SZTURMUJEMY Z BEZDOMNYMI JASNĄ GÓRĘ Sobota 11 maja 2019

Mamy już tradycję pielgrzymowania z naszymi ubogimi i bezdomnymi siostrami i braćmi. Dzięki wielkiemu sercu naszych przyjaciół i sympatyków mogliśmy już być w Wąwolnicy oraz w ub. roku na spotkaniu z Ojcem Świętym Franciszkiem w Kownie. Jutro wyruszamy do Częstochowy.

Będzie nas w sumie blisko 60 osób, nasze siostry i nasi bracia bezdomni, wolontariusze, dwóch braci kapucynów i dwie siostry kapucynki oraz wolontariusze z Centrum Wolontariatu. Mamy gotowe różańce, śpiewniki, 360 kanapek, jabłka, batoniki, wodę, herbatę i kawę. Bez szału, ale wystarczy.

W Częstochowie nawiedzimy kaplicę cudownego obrazu, będziemy uczestniczyć we Mszy Świętej i Drodze Krzyżowej. Potrzebujemy wszyscy duchowych mocy, które nieustannie płyną od Maryi, Wspomożycielki wiernych.

Będziemy także pamiętać o wszystkich naszych dobroczyńcach i przyjaciołach – bardzo dziękujemy.

https://www.facebook.com/178548322167933/photos/a.496766627012766/2323416521014425/?type=3&theater

Cały czas mamy w sercu słowa Chrystusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Zdjęcia z Wąwolnicy, Kowna i z przygotowania kanapek na pielgrzymkę do Częstochowy.

Itinerarium

ZWYKŁE CUDA Piątek 10 maja 2019

Dobrze, że cuda dzieją się w sposób prosty, spokojny i niecudowny. Komunia święta, opłatek, z mąki i wody. Życie wieczne.

To, co najważniejsze jest w zasięgu wiary. Słyszymy słowa Chrystusa: Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. Dalej jest już wiara, która te słowa zamienia na życie wieczne.

Wierzymy ludziom. Kierowcom, którzy kierują autobusami, sprzedawcom, że nie podają nam trucizny w maśle. Wierzymy, że za słowami „Kocham Cię” kryje się prawda i szczęście.

Wiara sięga najdalej. Dlatego codziennie przyjmuję komunię świętą. I spokojnie smaruję chleb masłem.  

Żydzi sprzeczali się między sobą, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?» 

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 

Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». 

To powiedział, nauczając w synagodze w Kafarnaum.

(J 52, – 59)

Itinerarium

PODZIĘKOWANIE ZA EUROPĘ I UNIĘ Czwartek 9 maja 2019

Żyjemy w Europie, kontynencie który przez ostatnie tysiąc lat zasłynął najbardziej krwawymi wojnami. To tutaj rozgrywała się wojna stuletnia, trzydziestoletnia, północna, wiele sukcesyjnych i niepoliczona liczba domowych (włącznie z naszymi polskimi), tu też zaczęły się dwie wojny, które ogarnęły cały świat i pochłonęły setki milionów ofiar.

Od 15 lat Polska jest w Unii Europejskiej, organizacji, która od ponad pół wieku próbuje jednoczyć narody Europy, aby w końcu przestały się wyrzynać, zabijać i niszczyć i spróbowały porozumieć się, współpracować i lubić. Od końca drugiej wojny światowej – jej finał świętował wczoraj i świętuje dzisiaj wiele narodów europejskich – mamy najlepszy czas w Europie. My, Polacy, korzystamy z tego czasu obficie. Ktokolwiek mówi przeciwko Unii, powinien trochę pomyśleć i zdobyć jakąś wiedzę o historii.

Dziękuję dziś Bogu za twórców Unii Europejskiej, za Roberta Schumana (kandydata na błogosławionego) i jego kolegów z Niemiec, Anglii, Belgii i Holandii, którzy pomyśleli, że Europa może być miejscem zgody i przyjaźni a nie terenem walk i śmierci. Dzięki temu żyjemy w pokoju i wolności.

Pan Bóg działa w historii ludzi i narodów, dał nam także Unię. Mamy dobry dzień do radości i dziękczynienia.

Itinerarium

ŚWIĘTA WALKA Z WŁADZĄ Środa 8 maja 2019

Boimy się władzy, władza ma siłę, może karać, wsadzać do więzienia i zabijać. Boimy się władzy na poziomie policji, kierowcy miarkują się widząc radiowozy a jeszcze bardziej radary. Słynne „niemanie świateł”, wpisywane do mandatów przez milicjantów i policjantów, ma pewnie w swoich archiwach wielu posiadaczy samochodów.

W Polsce przetrwała, mam nadzieję, tradycja sprzeciwu w słusznej sprawie wobec władzy. Patronem tej cnoty jest św. Stanisław Biskup, męczennik dzisiaj uroczyście wspominany w liturgii. Symbolami postawy sprzeciwu są Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski, Romek Strzałkowski (1956, Poznań), Janek Wiśniewski (właściwie Zbyszek Godlewski, Gdynia 1970) i Lech Wałęsa (symbolem, cokolwiek sobie o nim myślimy).

Jest głębsza treść w tej postawie. Wyższość prawdy, dobra, solidarności i uczciwości nad kłamstwem, obojętnością, przemocą i pychą. Jeszcze bardziej prosto – wyższość tego, co Boże nad tym co ziemskie.

Gdziekolwiek i kiedykolwiek władza odchodzi od wartości należy się jej sprzeciwiać i walczyć. To bardzo polska tradycja, słuszna i chwalebna. Za to także poniósł śmierć Pan Jezus, a za Nim apostołowie i św. Stanisław, patron Polski.

Itinerarium

LODY NA ŻYCIE WIECZNE Wtorek 7 maja 2019

W dość przeciętnym barze przypadkowo usłyszałem jak jedna pani namawiała koleżankę do zjedzenia lodów na deser.

– No jedz! Nie żałuj sobie! Przecież nie będziesz żyła wiecznie!

Ja akurat wcinałem pomidorową i natychmiast pomyślałem, że będę żył wiecznie.

Rzecz nie w lodach i pomidorowej. Mamy – i będziemy mieli to, w co wierzymy.

Itinerarium

ALE MI SIĘ MAJÓWKA UDAŁA! Poniedziałek 6 maja 2019

My Polacy nigdy nie jesteśmy sami winni temu, że jest źle. Zwykle tłumaczymy sobie, że winni są politycy. Albo wredni sąsiedzi. Albo zrzędzący małżonek. Albo księża. Albo niskie ciśnienie. Gdybyśmy tylko mieli lepszych polityków, sąsiadów, małżonków, księży i podzwrotnikowe ciśnienie, byłoby wspaniale. A tak, przez nich, to jest źle.

Kto popsuł długą polską majówkę? Przecież należało nam się słońce, ciepłe wieczory, gwieździste niebo przy piwku i leżakowanie. A tu lipa, czapeczki się przydają, co bardziej wrażliwym nawet rękawiczki. Na Putina trudno zgonić ten stan rzeczy, może trochę na Trumpa, wszak nie widzi zmian klimatycznych. Na dodatek na razie im dalej w maj tym gorzej z pogodą.

Od dłuższego czasu modliłem się o deszcz, dobrze, że trochę padało, bo bilans wodny mamy tragiczny. A że przy okazji ciut chłodniej było to mały mankament. Miałem bardzo udany początek maja, którego nie nazywam „długim weekendem”, bo jeszcze nie zgłupiałem, żeby od wtorkowego wieczoru obchodzić koniec tygodnia. Pięć powodów mojej radości podaję do wiadomości.

Pierwszy jest taki, że w końcu zaczęły rozkwitać octowce, potrzebowały wilgoci. Drugi jest taki, że koncertują już słowiki, słyszałem je w tarninach. Trzeci, że rozbrzmiewają już niezwykłe głosy kukułek, niech tam drozdy i sroki uważnie patrzą co im podrzucą do gniazd. Czwarty, że przybyły już ostatnie z lęgowych ptaków, czyli prześliczne wilgi (patrz foto).

Mamy na razie bardzo piękny maj, świetną pogodę. Politycy są w formie, sąsiadów moglibyśmy mieć o wiele gorszych, o małżonkach się nie wypowiadam z powodu braku, o księżach z powodu wiadomego, na ciśnienie mam dobrą kawę.

Piąty powód mojej majowej radości to ludzie – że istnieją, są obok mnie, ze mną, przy mnie, że rozumieją i słuchają, że mają w sobie tak wielkie pokłady dobra. Przepięknie to wszystko Pan Bóg wymyślił, Alleluja!

Itinerarium

TEN SAM ALE NIE TAKI SAM Kazanie na 3 Niedzielę Wielkanocną 5 maja 2019

Po z martwych wstaniu uczniowie nie od razu rozpoznają Jezusa, jest trochę inny niźli przedtem. Ten sam ale nie taki sam.

Popatrzmy na swoje zdjęcia z dzieciństwa. To my, zupełnie jednak inni teraz.

Po naszym z martwych wstaniu będzie podobnie. To będę ja, ten sam, ale nie taki sam. W końcu wciąż się zmieniamy aby osiągnąć postać godną życia wiecznego.


Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili. 

A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. 

A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» 

Odpowiedzieli Mu: «Nie». 

On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. 

Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. 

A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. 

To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. 

A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» 

Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». 

Rzekł do niego: «Paś baranki moje». 

I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» 

Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». 

Rzekł do niego: «Paś owce moje». 

Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» 

Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». 

Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje. 

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». 

To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» (J 21,1 – 19)

Itinerarium

CZŁOWIEK PRZY CZŁOWIEKU CZYLI 70 NOWA DROGA Sobota 4 maja 2019

Trwa właśnie 69 i 70 wędrówka w ramach projektu Nowa Droga. W drodze są Tadeusz z byłym młodym osadzonym oraz Jola mająca pod opieką dziewczynę, która niedawno opuściła więzienie. Już od siedmiu lat dajemy szansę młodym ludziom, którzy po opuszczeniu zakładu karnego (często na zwolnieniu warunkowym) chcą zacząć nowe życie. Każdy z 70 uczestników idzie pieszo w towarzystwie starszego opiekuna lub opiekunki trasę z Lublina do Zgorzelca lub Krakowa. Cały dobytek niosą w plecakach. Po drodze są rozmowy o życiu, wolności, rodzinie, przyszłości, przyjaźni, miłości i o Bogu. Wspólna wędrówka, w większości szlakiem św. Jakuba, pozwala na przemyślenie i przegadanie tego, co najważniejsze w życiu, na co nie ma czasu ani możliwości w więzieniu. Wtedy też powstaje plan na przyszłość, gdzie szukać zamieszkania, pracy, nowego środowiska. W tym także pomagamy.

dav
dav
dav

Wielu z uczestników Nowej Drogi ma za sobą trudne historie, lata pobytu w domach dziecka, życie w rodzinach alkoholickich, kontakt z narkotykami i dopalaczami, rzadko ktoś ukończył coś więcej niż gimnazjum. Coraz więcej mamy przypadków, że młody chłopak lub dziewczyna nie mogą wrócić do rodzin – albo ich nie mają albo powrót groziłby ponownym wdepnięciem w dawne bagno. Oprócz osób z Lubelszczyzny mamy w projekcie młodzież z Poznania, Śląska, Krakowa, Pomorza, Olsztyna i Rzeszowa.

Patrząc z perspektywy siedmiu lat widzimy, że młodzi po Nowej Drodze układają sobie życie – pracują, zakładają rodziny, rozwijają pasje życiowe. Sześciu niestety trafiło ponownie do więzienia.

Droga, rozmowa, duży wysiłek, obecność i zrozumienie drugiego człowieka, to działa. Najlepiej działa najstarsza metoda – człowiek przy człowieku. Wielu ludzi nam sprzyja – służby więzienne, kuratorzy, pracownicy urzędów pracy i pomocy społecznej, pracodawcy. Są tacy, którzy wspierają modlitwą. Wszystkim bardzo dziękuję. Jeszcze raz pozdrawiam tych, którzy projekt tworzyli i obecnie realizują.

Zdjęcia z wędrówki 69 i 70. Więcej o Nowej Drodze pisałem tutaj:

Itinerarium

CO MATCE BOŻEJ POLACY OBIECALI Kazanie na Uroczystość Królowej Polski piątek 3 maja 2019

Co zaszkodzi obiecać? Przyrzekać, a potem nie dotrzymać słowa? W niespełnianiu ślubów i przyrzeczeń my Polacy jesteśmy mistrzami. W czasie pierwszych ślubów we Lwowie (1656) król Jan Kazimierz obiecywał Matce Bożej: „przyrzekam ponadto i ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić”. 

Słowa nie dotrzymał. Przyszły zabory, potem dwie wojny, których teatrem były ziemie Rzeczpospolitej. Po trzystu latach, w Częstochowie (1956) wybrzmiały kolejne przyrzeczenia, kilka z nich – niespełnionych – przytaczam dla chętnych na końcu.

To prawda o nas. Na szczęście z drugiej strony jest Matka, która na serio wzięła słowa Chrystusa pod krzyżem: „Oto syn Twój”. Pokochała swoje przybrane dzieci, w tym i nas Polaków. A wielka miłość wszystko rozumie, zapomina, daruje i wybacza.

My przyrzekamy, obiecujemy, ślubujemy i nie dotrzymujemy. Ona nadal nas kocha i opiekuję się nami. Takie są dzieje naszej pobożności i dzieje Matczynej miłości.

„Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady. Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym (…)

Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem Domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących (…)

Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości. 
Przyrzekamy zdobywać cnoty wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej (…)”.

Itinerarium

COŚ JEST NIE TAK? Czwartek 2 maja 2019

Polacy rozpoczęli grillowanie i picie, trochę chłodno ale jest żar ognisk. Ilość zjedzonych kiełbasek i wypitego piwa dobrze wpłynie na budżet. Politycy zaczęli przechwalać się jak dobrze jest w Polsce dzięki ich mądrym decyzjom. Te fanfary wybrzmią jeszcze mocniej dzisiaj i jutro, im więcej pijemy tym bardziej jesteśmy z siebie dumni. Prawie najlepsi na świecie.

Dziwię się ślepocie i głuchocie elit politycznych i intelektualnych. Nie chcę być złowieszczym prorokiem. Od 30 lat płyniemy tam gdzie płynie główny nurt cywilizacji euroatlantyckiej, czyli donikąd. Mamy coraz lepsze komputery, więcej lotnisk, bardziej równe drogi i tysiące udogodnień.

Zawsze dziwi mnie cisza nad zjawiskami, które są widoczne dla każdego kto widzi i myśli. Nie rozmawiamy o rosnącej liczbie samobójstw w naszym kraju, co 48 minut ktoś odbiera sobie życie, rocznie w wyniku samobójstw ginie prawie dwa razy więcej Polaków niźli wskutek wypadków drogowych. Zwiększa się liczba dzieci i młodzieży targających się na swoje życie. Coś jest nie tak?

Wiem, że z roku na rok rośnie liczba osób bezdomnych w Polsce, paradoksalnie budujemy coraz więcej mieszkań. Coś jest nie tak? Statystyki dotyczące wzrostu liczby osób samotnych, zwłaszcza starych (i często niepełnosprawnych) wzrastają. Coś jest nie tak?

Roztrwaniamy bodaj największy skarb, jaki dostaliśmy w czasie najnowszej naszej historii. Ludzie, którzy odbierają sobie życie, którzy tracą mieszkania, którzy dogorywają samotni w domach opieki, oni wszyscy mają rodziny, sąsiadów, znajomych. Roztrwaniamy solidarność. Ale grillujemy wesoło, piwo się leje strumieniami, budżet rośnie. Wszystkie flagi powiewają na masztach. Coś jest nie tak?

Itinerarium