ŁAPY PRECZ OD SZCZĘŚCIA W SREBRZYSZCZU

Środa 12 października 2021

Od pewnego czasu przyglądam się walce mieszkańców gminy Chełm z władzami miasta Chełm, te ostatnie chcą włączyć w swoje struktury historyczne wsie – m.in. Okszów, Srebrzyszcze i Żółtańce. Każda z tych wiosek ma niezwykle bogate dzieje, doskonale ukształtowane tożsamości lokalne. Miastem dowodzi najmłodszy w Polsce prezydent, ledwo 30-letni, co oczywiście jeszcze go nie dyskredytuje. Nie ukrywam, że mocno popieram protest gminny.

Od długiego czasu w Polsce stara się rządzić dyktatura miast, z jakimś absurdalnym gruntownym przekonaniem o wyższości miasta nad wsią czy w ogóle wszystkim co nie jest miastem. Przypomnę tylko, że miasto jest wtórne względem wsi czy osad, które jednak były bardziej pierwotną formą koegzystencji ludzkiej. Nie zamierzam gloryfikować sielskości wsi, niemniej to, co uważam za najważniejsze jeszcze jakoś przechowuje się w małych wspólnotach a zanika w organizmach miejskich. Wsie to nadal w miarę znający się ludzie, zwykle współpracujący ze sobą (choćby nawet w formule Pawlaka i Kargula), przywiązani do swoich miejsc, tradycji, także parafii, to jakieś małe szczęście.

Prezydent Chełma powinien też wziąć pod uwagę, że liczba mieszkańców jego miasta systematycznie maleje, z 70.000 na początku wieku do prawie 65.000 obecnie, zatem po co powiększać? Bzdurne teksty o potrzebie terenów inwestycyjnych przekonują słabo, a już włączenie w obręb miasta przepięknych bagien torfowych z unikalną na skalę światową wodniczką (ptak) zakrawa na brak wyobraźni.

Co jednak mogą zrobić ludzie z Okszowa i Srebrzyszcza? Na razie protestują i wiecują, ale decyzje podejmuje Warszawa, czyli rząd. Z perspektywy stolicy Okszów i Srebrzyszcze to jakieś dziwne sioła na krańcach Polski a może i poza Polską.

Może uda mi się jeszcze z aparatem podskoczyć na wspomniane bagna, zanim deweloperzy wzniosą tam swoje cuda architektoniczne. Piszę o tym, bo naprawdę dziś potrzebujemy inwestycji w ludzkie wspólnoty, w ochronę bagien i zarośli, w ocalenie kuropatw i zajęcy, a na zakupy do baraków z Biedronką jakoś dojedziemy, do miasta Chełm także.

No to na koniec wołam, łapy precz od Srebrzyszcza i od Okszowa! Na zdjęciu dawny pałac Łopuskich w Srebrzyszczu, wkrótce pewnie otworzy w nim swoje podwoje Lidl, albo Biedronka.

Itinerarium

POLSKA MOJA ULUBIONA

Wtorek 12 października 2021

Coraz częściej znowu słyszę, że ktoś zabiera się i sp… z Tego Kraju, wyjeżdża na zawsze, bo ma dosyć. Dosyć – tu pada cała litania polskiego zła – głupich polityków na początek, przez słabych biskupów (i jeszcze gorszych pedofili w sutannach), dużą liczbę wariatów drogowych aż po nie do zniesienia pogodę, bo pada i pada, zimno i wieje.

Nie oceniam krytycznie nikogo z Polaków wybierających Londyn, Oslo czy Walencję, zamiast Siemiatycz, Poniatowej oraz Kartuz (dla przykładu), oberwałbym od członków mojej rodziny, pracujących na lepszą przyszłość głównie Anglosasów. Mieli swoje, najczęściej dobre i mądre powody. Źle natomiast myślę o tych, których decyzje przyczyniły się do masowej polskiej emigracji, szczególnie rozsierdził mnie przed laty słynny (z innych powodów) premier Marcinkiewicz i jego niemniej słynne i złowrogie „Yes! Yes! Yes!”, którym skomentował możliwość wyjazdów Polaków zagranicę. Wolałbym premierów, którzy zrobią wszystko, aby Polacy nie wyjeżdżali.

Sprzeczam się jednak z tymi Polakami, którzy rozeźleni na swoją Ojczyznę, źle o niej mówią, przeklinają i wreszcie krańcowo wkurzeni pakują manatki i jadą. Sam miałem kilkukrotnie możliwość opuszczenia Polski, zostałem. Ks. Jan Zieja, znany opozycjonista, jeden z założycieli KOR, prosił kiedyś o paszport  na komendzie milicji, ubek próbował szydzić z niego – „I co? Pojedzie ksiądz zagranicę i będzie szkalował tę naszą Polskę Ludową?” Na co ks. Jan odparł z uśmiechem – „O, nie, proszę pana! Nie! Choćby matka była k….., złego słowa o niej nie powiem!” Ubek miał chyba poczucie humoru, bo paszport dał. Bardziej elegancko ujął to amerykański admirał Stephen Decatur – „Right or wrong, my country!” – czyli  „Ma rację, czy błądzi, jednak to moja ojczyzna!” Między innymi dlatego nie wyjechałem z Polski.

Nie wyjechałem też dlatego, że zamiast zmykać wierzę w sens naprawiania, co polecam wszystkim malkontentom, opozycjonistom i rządzącym, nie tylko w Warszawie ale i na wójtostwie w Wólce i Nowinach, wszędzie. Nie oznacza to, że wszystko mi się podoba między Bugiem i Odrą, o nie! Bardzo wiele mi się nie podoba! A naprawiam najlepiej jak umiem,  a to przez zadawanie pokuty w konfesjonale, a to przez rozmowy z rozgoryczonymi rodakami, a to komuś dam na chleb i konserwę, a to znowu opowiem się za szacunkiem dla uchodźców i zawiozę im  jabłka i ciepłe rzeczy, a to jeszcze pogotowie wezwę do pana leżącego na chodniku, bo nadużył ogromnie!

No i na koniec, naprawdę lubię wszystkie cztery polskie pory roku, jesień, tę z wiatrami, deszczami, mgłami, chłodem i kolorowymi liśćmi jak najbardziej też. I nawet jak Lewandowski ze spółką nie poradzą sobie z Albanią, to zostaję tutaj ….

Itinerarium

NO TO OGŁASZAM DZIEŃ PRZYJAŹNI OD AGATY

Poniedziałek 11 października 2021

Byłem wczoraj u Agaty, Agaty Budzyńskiej, przy jej grobie. Porozmawialiśmy trochę, była okazja, srebrne … No właśnie, co? Agata przeniosła się w Lepszy Świat dwadzieścia pięć lat temu, jak to nazwać?

Kiedy pierwszy raz słyszałem – siedziałem w drugim rzędzie – „Narysuję dla ciebie aniołka”, byłem pewien, że będzie rysowała go dla mnie. No ale tak myślała połowa chłopaków wlepiających gały w dziewczynę z gitarą, najweselszą dziewczynę z Lubartowa.

Opowiedziałem jej, że nadal po tamtej stronie lasu kwitną poziomki, ale obawiam się, że zaraz ktoś tam wklei ohydny hangar Biedronki. Mówię jej, że nie ma już prawie sklepów, są tylko baraki Biedronek, które kochamy za zawsze niskie ceny, tfu!

Pytałem czy nadal chce narysować aniołka, wyszedłem na głupka. Przecież Ona teraz wszystkie aniołki ma pod ręką, ba, nawet samego Pana Jezusa! Agata, przepraszam i dziękuję, że wyśpiewałaś dla wielu ludzi cały świat.

Wreszcie spytała, czy ludzie jeszcze się przyjaźnią? Kłamię słabo, więc powiedziałem, że dziś ludzie rzadko przyjaźnią się z ludźmi, ale najchętniej ze swoimi smartfonami i Instagramami. I poprosiła, czy nie mógłbym ogłosić jakiegoś Wielkiego Dnia Przyjaźni Z Ludźmi. Dobra, Agata, ogłaszam.

O aniołku:

O poziomkach:

O przyjaźni:

Agata

Urodziła się w Lubartowie. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczyła się w klasie matematyczno-fizycznej w lubartowskim liceum. Maturę zdała 3 czerwca 1983. Studiowała filologię polską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tytuł magistra uzyskała 31 stycznia 1990. Oprócz tego ukończyła studium zawodowe i otrzymała tytuł instruktora kulturalno-wychowawczego o specjalności teatralnej.

Początkowo występowała w duecie z Dorotą Najdą jako Buduar. W 1983 roku zespół otrzymał wyróżnienie w Ogólnopolskim Studenckim Przeglądzie Piosenki Turystycznej Yapa w Łodzi. Jako solistka zadebiutowała w 1984 roku na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. Otrzymała wówczas wyróżnienie za pierwiastek kobiecości.

W latach 1985–1987 wystąpiła trzykrotnie na festiwalu Piosenki Miłosnej i Erotycznej Blyrwa i Amor w Poznaniu zdobywając kolejno: wyróżnienie, pierwszą nagrodę i Grand Prix Festiwalu. W latach 1990–1991 prowadziła w Lubelskim Domu Kultury cykliczne wieczory artystyczne pod nazwą Agata Budzyńska i jej goście. W latach 1991–1994 współpracowała z Teatrem Literacko-Muzycznym w Lublinie. Występowała w bajkach dla dzieci, a także w programie poetyckim Niedokończona krucjata dla młodzieży szkół średnich.

29 sierpnia 1992 poślubiła Andrzeja Trąbkę.

Zmarła tragicznie na Mazurach w wyniku zatrucia czadem z piecyka, nocując z przyjaciółmi na żaglówce, podczas jednego z festiwali piosenki turystycznej.

Zdjęcia: cmentarz w Lubartowie.

Itinerarium

CO NA DESER U BISKUPÓW

Kazanie na 28 Niedzielę Zwykłą 10 października 2021

Póki jeszcze duża część z Was chodzi do kościoła – albo przynajmniej nie myli Ewangelii z tekstami Małego Księcia – zabierzmy coś z dzisiejszego fragmentu.

Nie będę nauczał o konieczności sprzedania wszystkiego, raz, że mam niewiele, dwa, że będę niedługo próbował sprzedać mój szesnastoletni samochód, a zysk (pewnie nie za duży) przeznaczę na ubogich.

Przy czytaniu tej Ewangelii od razu narzuca się bogactwo Kościoła hierarchicznego, trochę przereklamowane (wiem, co piszę), sprzeczne z duchem przesłania Chrystusowego. Kościół hierarchiczny nie jest jakoś szczególnie bogaty i rezydencje polskich milionerów biją na głowę a nawet dwie tzw. pałace biskupie, wiem, co piszę, bywałem i tu i tam. Razi może trochę blichtr  kościelny, w Polsce odziedziczony po sarmacji. Przyznaję, jadałem wykwintne obiady z biskupami, arcybiskupami i nawet kardynałami. Dla ciekawskich podam, że zwykle jest to jedna przystawka, zupa, drugie danie, ciasto i kawa. Przy bardziej okazałych podawano do wyboru dwa rodzaje przystawek a po ciastach były lody. Jestem zwolennikiem prostych smaków, konkretnych, więc mój żołądek buntował się i następnego dnia miałem post. Kocham rosół i mielonego z buraczkami, ale jak jest pomidorowa i placki ziemniaczane, to też mam radość.

Chyba trzy razy wieziony byłem  maybachem, ale nie tym z Torunia (jeśli istnieje) tylko znajomego dyplomaty obcego kraju. Biskupi zwykle wożeni są pasatami, skodami superb albo citroenami (tego ostatniego nie rozumiem, bo francuskie samochody są raczej z drugiej ligi, mogę się mylić).

To co z bogactwem? Ewangelia dzisiejsza skierowana jest nie tylko do biskupów i księży ale do każdego z nas. Powiem na koniec tak, dobrze jeśli macie piękne domy, wspaniałe wille, bogate zasoby w bankach, świetnie! A jeszcze piękniej, jeśli nie pogardzacie ubogimi szoferami w starych matizach, jeśli macie szacunek dla bywalców barów mlecznych (są takie, bywam, tanie, naprawdę, ostatnio w stolicy obiad miałem za 12 złotych), jeśli nie wyrzucacie swetrów i dżinsów a dajecie bezdomnym, jeśli nie brzydzi was mocno podpity gość pod dworcem i jeśli staracie się kochać każdego człowieka. Amen, dobrej niedzieli, radości pełnymi garściami i pysznego rosołu albo i jarzynowej!

Ewangelia

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»

Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę».

On Mu odpowiedział: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości».

Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną». Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Wówczas Jezus spojrzał dookoła i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno tym, którzy mają dostatki, wejść do królestwa Bożego». Uczniowie przerazili się Jego słowami, lecz Jezus powtórnie im rzekł: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego».

A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może być zbawiony?»

Jezus popatrzył na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».
Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą».

Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym».

Itinerarium

ZACHWYT

Sobota 9 października 2021

Zanim w niedzielę pobiegniemy do kościołów, a potem na manifestacje za Unią czy przeciw (jak czytam, tak będzie w stolicy), warto napatrzeć się na gry światła. To letnie już trochę matowieje, kurczy się i rozrzedza, a w jego miejsce wkraczają powoli feerie jesienne, brązy, karmazyny, amaranty, karminy i szkarłaty. Po nich wścibią się odcienie popielatości, gresów, grafitów aż po antracyty. Jakież to genialne, cudowne i wzniosłe! Nic tylko się zachwycić!

Zachwyt jest zdolnością duszy i umysłu do odkrycia „czegoś więcej” w każdej rzeczy, w każdym spotkaniu, rozmowie, w każdym krzewie, także w szumie aut mknących równo we wszystkie strony i w melodiach klawiatury od laptopa.

Grozi nam zaburzenie zdolności zachwytu, coś zjeść trzeba, wypić, przespać się, pokibicować piłkarzom, i wystarczy. Nie, nie wystarczy, jest „coś więcej”. I Ktoś.

Itinerarium

TO Z MIŁOŚCI TE RÓŻAŃCE MOJE

Czwartek 7 października 2021

Dziś mamy święto różańca, Matki Bożej Różańcowej, ja w zasadzie mam to święto codziennie, bo nie odrywam się od zbawiennych paciorków ani w poniedziałek ani we wtorek ani w środę ani w czwartek ani w piątek ani w sobotę. W niedzielę także odmawiam.

Nie namawiam do odmawiania różańca, nie jest to konieczne do zbawienia, do zbawienia konieczna jest wielka miłość do Pana Boga i nie mniejsza do ludzi. Nie odrywam się od różańca jednak z powodu miłości. Z powodu miłości do moich bliskich, którzy są już Tam, a z nimi wielu moich przyjaciół, znajomych, ludzi, których znałem, kochałem, wypiłem wiele kaw i napojów innych.

Nie odrywam się od różańca, bo wiem dobrze, co dzieje się na granicy w okolicach Usnarza Górnego i co czują ludzie, próbujący – z różnymi motywami – przejść do Europy, właśnie przez polskie granice. I nie odrywam się od różańca, bo znalazłem w lubelskich śmietnikach przynajmniej dwóch zmarłych samotnie bezdomnych, może nie tylko ja przesuwam paciorki za nich. I za więźniów, bo cele mają małe, ciasne. Nie namawiam do różańca, do miłości jak najmocniej, z całych sił.

I na koniec, nie namawiam do odmawiania różańca w czasie szybkiej jazdy samochodem. Raz, z moim dość krewkim przyjacielem, spieszyliśmy na pogrzeb i raptem z prawej strony wychyla się jakiś fiat. Odmawialiśmy akurat tajemnice radosne, konkretnie drugą, Nawiedzenie Elżbiety przez Marię. Przyjaciel zaczął – „Zdrowaś Mario…” Wyjechał ten fiat, a przyjaciel z całego serca wrzucił frazę – „Gdzie się wp… ???”. I wyszło jak wyszło, wypadku nie było, Matka Boża wszystko rozumie. Amen.

Itinerarium

BRZYDKI TEN ŚWIAT BEZ MIŁOŚCI

Środa 6 października 2021

Lubię Włodawę, od wczoraj nawet trochę bardziej. Pewien chłopak stamtąd przeżył zawód miłosny (co oczywiście zdarzyć się może także w Świdniku czy Sejnach), wyczytałem, że z tego powodu uszkodził dwa samochody na kwotę 10 tysięcy złotych. To znaczy, że trafił na graty, które zresztą należały nie do dziewczyny, ale do sąsiada.  Żwawo śmigał przed niebieskimi, aż nieszczęsny zgubił buta i dał się ująć. Ani słowem nie wspomniano, że bohater był pijany.

Obecnie zwykle pojawia się bardzo mało pięknych historii z miłością w motywie głównym. Przeważają słabe wyczyny popełniane w zgodzie z prawem (np. ktoś tam oświadczył się na banerze w Lublinie) albo pod wpływem amfetaminy i podobnych, a wtedy na fazie nic się nie trzyma kupy. A ten włodawski młodzian, pokłócony z dziewczyną, stracił nagle cały sens życia, a jak się to gubi, to wtedy trzeba ten brzydki świat zniszczyć, cały, a nie tylko dwa graty na kółkach. Albo siebie samego.

Van Gogh, malarz, włożył dłoń (nie malował potem rok) w rozżarzoną świecę i prosił by mógł rozmawiać z upragnioną dziewczyną tak długo, jak długo utrzyma rękę w ogniu. To było chyba w Amsterdamie, a Amsterdam wiadomo, że nie Włodawa.

Dzisiaj pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Im ich więcej, im bardziej ukochane, upragnione, wytęsknione, tym bliżej nam do ateizmu. Bo „kto miłuje zna Boga” (Pismo Święte).

Itinerarium

I GODZINA I CAŁE ŻYCIE

Wtorek 5 października 2021

Trochę przegadane spotkanie, straciłem godzinkę, cóż, to tylko godzinka. Tak, godzinka, to niewiele, w czasie doby mamy ich aż dwadzieścia cztery. Zdarza się, że z powodu słabszej formy przebimbam cały dzień, poszedł na stratę.

Ciągle się uczę, z coraz lepszym skutkiem, żeby nie tracić minut i godzin, a już najbardziej całych dni. Przecież tak się traci nie godziny i dni, ale całe życie!

Dobry jest lekki pośpiech, taka jak Maryja, która z pośpiechem poszła z pośpiechem do Elżbiety, jakby się wlokła, kto wie czy wszystko nie potoczyłoby się inaczej.

Itinerarium

A MÓJ PAN JEZUS BARDZIEJ ROZMOWNY

Poniedziałek 4 października 2021

Odbieram telefon i słyszę jakby z katarynki, szybko, szczebiotliwie:

– Tu siostra Prudencja od Pana Jezusa Ukrytego w Najświętszym Sakramencie ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu …

Zapamiętałem tylko, że Prudencja (znaczy się ta od Opatrzności), zresztą niektóre zgromadzenia zakonne celują w dziwnie brzmiących imionach, znam jedną Kordię, jedną Gaudencję, dalej Asyzjanę, dwie Wenancje i jeszcze Audiencję. Audiencję? A nie przepraszam, na audiencji to byłem, niejednej, dwa razy nawet u papieża.

Zafrasowała mnie taka duma w głosie s. Prudencji, taka wielka powaga – „Od Pana Jezusa Ukrytego w Najświętszym Sakramencie.” Poczułem się takim małym klechą, szarym szeregowcem „od niczego” (bo do niczego, to nie).

Potem jednak mnie tknęło, stuknąłem się w czoło i odkryłem, że ho, ho, ho, ja też jestem od Pana Jezusa Ukrytego. Dzwonię zaraz do s. Prudencji i od razu anonsuję:

– Tu ks. Mietek od Pana Jezusa Ukrytego w Bezdomnych i Ubogich!

Prudencja zaniemówiła i nawet mnie ostrzegła, żebym się nie zgrywał. Ale ja się nie zgrywam, proszę siostry! Siostra ma swojego Pana Jezusa Ukrytego w Najświętszym Sakramencie, a ja swojego Ukrytego w Bezdomnych i Ubogich! I co więcej, proszę siostry, ten mój Pan Jezus to jakby bardziej rozmowny od Tego w monstrancji, ba, raz ma twarz kobiecą raz męską …

I Wy też macie Pana Jezusa Ukrytego, znam na przykład Basię od Pana Jezusa Ukrytego w jej mężu Andrzeju i babcię Bogusię, która ma swojego Pana Jezusa Ukrytego we wnuczce Klaudii. Macie, macie, i żadna Prudencja nie jest tu nad wami! I na koniec pozdrawiam wszystkie dzielne siostry ze Zgromadzenia …, e tam, ze Wszystkich Zgromadzeń, szczególnie z tych co mają za ojca św. Franciszka, bo to patron dzisiejszy.

Itinerarium

BEZ MIŁOŚCI NIE MA ZBAWIENIA

Kazanie na 27 Niedzielę Zwykłą 3 października 2021

Udzielałem kiedyś ślubu niezwykłego, za sprawą panny młodej. Kiedy doszło do przysięgi tak się wzruszyła, uniosła w oddechu i rumieńcach, że głosu nijak z siebie nie mogła wydobyć. Wcale się nie bała, pragnęła tylko, żeby te ślubowania były mocne, żeby aż serce dostało się do ust i słów. Dukała za mną po słóweczku, przerywała, zaczęła łzawić. Widząc, że zanosi się na dłuższe zmagania, skinąłem na wiernych, żeby usiedli i widziałem jak wszyscy trzymają kciuku, żeby narzeczona, prawie już żona, poradziła sobie (rosół wszak wystygnąć może!). Dobrnęła do mety po chyba sześciu minutach, teraz mają dwoje dzieci. Przy czym, zaznaczam, owa pani nigdy nie należała (i nie należy) do milczek,.

Druga panna młoda wypaplała do druhny, że chce jak najlepiej wypaść na swoim pierwszym ślubie, druhna wypaplała koleżance, ta jeszcze innej i tak doszło do mnie. Zapytałem jeszcze w zakrystii narzeczonych, czy są świadomi co zaraz uczynią. Potwierdzili głośno, że są. Pani ta jest już żoną innego pana. Może sprawdziła się tu maksyma – „Ta pani jest zbyt  ładna, żeby uszczęśliwić tylko jednego mężczyznę!”

Absolutnie nie jestem specjalistą od porad matrymonialnych, znam parę, która rozstała się a ślubu udzielał biskup w towarzystwie bodaj dwudziestu księży. I znam księdza, który rozstał się z sutanną choć wyświęcił go sam papież, św. Jan Paweł II.

Miłość jest tajemnicą, małżeństwo nie mniejszą, rozstania można różnie tłumaczyć ale na końcu także jest tajemnica. Wszystko wie Pan Bóg, od wszelkich osądów ja się powstrzymuję. Najważniejsze, abyśmy postępowali drogami miłości i w ten sposób uzyskali zbawienie.

Ewangelia:

Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.

Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?»

Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».

Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».

W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».

(Mk 10,2-12)

Itinerarium