SZACUNEK DLA NIEKTÓRYCH APOSTATÓW

Piątek 23 lipca 2021

Może to niektórych z was zaskoczy, ale mam szacunek dla apostatów, ściślej mówiąc dla osób, które zdecydowały się wystąpić z Kościoła (katolickiego czy innego). Na początek jednaj zacytuję informacje z tzw. Małego Rocznika Statystycznego publikowanego przez Główny Urząd Statystyczny.

Według publikacji GUS, do Kościoła rzymskokatolickiego – w roku 2020 – należy w Polsce 32 mln 440 tys. 722 wiernych w 10 tys. 256 parafiach. Duchownych jest 30 tys. 489, w tym 65 księży Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Rocznik GUS liczbę wiernych Kościoła katolickiego utożsamia z terminem “ochrzczeni”, podając taką informację w przypisie do tabeli wyznań religijnych. Na koniec 2020 r. w Polsce było 38 mln 265 tys. mieszkańców.

Tyle statystyki. Nie wiem ilu Polaków formalnie wystąpiło z Kościoła. Mam dla nich szacunek ponieważ coś zrobili. Musieli pójść do którejś z kancelarii parafialnych, odbyć rozmowę (możemy sobie wyobrazić jaką) ze „swoim” proboszczem, wypełnić jakieś dokumenty, wcześniej na pewno myśleli o swojej decyzji, przeżywali większe lub mniejsze emocje związane z religią. Być może był to dla nich pierwszy w życiu świadomy akt o charakterze religijnym, sami coś zrobili na polu swojej religijności, czasem zapewne na znak protestu, czasem z powodu silnego wzburzenia emocjonalnego a czasem z chęci bycia innym, awangardowym. Na pewno jednak coś zrobili w sprawach swojej wiary.

Teraz wracam do statystyk i przypuszczam, że wśród tych ponad 32 mln Polaków, zakwalifikowanych jako katolicy, apostatów jest znacznie więcej. Myślę o ludziach, którzy nigdy nie wypełnili dokumentu o apostazji i nie pomyślą o tym ani przez chwilę. Są to jednak ludzie, którzy dawno faktycznie opuścili Kościół, nie mają z nim nic wspólnego. Jest im całkowicie obojętne do jakiej kategorii zalicza ich GUS czy jakikolwiek inny rachmistrz.

Dlaczego tacy ludzie nie wystąpią formalnie z Kościoła? Z powodu Biedronki lub Lidla. Naprawdę w naszych supermarketach jest tyle fajnych rzeczy, promocji i wyprzedaży, a w galeriach jest tak przyjemnie, miło i sympatycznie. Po co iść do kancelarii i narażać się na raczej niemiłe sytuacje?

Pamiętam historię jednego z muzułmanów, mieszkającego w  Lublinie, którego współwyznawcy przyłapali na tym, że w czasie ramadanu (święty post w islamie) wcinał kanapkę po południu, a zgodnie ze swoją wiarą mógł to zrobić albo przed wschodem słońca albo po zachodzie. Publicznie zarzucono mu, że zdradził islam i musi odbyć surową pokutę. No i teraz wyobraźmy sobie, że jakiś katolik wcina kanapkę z mięsem w piątek, dzień katolickiego postu, inni katolicy to widzą i … I życzą mu –  „Smacznego!”. Przejaskrawiam trochę, ale czy nie jest tak, że wypisujemy się z Kościoła przez łamanie choćby takich zasad jak piątkowe posty?

Lenistwo i obojętność, na wiarę, zbawienie, religia kupowania i konsumowania, o wiele liczniej pomnożyły szeregi apostatów niż same dokumenty wypełniane w kancelariach parafialnych.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.