MARNOTRAWNE DZIECI I RODZICE MIŁOSIERNI

Sobota 6 marca 2021

Czytam po raz kolejny przypowieść o synu marnotrawnym. I wiem, że ta genialna historia pozostanie dla mnie wyzwaniem do końca życia.

Dawniej najbardziej radowało mnie to, że syn marnotrawny nie został odrzucony przez ojca. Identyfikowałem się z losami chłopaka, który niewątpliwie miał fantazję i nie był roztropny. „Upiekło” mu się jednak i dostał szansę na nowe życie. Nie wiemy jak dalej potoczyły się losy młodzieńca, nie wiemy czy to był jego jedyny wyczyn.

Dzisiaj najczęściej przychodzi mi stawiać się w roli miłosiernego ojca. I to bardzo konkretnie. Około południa spotkam się z młodym chłopakiem, który po dwóch latach wychodzi z więzienia. Po ludzku to ćpun, drań, lekkoduch, któremu po raz kolejny podam rękę. Pięć lat temu poznałem go na odwyku w Lublinie, przyszedł odwiedzić tam ojca, od lat bezdomnego. Ojciec przestrzegał go – „Obyś nie skończył jak ja!”. Przestroga nie zdała się na nic, Krzysiek też został bezdomnym. Po raz kolejny wychodzi z więzienia. I co mam zrobić? No po prostu bardzo się ucieszę i kupię mu papierosy, cielęcia nie zabiję, pierścienia nie mam.

Przetestujcie teraz siebie samych, jeśli macie dzieci i wnuki. Wraca do was córka, po tygodniu nieobecności. „Mamo! Zniknęłam na kilka dni, miałam jednak w tym czasie pięciu facetów, może jestem w ciąży …” Wraca do was syn, oznajmia, że sczyścił wam kilkanaście tysięcy złotych z waszych kart, za to łykał czystą amfę … I wiecie, co? Jestem gejem!

No i oczywiście, siadacie, parzycie mu kawę, całujecie z radością i wołacie – „Jak dobrze, że jesteś! Co tam kasa!” Cielęcia nie ubijecie, pierścienia nie macie.

I jest jeszcze ten sprawiedliwy, mądry i pracowity starszy syn, w jego roli najłatwiej się nam odnaleźć.

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie.

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.

Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.

Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

(Łk 15, 11 – 32)

Itinerarium

MOI BRACIA MUZUŁMANIE

Piątek 5 marca 2021

Na liście moich bliskich znajomych, nawet jakoś zaprzyjaźnionych, mam na pewno kilkunastu, może więcej,  muzułmanów. Niektórzy mieszkają w Polsce, inni w swoich krajach, wśród nich są Arabowie, Czeczeni, Uzbecy, Egipcjanie i Kurdowie. Są moimi siostrami i braćmi, uczę się tego braterstwa od wielu lat.

Dzisiaj papież Franciszek rozpocznie wizytę w Iraku i Kurdystanie, stanie m.in. w Ur, ważnym miejscu dla muzułmanów, żydów i chrześcijan. Cieszę się, że katolicki papież będzie rozmawiał z szyickim ajatollahem, Ali al –Sistanim, ufam, że będzie to kolejny krok do wzajemnego zrozumienia, zbliżenia i osiągania głębszej wspólnoty.

Tak, wiem dobrze o zamachach dzihadżystów, o aktach terroru dokonanych przez tzw. islamistów. Przypomnę tylko, że terroryzm, jako forma tragicznej walki z przeciwnikami (domniemanymi głównie) jest jednak wynalazkiem amerykańskim i europejskim. Pierwszym bodaj najbardziej znanym terrorystą był Theodore John Kaczynski, tzw. „unabomber”, z pochodzenia zresztą Polak. Lata 70-te i 80-te ub. wieku to krwawa działalność Baader Meinhof w Niemczech i włoskich Czerwonych Brygad. To nie usprawiedliwia islamskich terrorystów, jedynie przypomina, że terroryzm nie jest związany organicznie z islamem czy jakąkolwiek inną religią.

Pewnie i każdy z was zna muzułmanów, w Lublinie np. są nimi znakomici lekarze i restauratorzy. W całej Polsce przechodzimy od lat intensywne lekcje braterstwa z wyznawcami islamu. Oczywiście, my chrześcijanie, znamy słowa Chrystusa – „Wszyscy braćmi jesteście”.  Mamy przed sobą zajęcia praktyczne z braterstwa z muzułmanami. Na pewno dobrze je zaliczymy.

Do tych zajęć praktycznych zachęcam – z nadzieją, że może ktoś z was jeszcze włączy się w dzieło „Przywrócić Marzenia” – http://solidarity.com.pl/kurdystan// Pisałem o tym tutaj:

Na zdjęciu – z jednym z moich muzułmańskich braci pod Mosulem w Kurdystanie.

Itinerarium

GDZIE NIE ZAGLĄDAJĄ SATELITY

Czwartek 4 marca 2021

W czasie wędrówki Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej, opisanej w biblijnej Księdze Wyjścia, najdłuższa trasa wiodła przez pustynię. Na pustyni doświadczali głodu, pragnienia ale i bliskiej obecności Pana Boga.

W zagęszczonym dzisiaj świecie, starannie śledzonym w każdym zakątku przez satelity, nie mamy miejsca ucieczkę, nie mamy odosobnienia. Poza jednym wyjątkiem.

Poza własnym sercem. Czasem zdarza mi się zadać za pokutę przy spowiedzi dłuższy spacer w ciszy albo pół godziny w samotności. „A litanii nie mógłbym odmówić?” – słyszę.

Jedynym jeszcze miejscem, gdzie nie zaglądają  satelity i nie dźwięczą powiadomienia z telefonów, są nasze serca. Znajdźcie trochę czasu, nawet całe pół godziny, na wędrówkę do swoich serc. Po bliska obecność Pana Boga.

Itinerarium

ROZMAWIAJMY PO BOŻEMU

Wtorek 2 marca 2021

Krótsze niech będą rozmowy, czytam w jednym z wielkopostnych hymnów. Ten werset mógłby w zasadzie stanowić cały program na Wielki Post dla naszego pokolenia.

Może nawet nie chodzi o to, żeby nasze rozmowy były czasowo krótsze. Chodzi o to, aby liczba słów była równa liczbie faktów, żeby każde słowo coś sprawiało, jakieś dobro, jakąś radość, czułość czy piękno. Chodzi o to, aby nasze słowa osiągały coraz bardziej Boży poziom, wzór w którym „słowo ciałem się stało”.

Ile słów, tyle faktów! Rozmawiajmy po Bożemu.

Itinerarium

Z SERCEM DLA KURDYJSKICH SIEROT

Poniedziałek 1 marca 2021

Tydzień temu zachęcałem tutaj do swoistej jałmużny wielkopostnej w formie „adoptowania” sierot przebywających w obozach dla uchodźców w Kurdystanie.

W zapomnianym Kurdystanie, który marzy o niepodległości, tak jak nasi przodkowie przez 123 lata po trzecim rozbiorze. Za kilka dni świat trochę sobie przypomni ten region za sprawą wizyty Franciszka.

Na apel o „adopcję” odpowiedzieli już niektórzy czytelnicy tych wpisów. Na przykład Ania z Bartkiem, zdecydowali się na tę jałmużnę w Walentynki – całość ich wypowiedzi jest dalej. Z kolei Aneta dołączyła do projektu, bo „warto wyjść z komfortu czterech ścian”. W Przywracanie Marzeń mogą włączać się małżeństwa, pary, rodziny lub kilkuosobowe grupy.

Wszystkie potrzebne informacje i dokumenty znajdziecie tutaj:

Będę wdzięczny jeśli przekażecie także zaproszenie do Przywracania Marzeń innym osobom. Więcej o tej inicjatywie i innych wątkach związanych z Kurdystanem  możecie słuchać od poniedziałku 1 marca do 8 marca, codziennie o 17:00  w Nowym Radiu – www.noweradio.pl

Jest coś pięknego w rozmachu wyobraźni, zwłaszcza wyobraźni miłosierdzia, która przekracza granice i frunie z Itinerarium do Kurdystanu. Kiedyś te uratowane przez nas dzieci kurdyjskie zaświadczą, że nie słuchaliśmy Ewangelii na darmo.

Bartek:

Kiedy usłyszałem o programie “Przywrócić Marzenia”, pomyślałem, że 200 zł miesięcznie przez minimum rok to dla mnie dość duże zobowiązanie, nie byłem pewny czy jestem na nie gotowy. Lecz po chwili przyszła mi do głowy druga myśl, która całkowicie zmieniła moje spojrzenie na tę sytuację. Uświadomiłem sobie, że mam w swoim życiu pewną osobę, z którą mógłbym tę odpowiedzialność podzielić. Ten pomysł wydawał się mieć dużo sensu, w końcu adopcja to zobowiązanie, którego podejmują się pary. I mimo, że z Anią nie jesteśmy jeszcze na etapie takich zobowiązań jak prawdziwa adopcja dziecka, to wspólne wspieranie jednego z dzieci Kurdystanu wydawało się być dobrym pierwszym krokiem do późniejszych podejmowanych razem zobowiązań.

Oprócz okazji do pomocy dziecku w trudnej sytuacji, zobaczyłem w tym wszystkim wiele dodatkowych korzyści i wartości dla nas. Wierzę, że ta wspólna odpowiedzialność będzie budująca dla naszej relacji i zbliży nas jeszcze bardziej do siebie.

Jako, że zbliżały się walentynki, uznałem, że to będzie dobra okazja, żeby wyjść z taką propozycją. Więc pod hasłem “podzielmy się naszą miłością”, zaprosiłem Anię do ubogacenia życia jednego małego człowieka z Kurdystanu.

Ku mojej radości, pomysł spodobał się Ani, więc teraz oprócz wsparcia finansowego, modlimy się wspólnie za naszego małego człowieka z Kurdystanu.

Ania:

Od dziecka miałam w sercu pragnienie, by w przyszłości stworzyć dom dla osieroconego lub porzuconego dziecka, by zostać adopcyjną mamą. Jednak było to marzenie dotyczące dalekiej przyszłości, na razie niemożliwe do realizacji. Na jakiś czas o nim zapomniałam. Kilka lat temu miałam okazję doświadczyć czegoś wyjątkowego. Był to rok pracy w domu dla porzuconych dzieci ulicy. Był to jak dotąd najpiękniejszy czas w moim życiu. Widziałam cierpienie, smutek i łzy małych dzieci. Ale jednocześnie ogrom radości i miłości, którymi mnie obdarowywały każdego dnia. To sprawiło, że odżyło we mnie pragnienie z dzieciństwa i zdałam sobie sprawę, że nadal jednym z moich największych marzeń jest zaopiekowanie się taką bezbronną istotą, która, jak każdy z nas, pragnie miłości. Podzieliłam się tym marzeniem z moim chłopakiem. Przyjął je z aprobatą i dał mi nadzieję, że może kiedyś w przyszłości i my staniemy się rodziną dla osieroconego dziecka. Lecz nadal było to czymś odległym, na razie niemożliwym do spełnienia.
Aż przyszły walentynki. Oprócz czekoladek i wspólnej wycieczki dostałam jeszcze jeden prezent – przepiękną kartkę, a w środku tekst: “Mówiłaś, że marzysz, by adoptować dziecko. Zróbmy to! Na razie niech będzie to adopcja na odległość. Wspólnie zatroszczmy się o małego Bożego człowieka (…)”
Zaproszenie do naszej relacji kogoś trzeciego – małej bezbronnej potrzebującej istotki, było najpiękniejszym prezentem, jaki mogłam dostać z okazji dnia św. Walentego. 
Jestem przekonana, że adopcja na odległość nie tylko może odmienić życie małej sierotki z Kurdystanu, ale wspólne zobowiązanie i troska, myślenie o tym, że jest tam gdzieś w świecie ktoś, kto dzięki naszemu niedużemu wsparciu materialnemu znów może z nadzieją patrzeć w przyszłość, będzie czymś pięknym, co umocni naszą relację.

Aneta:

Dlaczego dołączyłam do  programu ” Przywrócić marzenia”? Żyjemy w czasach wszechobecnego konsumpcjonizmu, narastającej obojętności i samotności, dlatego warto zrobić coś, aby bardziej być niż mieć, warto zauważyć potrzeby drugiego człowieka,  warto wyjść z komfortu czterech ścian. 

Bezinteresowna pomoc potrzebującym sprawia, że bardziej jestem człowiekiem.

Dlaczego pomoc dzieciom w Kurdystanie?

Tym dzieciom odebrano dzieciństwo. Sieroty, uchodźcy, bez wsparcia bliskich, domu, kraju. Mali świadkowie dramatycznych wydarzeń. Jeżeli moja pomoc choćby w niewielkim stopniu poprawi los jednego z nich – muszę to zrobić. 

Baherka Comp for IDPs , near Erbil.Hard winter arrives for underprepared IDPs refugees living hard in winter time. 22/11/2014 By Bora Shamlo
Itinerarium

OKNA NA OŚCIEŻ OTWÓRZMY

Kazanie na 2 Niedziele Wielkiego Postu 28 lutego 2021

Przemienienie Chrystusa, o którym dziś czytamy, to również coś dla nas. Zadanie, aby odkryć w sobie boski, Boży wymiar, podobieństwo do Niego.

Jak to zrobić? Użyję metafory – otworzyć okna! Otworzyć okna i drzwi! Kiedy otwieramy rano okna, do naszych domów wlewa się świeże powietrze, zapach ziemi, aromat chmur, energia słońca. Stajemy się częścią kosmosu, odczuwamy więź z tajemnicą życia, z niezmierzonymi przestrzeniami słońc, księżyców i galaktyk.

I zgodnie z tą metaforą, żeby odkryć w sobie podobieństwo do Boga, powinniśmy otworzyć okna naszych serc, umysłów i wyobraźni. Niech przez nie wleje się w nas Boże życie, jasność, szczęśliwość i wieczne życie.

Ewangelia

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam się przemienił wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe, tak jak żaden na ziemi folusznik wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.

Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni.

I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.

A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy „powstać z martwych”.

(Mk 9,2-10)

Itinerarium

ON WIE GDZIE JA JESTEM

Sobota 27 lutego 2021

Czasy obecne promują aktywność, czasem słyszę, że wartość życia zależy od aktywności, dorzuca się do niej jeszcze kreatywność.

Ten trend przeniósł się też w sferę naszej wiary, gdzie dominują różne pomysły na „poszukiwanie Boga”, zakładające te czy inne aktywności, psychiczne, duchowe i fizyczne. Trzeba tylko wykazać się aktywnością nakrapianą kreatywnością.

Proponuję zupełnie inną drogę. Zamiast miotać się i ganiać za różnymi nowinkami, pozwólmy Bogu, aby On nas odnalazł.

Pozwólmy się odnaleźć Bogu! Tam, gdzie jesteśmy i takimi jakimi jesteśmy. Zaprośmy Go do siebie, do swojego zmęczenia, samotności, pogubienia ale i do swoich radości, nadziei i marzeń.

Jest trochę pychy w przekonaniu, że teraz sobie pójdę i znajdę Pana Boga. Zrobię to czy tamto i znajdę Go. Nie, to Bóg może przyjść do mnie, do mojego życia, do mojego serca, do mojego domu. On wie, gdzie ja jestem.

Itinerarium

O KIM ŹLE MYŚLIMY I MÓWIMY

Piątek 26 lutego 2021

To, czy wierzymy, wcale nie zależy od deklaracji, choć w każdą niedzielę taką składamy odmawiając Credo. Jednym z najbardziej wiarygodnych testów naszej wiary jest lista osób, z którymi nie chcemy się spotkać, z którymi nie rozmawiamy, na których nie możemy patrzyć, o których myślimy ze złością i mówimy tylko źle.

Im ta lista jest dłuższa, tym bardziej potrzebujemy nawrócenia. Jeśli ta lista jest krótka na pewno często się uśmiechamy, mamy lekkość ducha i wyraźniej słyszymy raźne głosy kosów i sikorek. I jesteśmy podobni Panu Jezusowi.

Itinerarium

SPUŚĆ POWIETRZE NA WIELKI POST!

Czwartek 25 lutego 2021

Dla wielu, nawet bardzo pobożnych chrześcijan, Wielki Post jest męczący. Wynika to głównie z nastawienia na religijny heroizm, który rzekomo ma się podobać Panu Bogu i być przez Niego nagrodzony. Następuje swoiste prężenie duchowych muskułów. Niektórzy mnożą modlitwy i praktyki religijne, o których ani słowa nie ma w Ewangelii, jest tam wezwanie do – bardzo nieheroicznej – cichej modlitwy w izdebce.

Czasem przybiera to formy ekstremalne i karykaturalne, kto więcej i dłużej pościł o wodzie i chlebie, kto przeszedł więcej kilometrów w drodze krzyżowej, kto zaliczył wszystkie Gorzkie Żale. Toczy się swoista Wielkopostna Liga Mistrzów.

Moja rada – wyczytana w Ewangelii – jest bardzo prosta. Spuść powietrze, siostro i bracie! Spuść powietrze ze swojego balonu! O tym właśnie mówi Chrystus zachęcając, aby pościć w ukryciu, modlić się w ciszy i rozdawać jałmużnę incognito.

Dodam do tego jeszcze, że wielce pożądaną i skuteczną praktyką wielkopostną jest pośmianie się z siebie samego. Ze swoich błędów, głupstw, z tej całej udawanej powagi (wieku i stanowiska). Spuść powietrze! Napij się dobrej kawy w spokoju, zajrzyj do swojego serca przy jej aromacie.

Wielki Post to dobra okazja, aby spotkać się z własnym szczęściem, żeby się cieszyć cudem życia i żeby odkryć Pana Boga w swoim domu, w bliskich ludziach i swoim sercu. I dlatego zachęcam raz jeszcze – siostro i bracie, spuść powietrze!

Itinerarium

NAWRÓCENIE PRZY BRUDNYCH KAŁUŻACH

Środa 24 lutego 2021

Co może nas nawrócić? Moje nawrócenia podejmowałem zawsze w dość spokojnych okolicznościach, pamiętam, że raz towarzyszył mi letni deszcz. Drugi raz wiatr w liściach młodych topoli, jeszcze kiedy indziej zmrożony śnieg na leśnej ścieżce. Nigdy nic nadzwyczajnego.

Opowieść o Jonaszu i nawróceniu Niniwy – oraz nawiązanie do niej w nauczaniu Jezusa – są mało ciekawe dla naszego pokolenia. Nie ma w nich fajerwerków, krwi, sensacji i emocji. Jest tylko wezwanie do nawrócenia i jest wiara w to wezwanie.

I jak tu się nawracać? Topnieje śnieg, dziury w jezdniach, błoto wiosenne. Skoki ciśnienia, jeszcze słabe słońce, brudne kałuże. Nic nadzwyczajnego o tej porze w Polsce.

I jak tu się nawracać? Nic więcej jednak nie dostaniemy, poza prostym wezwaniem – nawróćcie się. Ktoś uwierzy.

Z Księgi Jonasza

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: «Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam». Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan.

Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: «Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona».

I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Powstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, przyoblókł się w wór i usiadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie, co następuje:

«Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Ludzie i zwierzęta niech przyobleką się w wory. Niech żarliwie wołają do Boga! Niechaj każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Kto wie, może się zwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, i nie zginiemy?»

Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

Ewangelia wg św. Łukasza

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia.

Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.

Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz».

Itinerarium