30 LAT  Z JEDNĄ PŁYTĄ

Sobota 7 sierpnia 2021

To już 30 lat? Tak, od 30 lat słucham płyty opatrzonej tytułem „Krzyż”, a zdaje mi się, że od niedawna. Słucham i nadal nie wiem „Kto zniszczył pierwszą przyjaźń, kto otworzył pierwsze więzienia, kto wymyślił pierwszy nienawiść, kto zabronił być człowiekiem”, ale wiem, że „Wystarczy żyć i kochać innych!”

To wymyślił i zaśpiewał Boguś Łyszkiewicz, założyciel i lider Chłopców z Placu Broni”. Mogę pisać Boguś, bo miałem ten przywilej poznać go i polubić, najpierw podczas Święta Młodych w Łęcznej a potem kiedy organizowałem Chłopcom pamiętny koncert w Dorohusku (lata 90-te ub. wieku). Muzykowanie w Dorohusku wryło mi się w pamięć szczególnie z dwóch powodów.

Najpierw, że wszędzie było mnóstwo małych nadbużańskich czerwcowych muszek, chmarami napadających i muzyków i publiczność, pchały się gromadnie do ust zaraz po ich otwarciu. Słuchacze mogli sobie jeszcze jakoś poradzić, ale wokalista? Boguś już prawie chciał skapitulować, ale mnie natchnęło, że może jakaś dezynfekcja zaradzi tym małym potworom. Zakupiłem, zupełnie świadomie, chyba półlitrówkę … mocnej wódki, którą Łyszkiewicz co jakiś czas przepłukiwał gardło i wcale mu to nie przeszkadzało w śpiewie, a nawet mniemam iż doskonaliło głos!

Drugi powód pamięci o tamtym koncercie jest taki, że Boguś zapytał czy chciałbym usłyszeć szczególnie jakiś ich utwór. A owszem, zagrajcie „Chwalcie potęgę pieniądza!” Na to on zaczął się krygować, że przecież impreza jest przy kościele i trochę religijna, więc nie wypada chyba śpiewać, że „Biedny pójdzie raz na k…. już go męczą, głowę urwą!” Prawie przekonałem argumentem, że przy dynamice tego numeru na pewno niewiele osób dosłyszy tzw. brzydkie słowo. Muzyk wykręcał się jeszcze, że nie pamięta dokładnie tekstu, a ja wtedy mówię, że chętnie podpowiem i wyrecytowałem od „Ludzie są jako szakale…” aż po „Nie namaszczą zakopują”. W końcu muza poszła w nadbużański plener, bez protestów, nawet obecny tam biskup (pomocniczy) się nie skrzywił.

Bogusia nie ma wśród koncertujących na ziemi już od 21 lat, pewien jestem, że nuci teraz Panu Bogu. I chyba nie „O! Ela!”, ale na przykład „Kiedy stanę przed tobą przyjacielu, kiedy stanę przed tobą twarzą w twarz…” No i na pewno zna już odpowiedź na pytania sprzed 30 lat.

Link do słuchania:

Wystarczy żyć

tekst

Kto powiedział że jesteś wariatem
Kto powiedział że jesteś nikim
Kto wymyślił pierwszy nienawiść
Kto zabronił być człowiekiem

Kto powiedział że jesteś szaleńcem
Kto powiedział że nie znasz granic
Kto wymyślił karę śmierci
A kto pierwszy życie miał za nic

Kto pokochał pierwszy władzę
Kto przestraszył pierwszy się cienia
Kto zniszczył pierwszą przyjaźń
Kto otworzył pierwsze więzienia

Kto powiedział, że jesteś zerem
Kto zniszczył pierwszy szczęście
Kto wmówił że jesteś idiotą
Kto wymyślił inteligencję

Wystarczy żyć i kochać innych
Wystarczy żyć i kochać innych

Kto zniszczył pierwszą radość
Kto zgasił pierwszy ogień
Kto wymyślił języki obce
A kto pierwszy uśmiechu był wrogiem

Itinerarium

KTO BIERZE PIENIĄDZE DO GROBU

Piątek 6 sierpnia 2021

Morału z dzisiejszej historii nie będzie. Koleś, o którym piszę, wyszedł niedawno z więzienia. Ma poważne długi alimentacyjne, powinien czym prędzej zacząć je spłacać, ale trzeba na to przecież zapracować. Póki co, cieszy się życiem i wolnością, sypia u znajomych, raczy się piwkiem, mówi, że ma jeszcze czas na inne sprawy.

Ostatnio zarobił trochę grosza, zakupił dzieciom jakieś prezenty, sobie sprawił nową kurtkę i buty. W jeden dzień poszły wszystkie pieniądze.

Tłumaczyłem, że może lepiej byłoby trochę odłożyć, na wynajęcie pokoju i rozglądnąć się za stałą pracą. Koleś pokiwał chwilę głową i wycedził:

– E tam, muszę wydawać, przecież nie zabiorę pieniędzy do grobu. Tak myślą tylko bogaci.

Ma rację?

Itinerarium

KIEDY DOBRZE O LUDZIACH MYŚLIMY

Czwartek 5 sierpnia 2021

Czy wiecie, co się dzieje, kiedy dobrze myślimy o ludziach? Najlepiej jak tylko potrafimy? I czy wiecie, co się dzieje, kiedy robimy dla nich dobre rzeczy, najlepsze na jakie nas stać?

Otóż wtedy naśladujemy samego Pana Boga, który stale dobrze myśli o ludziach i robi dla nich najlepsze rzeczy.

Itinerarium

BEZ LĘKU WOBEC DRAMATÓW

Środa 4 sierpnia 2021

Miałem kilka przygód na wodzie, łącznie z doświadczeniem burzy. Pioruny trafiały na szczęście w drzewa a nie w nasze łódki, rzecz działa się na pięknym jeziorze Wiartel. Wtedy i później okazywało się, że najważniejsze jest opanowanie strachu. I nie myślę o nawiedzających nas obecnie burzach i gradobiciach.

Metafora burzy jest zrozumiała dla każdego z nas, kto przeżył jakąkolwiek dramatyczną sytuację. Nie ma życia bez burz i sztormów, do końca będą się pojawiać w naszych biografiach.

Dramaty mogą się przedłużać i źle skończyć, jeśli pozwolimy, aby strach reżyserował naszymi poczynaniami i kierował wyborami. Podczas burzy zanim cokolwiek zaczniemy wyrzucać z łódki, najpierw trzeba wyrzucić strach. To się łatwo mówi, bo strach może być bardzo silny, może rozchwiać emocjami i wywołać panikę.

Jednak nie ma lepszego wyjścia jak przypomnienie sobie – „Nie bójcie się!” To wezwanie często występuje w Ewangelii, Jezus wiedział, że życie jest pasmem mniejszych i większych burz.

Cokolwiek złego, nieznanego, bolesnego przyjdzie do nas, najpierw odwołujmy się do zapewnienia Chrystusa – „Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!”

 (Mt 14)

Ps. Na zdjęciu zamieszczonym wczoraj były prawie dorosłe drozdy śpiewaki  (Turdus philomelos).

Itinerarium

POLSKI GRZECH GŁÓWNY

Wtorek 3 sierpnia 2021

Bez najmniejszego problemu odróżniam gołym okiem mazurka od wróbla a także – gołym uchem – śpiewającego kosa od koncertującego drozda. Należę do tego szczęśliwego pokolenia, które widziało na własne oczy bataliony i tokujące cietrzewie.

Kilka lat temu na obozie z dziećmi (miejskimi) pewien malec na widok bociana oznajmił – „O! Łabędź chodzi po łące!” Kiedy próbowałem wyprowadzić go z błędu, stwierdził, że przecież widział już kiedyś tego ptaka na oczku wodnym w parku. Można się pomylić, jedno białe, drugie też prawie białe.

Niestety kolejne pokolenia będą, w kwestii ptaków i innych cudów natury, coraz bardziej zdane na opowieści jak ta dzisiejsza. Na razie niestety, przynajmniej w Polsce, ekologia traktowana jest jak nieszkodliwe hobby albo ideologia niesprzyjająca rozwojowi narodowemu, w sensie rosnącej liczby autostrad oraz betonowych osiedli. Każde bezmyślne niszczenie natury, a mamy w Polsce nadmiar takich przykładów, jest w zasadzie poważnym grzechem i ukrytym nieco aktem praktycznego ateizmu.

Wierność Bożemu słowu i objawieniu wymaga dzisiaj radykalnej troski o naturę. Samo wychwalanie Stwórcy, którego ślady coraz mniej są widoczne w znikającej przyrodzie, nie wystarczy. Choć cieszy mnie Sanktuarium Matki Bożej Opiekunki Środowiska Naturalnego w śląskim Mikołowie.

Zagadka na koniec, kto jest na zdjęciu? Trudna, chyba, że istnieje jakiś nieznany mi program komputerowy do identyfikacji. Może się nie udać, bo na wszelki wypadek figurują tu okazy nie w pełni dojrzałe. Jak nie zapomnę prawidłową odpowiedź podam w następnym wpisie.

Itinerarium

CHLEB CORAZ DROŻSZY

Poniedziałek 2 sierpnia 2021

Jestem słabym klientem i rzadkim bywalcem sklepów. Ale nawet ja widzę, że jest coraz drożej. Wyczytałem, co prawda – i dzielę się z wami –  że ostatnio potaniały buty i garnitury. Za to podrożała żywność i nadal będzie drożeć, chodzi o chleb, nabiał, warzywa i owoce. Tak dużych wzrostów cen nie było od 10 lat. Za prąd i paliwo także płacimy coraz więcej.

Nie jestem ekonomistą i nie wiem jakie są przyczyny tak znaczącej drożyzny. Pewnie tzw. większość społeczeństwa poradzi sobie z nią. Znajomy, który musi przeżyć miesiąc z 650 złotych zasiłku zaczął kupować konserwy rybne zamiast mięsnych bo są tańsze. W rozumieniu polskich przepisów nie mieści się w kategorii „ustawowego ubóstwa”, bo za ubogiego uznany byłby przy dochodach poniżej 614 zł miesięcznie (naprawdę są takie rozporządzenia!). Na szczęście ów znajomy nie płaci za prąd, wodę i gaz. Nie płaci, bo nie ma takich rarytasów. I nie tankuje rzecz jasna paliwa.

Najgorzej, że chleb jest coraz droższy.  Codzienna nasza modlitwa, „chleba naszego powszedniego”, nabiera wymiaru – „oby nie za drogiego”. Niestety na razie nie wysłuchana przez mocodawców cen. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus wyraźnie uczy: „Wy dajcie im jeść!” Tak się może spełnić nasze Ojcze Nasz wobec najuboższych. Wierzę, że się tak stanie.

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.

A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności».

Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!»

Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb».

On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj».

Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci. (Mt 14,13 – 21)

Itinerarium

MOCNE FAKTY NA WIECZNOŚĆ

Kazanie na 18 Niedzielę Zwykłą 1 sierpnia 2021

Niedawno uczestniczyłem w pogrzebie młodego jeszcze chłopaka, bezdomnego od kilkunastu lat. Zapamiętałem może dwie czy trzy sytuacje w których palił papierosa w towarzystwie innych bezdomnych. Papieros – sklepowy nie taki z petów – to rarytas dla bezdomnych, jak ktoś takiego zapala zaraz znajdą się chętni do pociągnięcia kilku sztachów. Paweł to rozumiał, zaciągał się najpierw sam a potem oddawał papierosa innym.

Czytam w dzisiejszej Ewangelii – Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne. W jednym z hymnów liturgicznych znajduje się cenna wskazówka:

Wszystko przeminie, gdy nadejdzie wieczność,

Wiara się skończy, a nadzieja spełni;

Miłość zostanie, aby Cię poznawać

W Twoim królestwie.

Miłość to pewna droga do Pana Boga i życia wiecznego. Miłość to mocne, twarde i konkretne fakty.

Ewangelia na dzisiaj

Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?»

W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec».

Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?»

Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał».

Rzekli do Niego: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”».

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu».

Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!»

Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie»

Itinerarium

NIGDY WIĘCEJ POWSTANIA WARSZAWSKIEGO!
Sobota 31 lipca 2021

Ilekroć rozmawiałem z młodymi ludźmi, życzyłem, aby nigdy nie znaleźli się w sytuacji powstańców warszawskich w 1944 r. Jeszcze w czasach komuny nosiłem kotwicę, jak i wielu z mojego pokolenia. Jutro także zaniosę modlitwę za tych, co zginęli w powstaniu.

Pierwszy sierpnia to bardzo smutny dzień dla Polaków. Żydzi do dzisiaj przy Ścianie Płaczu wspominają tragiczny los swojej Świątyni, zburzonej przez Rzymian, wraz z tysiącami zabitych.  I my do dzisiaj w pewien sposób opłakujemy śmierć powstańców. Powstanie poniosło klęskę militarną i polityczną, nie mogło być inaczej o czym dobrze wiedzieli politycy podejmujący decyzję o jego wybuchu. W starciu z wojskami hitlerowskimi powstańcy byli zupełnie bez szans. Nikomu też spośród głównych aktorów wojny nie zależało na sukcesie polskiego zrywu. Prawie rok wcześniej wielka trójka – Stalin, Churchill i Roosevelt – dokonała podziału wojennych łupów, z ich punktu widzenia powstanie było epizodem bez znaczenia dla dalszych losów Polski.

Powstanie pociągnęło za sobą śmierć samych żołnierzy, rzeź ludności cywilnej i zrujnowanie Warszawy. W żaden sposób nie przyczyniło się do zmiany położenia państwa polskiego, co widać było na następnym spotkaniu wielkiej trójki w Jałcie, pół roku po powstaniu.

Pojawiają się dzisiaj próby przedstawiania powstańców jako zwycięzców, przyznaję, że irytuje mnie to. Nie, powstanie zakończyło się klęską, przegrali powstańcy, przegrała Polska.

Walczący i ginący powstańcy są niezwykłymi, heroicznymi bohaterami, ludźmi godnymi najwyższego podziwu i trwałej pamięci. Czytam, że powstańcy odnieśli „moralne zwycięstwo”, łatwo jest tak napisać, ale oni walczyli nie o moralne lecz realne zwycięstwo. Chcieli widzieć wolną Warszawę, cieszyć się ucieczką Niemców. Ci, co przeżyli, zobaczyli tysiące trupów i miasto w ruinie. Większość zginęła, politycy przeżyli.

Po 36 latach od powstania w Warszawie, Polska znowu powstała w r. 1980 w Solidarności, a potem w r. 1989, jako niepodległe państwo. Udało się.

Z lekcji Powstania 1944 wynika jeden mocny wniosek – co zrobić, aby nigdy się ono nie powtórzyło! I żeby nie przelewano niewinnej krwi. Podziwiam i opłakuję powstańców z Warszawy. Modlę się i mam nadzieję na mądrą, dobrą  Polskę.

Itinerarium

27 % KREDYTU ZAUFANIA DLA WŁADZY

Piątek 30 lipca 2021

Czy zastanawialiście się skąd bierze się bardzo niskie zaufanie do rządzących? W Polsce obecnie tylko 27% obywateli ufa władzom i jest to jeden z najniższych poziomów w Europie, dla porównania w Szwajcarii jest to 85% a w Norwegii 83% (dane za raportem OECD z marca b.r.)

O ile w czasach komuny taka postawa była zrozumiała, bo władze zawsze nam narzucano, o tyle po r. 1989 sami już wybieramy. System elekcji nie gwarantuje oczywiście, że rządzić będą jedynie ci, którym my akurat ufamy. Oczywiste jest również, że sami rządzący dają powody do nieufności, ale tak jest w każdym państwie. Trudno w zachowaniach władz widzieć jedyną przyczynę braku zaufania i pomijam tu konkretne sympatie dla różnych opcji politycznych.

Nie sądzę też, aby jedynym dobrym wyjaśnieniem był polski gen anarchii, niechęci do jakichkolwiek władz oprócz naszej na swoim podwórku. Zaufania do władz nie da się zadekretować, może jednak potrzebujemy – zabrzmi to dziwnie – bardziej pokochać swoje państwo, no choćby bardziej polubić. Mamy je dopiero od 30 lat i nikt nie powiedział, że już na zawsze. Przy czym nie chodzi mi o lubienie (lub nie) konkretnych osób, bo jak wiadomo będą się stale zmieniały u sterów. Myślę o bardziej przyjaznym myśleniu o rządzących i instytucjach państwowych. O większym kredycie zaufania. Może coś by wyjaśniły badania, które pokazałyby czy w ogóle chętnie dajemy komukolwiek jakiekolwiek kredyty.

Itinerarium

NIE ASFALT A ZIELONE TRAWNIKI

Czwartek 29 lipca 2021

Nie wiem jak to wygląda z perspektywy innych miast, może lepiej niż ostatnio w Lublinie. Co rusz spotykam doniesienia medialne  – i widzę na własne oczy – o nowych wieżowcach i innych obiektach powstałych w zasadzie w centrum miasta.

Dla przykładu, przy ul. Głębokiej powstało kilka takich budowli, właśnie wyrósł nowy hotel przy ul. 3 Maja i wznoszą się nowe (szkaradne) wieżowce przy ul. Kompozytorów Polskich. Rozumiem, że trzeba budować nowe mieszkania i obiekty. Zauważyłem jednak, że za każdą taką budowlą kryje się likwidacja jakiegoś skweru, łąki, zielonych nieużytków i zagajników. Dobrze byłoby, gdyby w ślad za budowlami szły jakieś nowe zielone tereny, uff! Znam argumentację, że w Lublinie i tak nie jest źle jak w innych miastach, ale po co równać do gorszych?

Przyznam, że nie przypadł mi do gustu nowy wygląd Parku Ludowego, mam na myśli tysiące ton asfaltu, które wylano na ścieżki. Może wystarczyłoby trochę je wyrównać  i utwardzić? Jako wytrawny piechur wiem, że stopy lepiej czują się dotykając ziemi niźli asfaltu czy betonu. Podobnie nie podzielam idei asfaltowania na potęgę ścieżek rowerowych, po gruncie też się dobrze jeździ. Żartem dodam, że pewnie niektórzy rowerzyści znudzeni asfaltowymi ścieżkami wsiadają potem na quady i maltretują leśne dróżki w poszukiwaniu off roadów.

To wszystko nie jest dywagacją ekologiczną, to mały głos w chórze Laudato Si, w chórze tych, co nadal przez zielone gaiki, kwietne klomby, skromne trawniki i chwiejne zarośla lepiej widzą wielkość i bliskość samego Pana Boga!

Itinerarium