Środa 21 kwietnia 2021
Na początku bardzo mnie rozbawiła wiadomość od mojego znajomego, który przed Wielkanocą pojednał się ze swoją teściową. Po chyba trzech latach chłodnych relacji. Skądś się musiały wziąć te wszystkie kawały o teściowych (o teściach, panach, nie słyszałem), może bez powodu, jak dowcipy o mieszkańcach Wąchocka, naprawdę uroczych ludziach.
Potem jednak pomyślałem, że bardzo ważne są takie małe zwycięstwa, jak pojednanie z teściową. To oznaki nadziei na większe pojednania, na nowe relacje z ludźmi, z którymi – z różnych powodów – jest nam trudno.
W ogóle, myślę, nadszedł dobry czas, aby budować głębsze, prawdziwsze, bliższe i bardziej braterskie więzi z ludźmi. Same się nie zbudują. A zaczynać trzeba od teściowych. Albo od szefa z pracy. Albo od wrednego syna, który zawsze się buntuje. Albo od ciągle plotkującego sąsiada.
Budowanie Bożego Królestwa, tak to się nazywa w chrześcijaństwie.


