APEL DO SIÓSTR WĘDKUJĄCYCH

Wtorek 21 września 2021

Dziś o przekraczaniu granic. Najłatwiej jest przekraczać granice śmieszności czy absurdu, wystarczy trochę (trochę, bo więcej to szkodliwe bardzo) posłuchać obrad sejmu czy europarlamentu. Teraz będzie po nazwisku, po nazwisku Spurek. Skądinąd ciekawa postać, nasza, czyli Polka w Brukseli. Ogłosiła niedawno, że domagać się będzie aby od 2023 r. w Unii Europejskiej zakazano wędkowania. Oglądając kilka filmików z wystąpień pani Spurek, zauważyłem jak na jednym z nich odgania z twarzy muchę (lub komara). Idąc tropem myślenia pani Spurek – walczącej o prawa zwierząt – należy zakazać odganiania owadów, bo mają prawo do kąsania i podgryzania.

Przekraczałem ostatnio granicę ukraińsko – polską, zajęło mi to prawie pięć godzin. Elegancko i szybko odprawiony zostałem przez służby ukraińskie, po stronie polskiej makabra. Owszem, pogranicznicy i celnicy mili bardzo, ale opłacani marnie, brakuje prawie połowy obsady, robią, co mogą ale nie nadążają. Przez te kilka godzin tzw. wolnym pasem przemknęło kilka aut uprzywilejowanych, zapewne z dyplomatami i parlamentarzystami. Nie kwestionuję, należy im się. Gdyby jednak pani Spurek i reszta naszych VIP-ów postali w kolejce do odprawy, może wymyśliliby jak rozładować kolejki. No naprawdę, my ludzie też mamy prawa!

Znajomy od razu polecił mi, żebym jeździł przez Ublę i Małyj Bereznyj, to najbliższe Polski przejście graniczne między Słowacją i Ukrainą, odprawy idą sprawnie, szybko i z poszanowaniem praw człowieka.

Na koniec o przekraczaniu granic prawa. Jeśli dożyję a Unia zakaże wędkowania, będę to czynił nadal. Raz byłem w podziemiu to i drugi raz mogę. Jeśli ktoś przekracza granicę absurdu, to prawo należy łamać. Bracia i siostry wędkarze, do spławików marsz! Tak, tak, siostry też! Nie zapomnę jak znajoma pani Jadzia opowiadała, że przed każdym zarzuceniem najpierw bierze dżdżownicę do buzi na pół minutki, ponoć tak ogrzana przynęta natychmiast wabi okonie i leszcze. Prawda to, wie ktoś?

Itinerarium

TYLE O PANU BOGU

Piątek 17 września 2021

I patrzę na drzewa, jak spokojnie odziewają się w coraz cieplejsze, już późnoletnie kolory. Przypominam, że w tym celu należy odłożyć smartfon i powędrować do najbliższego parku bądź lasu.

W jednej z prefacji (modlitwa w czasie Mszy Świętej), jest piękna fraza – „Ty stworzyłeś wszystko, co jest na świecie, i sprawiłeś, że zmieniają się pory roku. Ty stworzyłeś człowieka na swoje podobieństwo  i poddałeś mu wszechświat godny podziwu, aby w Twoim imieniu panował nad całym stworzeniem i chwalił Ciebie w Twoich dziełach”.

Niedaleko od Lublina można jeszcze podziwiać setki żurawi na zlotowiskach, zaraz polecą na południe. Pozostaną z nami czaple (tak jest od niedawna), kormorany i łabędzie, bociany to zmarzluchy, te polskie docierają już nad Nil, choć jak dalej będzie się ocieplał klimat, to kto wie czy zabiwakują nad Wisłą.

Powoli zasypiają wrzosy, tłumnie rozłożone pomiędzy zagajnikami brzozowymi. Na rykowiskach jelenie byki kończą boje o piękne łanie, zaraz na bukowiskach dokazywać będą łosie z klępami.

No dobrze, tyle już napisałem o Panu Bogu na dziś, że wystarczy.

Itinerarium

LISTA MĄDRZEJSZYCH I LEPSZYCH

Czwartek 16 września 2021

Napisałem sobie listę osób, które mnie dużo nauczyły i są na pewno dużo mądrzejsze ode mnie. Koniecznie zróbcie to samo. Lista osób, które są bardzo dobre, wręcz wspaniałe, też jest długa. Wiem, że daleko mi do nich.

Nie praktykuję współczesnego samobiczowania, staram się tylko zrozumieć czym jest pokora. I spokojnie znaleźć swoje miejsce.

Itinerarium

SIEDEM DO SZCZĘŚCIA

Środa 15 września 2021

Jest ich siedem. Nie wiem kto z was potrafi jeszcze z pamięci wymienić wszystkie. Pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew, lenistwo. To w tradycji chrześcijańskiej Grzechy Główne. Chyba nadal trzeba je wymienić poprawnie przed przystąpieniem do pierwszej komunii świętej.

We współczesnej kulturze wszystkie grzechy główne urosły do miana postaw pożądanych i gwarantujących szczęście. Człowiek powinien być szczęśliwy.

Itinerarium

TYM KTÓRZY MNIE NOSZĄ

Wtorek 14 września 2021

Krzyż. Kiedy myślę o nim najpierw jest skojarzenie – Bóg. A zaraz potem wszystko inne, co jest dla mnie ważne. Krzyż to śmierć, ale nie taka straszna, bo z dalszym ciągiem. Do VI w. w chrześcijaństwie nie umieszczano postaci Chrystusa, podobnie jest chyba do dziś w prawosławiu, wszak dla Chrystusa nic się na krzyżu nie skończyło, śmierć przestała być ostatnim akordem ludzkiego losu.

A dalej krzyż to codzienność, dobrze pamiętam wezwanie Chrystusa, jeśli ktoś chce Go naśladować, to ma nieść krzyż codziennie. Codziennie! Każdego dnia. Noszenie krzyża od czasu do czasu to jest coś w rodzaju „akademii ku czci”.

I jeszcze dalej, krzyż to drugi człowiek, noszenie drewna przy odrobinie treningu może być nawet przyjemne i dla zdrowia korzystne. Noszenie ludzi to krzyż prawdziwy. Bardzo jestem wdzięczny ludziom, którzy mnie noszą, jako swoje krzyże.

I najdalej, krzyż to miłość. Szalona, ale przecież każda inna to tylko strata czasu i sił.

Dziś Święto Podwyższenia Krzyża. Mamy przynajmniej kilka powodów do wielkiej radości.

Itinerarium

KTO SŁUCHA NOKTURNÓW BLADEGO KSIĘŻYCA

Poniedziałek 13 września 2021

Moja koleżanka, której nie nazwałbym małomówną, zafundowała sobie tydzień milczenia w małym klasztorze. Jeszcze jej nie widziałem (i nie słyszałem) po powrocie, ale doceniam i popieram takie pomysły. Sam staram się od czasu do czasu wymykać z kieratu codziennych ważnych i mniej ważnych spraw i przynajmniej na kilka godzin kosztować ciszy.

Cywilizacja, w jakiej jesteśmy zanurzeni, atakuje nas codziennie nawałnicę dźwięków i głosów, od wszystkowiedzącego smartfonu, przez trajkocące media po wszystkich ludzi wokół, którzy stale mają coś do powiedzenia. W rezultacie nasze zmysły, ale także dusza i umysł, zmuszone są do nieustannej percepcji zewnętrznych bodźców, wytwarzanych przez galopujący świat.

To powoduje naszą potrójną przynajmniej głuchotę. Najpierw, nie słyszymy siebie samych, swojego serca a przede wszystkich swoich pragnień, tych najgłębszych i schowanych w ostatnich, zupełnie nie odwiedzanych, izdebkach naszego „ja”. Po drugie, kompletnie nie docierają do nas melodie i harmonie natury, nie chłoniemy symfonii wiatrów, psalmów wierzb i dębów, uwertur wrześniowego nieba i nokturnów bladego księżyca. Cholera, znowu przyszedł sms … I  trzecia głuchota, nie odbieramy transmisji Ducha Bożego, z Jego natchnieniami, zaproszeniami i muśnięciami. Ryk, wrzask, plotka i jargolenie nie znajdują się w alfabecie Ducha Świętego.

Kiedy milkniemy zaczynamy słyszeć to – i Tego – co najważniejsze.

Itinerarium

BEATYFIKACJA CZYLI KONIEC

Niedziela 12 września 2021

Trochę się bałem beatyfikacji i kanonizacji Jana Pawła II, słusznie bo były to akty zamknięcia Jego wpływu na umysły ludzkie, powstała fala kremówkowo – pomnikowa. Cały papieski program przemiany cywilizacji kurzy się na półkach ze zwykle nieprzeczytanymi encyklikami i adhortacjami. Oczywiście przyjdzie czas – raczej za późno – kiedy Polacy oderwą się w końcu od papki politycznych miazmatów (z jakiejkolwiek strony) i poznają, uwierzą a może i zaczną realizować projekt Cywilizacji Miłości.

Mam w swojej biografii przynajmniej dwa epizody krótkich spotkań z błogosławionym od dzisiaj Prymasem Tysiąclecia. Dużo więcej czytałem Jego myśli i idei, to wystarczyło, abym zaszczepił się dwoma inspiracjami. Najpierw, że nawet jeden człowiek może skutecznie przeciwstawić się systemowi. Piszę, że „jeden człowiek”, bo Prymas miał słabych współpracowników, nader ostrożnych i lękliwych. Musiał też przeciwstawić się „systemowi kościelnemu”, który w latach 50-tych i 60-tych dla świętego spokoju dogadać chciał się z ówczesnymi władzami. Stąd wierzę w człowieka, jego moc, wolę, prawdę i miłość, zdolne są pokonać wszelkie systemy.

Druga inspiracja, to wiara, z pozoru słaba, bez pieniędzy i czołgów, wiara, która pozwoliła Prymasowi porwać naród i wyjść z komunistycznego mroku.

Te dwie inspiracje jakoś wrosły w moje myślenie i działanie. Beatyfikacja Prymasa nie przeszkadza mi, trochę się tylko boję – jak w przypadku Jana Pawła II – że może oznaczać koniec realnego wpływu postaci (i postawy) Wyszyńskiego na polskie umysły i serca.

Itinerarium

OBOK W POKOJU LUB KILKA ULIC DALEJ

Sobota 11 września 2021

Jeśli napiszę, że podziwiam Helenę Pyz, oberwie mi się od niej. Zatem zachęcę tylko do obejrzenia filmu „Jutro czeka nas długi dzień”, który właśnie wszedł do polskich kin. Na pewno wielkiej kasy nie zarobi, bo to opowieść prawdziwa, prosta, surowo ewangeliczna.

Więcej o Helenie pisałem tutaj: http://itinerarium.pl/2013/12/02/poza-granice-lekow/

Oczywiście Jeevodaya jest wszędzie, najbardziej niezauważalne tego typu miejsca są w sąsiednim pokoju, w następnym domu czy kilka ulic dalej. Może nawet wiemy o takich miejscach. Tylko jak się ruszyć? Jak pójść?

Itinerarium

KTO ŚLIWY A KTO BANANY WIDZI

Piątek 10 września 2021

Kto tam może popatrzeć na śliwy, jesienne maliny, sady z jabłkami, albo jak się komu uda podglądać prawie dojrzałe banany, pomyśli o owocach.

I kto tam pod ręką ma pesel, też niech pomyśli o owocach swojego losu. Takich, z których inni zaczerpną nowej siły, zdrowej radości, chęci do życia, może nawet miłości bez końca.

Itinerarium

BOŻA SYMPATIA DLA SKURCZYBYKÓW

Czwartek 9 września 2021

Te zdania o nadstawianiu drugiego policzka jak dostało się już w jeden, o błogosławieniu tych, co nas oczerniają i męczą, o pożyczaniu bez nadziei na zwrot, zostały wypowiedziane a potem zapisane blisko dwa tysiące lat temu. Brzmią jak program dla masochistów albo dla psychicznych i duchowych alpinistów, jak wiadomo alpinistów skaczących po wierzchołkach ośmiotysięczników jest niewielu.

Po latach wsłuchiwania i wczytywania się w te wezwania, wydają mi się jednak oczywiste i najlepsze. Po twarzy dostałem chyba dwa razy, działo się to dość szybko, co prawda nie pomyślałem o nadstawianiu nieobitej części gęby, ale nie oddałem, choć mogłem. Płaszcz, a w zasadzie dobrą kurtkę, oddałem raz, czapek pewnie ze cztery, zdarzyło mi się też oddać nowe buty (miałem na szczęście drugie). Nie notowałem pożyczek, których mi nie zwrócono, ale w ostatnim tygodniu przepadło mi w ten sposób sto złotych. Dałem je młodemu chłopakowi, który od dłuższego czasu wybiera się na terapię od narkotyków, za każdym razem obiecuje, że pojedzie do ośrodka i jakoś mu nie wychodzi, a ja za każdym razem finansuję mu tę podróż, tzn. zamiar podróży. I chyba gotów jestem dać kolejną stówę. Nie jestem wcale jakiś święty, o nie, wręcz przeciwnie! Dlaczego jednak próbuję ten z pozoru masochistyczny program Chrystusa realizować?

No właśnie, bardzo lubię ludzi, szczególnie tych pokręconych, małych oszustów, różnych uroczych skurczybyków, niegrzecznych cwaniaków ale i tych naprawdę nieszczęśliwych, zrozpaczonych, zamotanych w nałogi. Staram się ich rozumieć – choć nie zgadzam się z nimi – i przygarniać. Wiem, że czasem kradną, piją jak hipopotamy, zdolni są kogoś sponiewierać i nawet porysować gwoździem samochód. Czasami mają styl, jak Dawid, bezdomny i notoryczny więzień, który kradnie nie jakieś poślednie wódki czy tanie wina, kradnie tylko dobre whisky i koniaki, tak ma i tego się trzyma. Zakoszenie jabcola uważa za dyshonor.

Może wyda wam się to jakąś zgrywą, pozerstwem, ale to nie tak. Czy Pan Jezus ochrzanił kogoś z kręcących się wokół Niego złodziei, kłamczuchów, wariatów czy wyzywających kobiet? Mamy oczywiście wypracowane i dobrze wyćwiczone standardy przyzwoitości, bardzo dobrze. No i mamy te płaszcze, kurtki, pieniądze, nieporysowane samochody, których inni nie mają. Do niczego nie namawiam, ale przeczytajcie poniższy program dla alpinistów.  Boża sympatia jest po stronie skurczybyków, na szczęście.

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.

Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać.

Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

Itinerarium