łez nie wyciska. I na łzach nie polega. Bez łez, bez głosu, bez skargi idzie dalej.

Miłości, opłakiwana przez kobiety z Jerozolimy, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ ŁASKAWA JEST.

 

 

Stacja 9.

Upadek ostatni

 

Czy pozostaje coś jeszcze z miłości po trzecim upadku? Czy tu jest może koniec miłości? Może tu jest miejsce na Miłość przez duże „M”, bo ta przez „m” małe już nie ma siły. Tu też się uczymy miłości. Przy trzecich, najgorszych, najbardziej bolesnych upadkach. Nie ma dla miłości upadków ostatecznych.

Miłości, trzeci raz upadająca ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ CIERPLIWA JEST.

 

 

Stacja 10.

Bez szat

 

Od tamtej stacji aż do dziś, miłości wydaje się, że musi być coraz bardziej naga i rozebrana.. I coraz taniej pozwala się sprzedawać. Już jej wstyd się wstydzić, rumienić, czerwienić, spuszczać oczy.

Taka to prawda z tej stacji – że Miłość może prowadzić do nagości. Tak było na Golgocie. A my tę prawdę przekręcamy, bezsilnie dowodząc, że nagość wiedzie do miłości.

Tyle stacji dziesiątych w każdym kiosku, na co drugim portalu w Internecie. Schodzi po parę złotych, na przekór „Pieśni nad pieśniami”, gdzie deklarowała, że jeśliby kto sprzedał ją za górę złota, to pogardzą nim tylko.

Miłości, z której szaty zdarto, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIE DOPUSZCZA SIĘ BEZWSTYDU.

 

 

Stacja 11.

Gwoździe

 

A co gwoździe mają do miłości? Co twarde żelazo do jej subtelnej tkanki? Ręce poddaje pod gwoździe, nogi poddaje. Oto jest miłość przebita. Już bardzo boli. Bardzo krwawi. Już jest przybita do krzyża. Jest pewne, że od niego już się nie oderwie. Na zawsze umocowana do krzyża. I pieczęć z krwi żywej to potwierdza.

Ćwiczy się teraz w atakach bólu, przechodzi przez konwulsje i drgawki. Poznaje rany, skrzepy, krwotoki i mękę od nóg po głowę. Z krzyża nie złorzeczy, ale przebacza.

Co gwoździe mają do miłości? A co? Myślisz, że jak cię boli, swędzi nieznośnie, kłuje z lewej strony, wierci w mózgu, że jak cię prawa szóstka ćmi do świtu, to już kochać nie można?

Miłości, z gwoździami w stopach i dłoniach, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIE PAMIĘTA ZŁEGO.

 

 

Stacja 12.

Śmierć

 

A to dopiero tragedia! Umarła! Miała na śmierć nie umierać, ale i ją śmierć dopadła. Smaży się teraz martwa na rozpalonej słońcem Golgocie. A jak słońce zajdzie, to będzie zimna jak trup. Zaraz będzie pachnieć nieładnie i posmakują jej robaki. Już nie oddycha, serce nie skurcza i nie rozkurcza, nawet powieką nie drgnie. Już po niej! Ma swój koniec, jak wszystko.

A tak, tak! Musi się śmierci poddać. Musi ją przyjąć. Miłość musi się ze śmiercią spotkać. Każda miłość ma swoją śmierć. Skoro ta największa spotkała swoją śmierć na Golgocie, to i każda inna też ma swoją śmierć.

Ale przecież jest mocna jak śmierć. Mocniejsza, bo zetrze jej oścień w śmierci dobie.

Miłości, która miłością śmierć swoją i moją zwyciężyłaś, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ WSZYSTKO PRZETRZYMA.

 

 

Stacja 13.

Pogrzeb

 

Już całkiem bezwładna, zdjęta z krzyża. Tylko najbliżsi jeszcze czekają. Jeszcze chcą dotykać, spełniać ostatnie posługi, namaścić i w całun owinąć. Miłość chce jeszcze oczy domknąć, ręce złożyć w modlitwie. Może pamięta jeszcze swoje przyrzeczenie: „nie opuszczę Cię aż do śmierci”? Już bez oklasków, bez zainteresowania tłumów. Choć na szczęście jeszcze komuś bliska i droga.

Matka ją trzyma, jak kiedyś drobne ciało Dzieciątka. Nie tak łatwo rozstaje się z ciałem. Miłość sama kiedyś ciałem się stała. Teraz jeszcze ciała martwego dotyka, bo wierzy, że jest mostem nad śmiercią.

Miłości, Ciało najświętsze z krzyża zdjęte, ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ WSZYSTKIEMU WIERZY.

 

 

Stacja 14.

Grób

 

Miłość nie opuszcza żadnego miejsca, w którym mógłby znaleźć się człowiek. Dlatego idzie do grobu. I do tego wykupionego przez Józefa z Arymatei, do tego z Alei Zasłużonych, do frontowego, do grobowców rodzinnych, do współczesnych mogił i miejsc nikomu nieznanych. Idzie do grobu. Do ziemi. Pozwala zatoczyć wielki kamień, czujne straże poustawiać. Tak, jakby wszystko było skończone raz na zawsze.

O Miłości! Żeby tak i czyjaś miłość poszła ze mną do grobu. Żeby kwiaty przyniosła, w zaduszki posprzątała tę płytę co nade mną, na wypominki i na mszę w rocznicę dała. Żeby potem jeszcze zechciała w starych listach i zdjęciach pogrzebać. Żeby zamieniła „ostatnie pożegnanie” na „Do zobaczenia już wkrótce”!

Miłości, złożona do grobu ucz nas, że miłość na śmierć nie umiera.

MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE.

 

 

 

Itinerarium

MIŁOŚĆ SPRZĄTA BRUDY I MYJE KIBLE

Wielki Czwartek 24 marca 2016 Umył im nogi. I powiedział, że o to właśnie chodzi w miłości. Dobrze, że raz w roku przypominamy o tym w kościołach.

O tym, że miłość to sprzątanie brudów, mycie śmierdzących ubikacji, podcieranie obłożnie chorych, nacieranie bolących pleców i pchanie wózka inwalidzkiego.

Takie tam ludzkie niezbędne i nieciekawe czynności. Naśladowanie Pana Jezusa.

Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi? Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział. Rzekł do Niego Piotr: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę. Powiedział do niego Jezus: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści. A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. J 13,1-15

Itinerarium

PRZYJACIELE SPOD KRZYŻA

Wielka Środa 23 marca 2016 Weronika otarła twarz Jezusowi. Szymon pomógł Mu nieść krzyż. Nikodem bronił Go przed Sanhedrynem. Kilkanaście kobiet naprawdę szczerze płakało nad Jego losem. Trzy Marie i Jan dotrwali pod krzyżem do końca. Józef z Arymatei oddał Mu swój grób. Wiemy, że słabo się spisał Piotr, słabo Judasz.

Warto mieć przyjaciół, niektórzy może zawiodą, ale nie chciejmy mieć lepszego rezultatu niż Pan Jezus. Przyjaźń to bardzo Boża sprawa, najlepsza na tym świecie.
Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu . A gdy jedli, rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi. Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie? On zaś odpowiedział: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: Czy nie ja, Rabbi? Odpowiedział mu: Tak jest, ty. (Mt 26,14-25)

Itinerarium

OSTATNI RZĄD W CZYŚĆCU

Wielki Wtorek 22 marca 2016 Judasz zdradził Chrystusa, to się zaczęło w Wielki Wtorek w Jerozolimie. Bardzo nam się to nie podoba i chętnie wyzywamy od Judaszy różnych wrednych i podłych ludzi, którzy nam zaleźli za skórę. My, porządni ludzie, nie zdradzilibyśmy Pana Jezusa. Wiemy jak wierzyć, my nawet stokrotek nie depczemy na trawniku.

Warto dziś zamilczeć. Zawiesić sądy nad ludźmi i ich czynami. Judasz może już dawno wyszedł z czyśćca, a my się módlmy, żebyśmy choć na ostatni rząd tam się załapali. „Ty bowiem Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia” (Ps 86,5).

(J 13,21-33.36-38)
Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Jeden z uczniów Jego – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: Kto to jest? O kim mówi? Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: Panie, kto to jest? Jezus odparł: To ten, dla którego umaczam kawałek /chleba/, i podam mu Umoczywszy więc kawałek /chleba/, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty A po spożyciu kawałka /chleba/ wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka /chleba/ zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz. Powiedział Mu Piotr: Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? życie moje oddam za Ciebie. Odpowiedział Jezus: życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz.

 

 

Itinerarium