TYSIĄC LUDZI W TWOIM SERCU

Czwartek 12 stycznia 2017 Wszyscy jesteśmy jakoś chorzy, na ciele bądź duszy. I wszyscy spotykamy wokół siebie ludzi z dolegliwościami. Tak też było w czasach Pana Jezusa.

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. (Mk 1, 40 – 41).

Metoda Pana Jezusa, którą chcę tutaj rozpropagować jest prosta i zawiera cztery kroki. Pierwszy to ruch w sercu Jezusa, „zdjęty litością”, co oznacza, że trędowaty już był w sercu Jezusa. Jezus już go „czuł”, rozumiał, przeżywał jego rozpacz. Drugi krok to gest, „wyciągnął rękę”, co oznacza skrócenie dystansu, chęć bliskości. Krok trzeci to czyn, “dotknął go”, dotyk to przepływ energii, ciepła, błogości i mocy. Na koniec krok czwarty, „rzekł do niego”, co oznacza słowo, frazę, jakby dopowiedzenie do ruchu serca, gestu i czynu.

Niestety, najczęściej wobec ludzi dotkniętych chorobą ciała, umysłu czy duszy, poprzestajemy na czwartym kroku, rzucamy: „Nie przejmuj się!”,  „Nic ci nie będzie”, „Dbaj o siebie”, „Dasz radę!”, „Wykaraskasz się z tego” i tym podobne pustosłowia.

Ludzie odzyskiwaliby zdrowie, ciała, umysłu czy duszy, jeśli wpierw wzięlibyśmy ich do serca (a każde serce pomieścić może przynajmniej tysiąc ludzi!), potem zrobili jakiś gest – uśmiech, oklaski, pomachanie dłońmi, potem wreszcie możemy ich przytulić, dotknąć, uściskać, ucałować, objąć, potrzymać za ręce, zafundować delikatny bodiczek (kto zna hokej, wie o co biega). Dopiero na końcu można coś powiedzieć, ale to już najmniej jest ważne. Naśladujcie Pana Jezusa!

Itinerarium

KAŻDY CZŁOWIEK JEST WAŻNY

Środa 11 stycznia 2017 Jurek Owsiak w jednym z ostatnich wywiadów wspomina, że kiedyś recepcjonista w hotelu zapytał go czy nazwisko ma zapisać przez „w” czy przez „f” po literce „O”.

Kilka lat temu gościłem w Lublinie Jankę Ochojską, potrzebowała pilnie leku, dość specyficznego. Musieliśmy udać się na pogotowie. I tam standard – imię, nazwisko. Młody pan spisuje „Janina … Ochojska … Miejsce pracy?” Janka spokojnie – „Polska Akcja Humanitarna”.  A młody pan: „ To firma?”. „Nie, Fundacja” – mówi Janka.

Zaraz potem poszliśmy na herbatę, tuż przed wejściem do herbaciarni jakaś starsza pani zastępuje nam drogę i rzuca się na Jankę: „Pani Janino! Jak się cieszę, że panią widzę, ja już od czasu Bośni wspieram PAH i jestem pani wdzięczna za to, co pani robi w imieniu nas wszystkich!” Janka podziękowała, a ja podsumowałem: „Widzisz teraz jaka jest różnica między młodymi panami a starszymi paniami …”

Bardzo stary dowcip, tzw. suchar, mówi o ponownej wizycie Pana Jezusa na ziemi, tym razem w Nowym Jorku, w końcówce lat 60-tych, epoce hippisów. Grupka gości siedzi na skwerku, popija piwko, pali skręty. Podchodzi Pan Jezus i grzecznie pyta czy może się dosiąść. Goście wyluzowani zapraszają serdecznie, częstują piwkiem. Dla lepszej atmosfery Pan Jezus łyczka wypił. No to goście częstują jointem, Pan Jezus chcąc poznać lepiej braci jeden raz się sztachnął. I wtedy przyszło Mu do głowy, że warto się przedstawić.

– Panowie, jestem Jezus z Nazaretu … – zaczął nieśmiało.

– Ha, ha, ha – gruchnęło śmiechem stadko długowłosych – O to chodzi! Właśnie gościu o to chodzi!

Proszę, aby tę historyjkę bardziej kumaci wyjaśnili tym, którzy nie zajarzyli.

Pan Jezus uczył nas, że każdy człowiek jest ważny, uprzejma pani ze straganu z kwiatkami (naprawdę są zwykle uprzejme), cierpliwy zegarmistrz znający się na miernikach czasu sprzed lat, Janka Ochojska, która pomogła setkom tysięcy ludzi na całym świecie, Jurek Owsiak, dzięki któremu tak wielu ludzi, dzieci i starsi, dobrze są leczeni. Że ważny jest „Laluś”, Józef Franczak, ostatni partyzant z szeregu Niezłomnych.

Każdy człowiek jest ważny, tak samo ważny jak Człowiek z Nazaretu, Pan Jezus, dzięki Któremu właśnie to wiemy.

Itinerarium

 

MIEĆ CZY BYĆ

Codziennie modlimy się, żeby Bóg zbawił nas od złego („ale nas zbaw ode złego”, w Ojcze Nasz). Diabeł wie, że niewiele wskóra wabiąc nas prostym złem. Nikogo nie zabijemy i nie okradniemy.

Nurzamy się jednak w pustych gadkach, w bezsensownym wymienianiu starych rzeczy na nowe (ale niekoniecznie lepsze), w oglądaniu bzdurnych memów i zbieraniu punktów promocyjnych przy zakupach.

Prosty wybór, między „być” a „mieć”, to wybór między Bogiem, który Jest a diabłem, który chce coraz więcej mieć.

Itinerarium

DZIEWIĘĆ WOLNYCH DNI!

Poniedziałek 9 stycznia 2017 Rozpędzamy się dzisiaj po lenistwie długiego weekendu, aż strach pomyśleć, że następny będzie dopiero na przełomie kwietnia i maja. Ale za to jaki długi – od soboty 29 kwietnia do środy 3 maja, razem pięć dni, a jak ktoś się pochoruje albo zakombinuje to będzie miał wolne aż 9 dni, bo po co iść na dwa dni do roboty w czwartek 4 maja i piątek 5 maja? Dziewięć dni grillowania, picia i spania!
Tak będzie, chyba, że po drodze – co jest prawdopodobne – rozpocznie się wojna. Znajomy twierdzi, że Putin zamierza specjalnie uczcić stulecie Rewolucji Październikowej, a ten jubileusz właśnie czeka nas w roku 2017. W czasie wojny zabawa w długie weekendy się kończy a czas odmierza się od bombardowania do bombardowania. Chociaż dzisiaj może będzie to trochę inaczej, wystarczy, że genialny haker unieszkodliwi Internet a wraz z tym padną banki, giełdy, przepływ prądu i gazu, nie mówiąc już o naszych ulubionych stronach w wirtualnej rzeczywistości. Nawet strona www.itinerarium.pl może klapnąć. No chyba, że w okopie będzie jakieś wi – fi, to coś tam wrzucę.
W dzisiejszej Ewangelii czytam: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” W tym rzecz, żeby postawić na miłość, bo o to chodzi w nawróceniu i Ewangelii. Jeżeli pozwalamy miłości reżyserować nasze życie – nawet w ten otępiały poniedziałek 9 stycznia po długim weekendzie – to wraz z nią przychodzi duch współczucia, pokory i pokoju.
W miłości jest zrozumienie, czułość, słuchanie, niegasnąca nadzieja, dobry humor, hojność i ciepło. Miłość gasi wojny a rozpala pojednanie i pokój. I niech tak będzie dzisiaj i we wtorek, w środę, zawsze.
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do niech Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim. (Mk 1, 14 – 20).

Itinerarium

A BEZDOMNI PRZY KALORYFERACH

Niedziela 8 stycznia 2017 W telewizji redaktor tłumaczy, że mamy silne mrozy i dlatego należy nosić ciepłe swetry, rękawiczki  oraz czapki. Nieco zażenowany wspomina też o zaletach kalesonów.

Przewodniczący polskiego Episkopatu zaapelował wczoraj, aby bezdomni szukali schronienia w ciepłych placówkach kościelnych i państwowych. Rozmawiałem z kilkoma bezdomnymi z Lublina, apelu przewodniczącego nie słyszeli ale szybko ewakuowali się z altanek na meliny i klatki schodowe, a tam jak wiadomo są na korytarzach kaloryfery.

My dziś w kościołach słyszymy o chrzcie Pana Jezusa, a ponieważ jest zimno to nie wiemy czy nas to jakoś dotyczy. Dotyczy, bo Pan Jezus jednocząc się z każdym człowiekiem (tajemnica Bożego Narodzenia) teraz marznie w każdym bezdomnym.

Zimno czy gorąco, chrzest wzywa nas do miłości.

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. (Mt 3,13-17)

Itinerarium

MAM BOŻE NARODZENIE CODZIENNIE

Sobota 7 stycznia 2017 Po wczorajszych ulicznych orszakach Trzech Króli, Boże Narodzenie już znika. Może jeszcze raz wrócimy doń przy okazji kolędy – wedle niepisanej tradycji choinkę należy trzymać do wizyty księdza. Raz przydarzyło mi się, że kolędowaliśmy w małej obsadzie personalnej, Środa Popielcowa była na początku lutego i ostatnią wieś odwiedzaliśmy już na początku Wielkiego Postu. „Ileż można trzymać choinkę?” – wyrzucali nam gospodarze – „Wy przychodzicie na te Święta (Boże Narodzenie) co były, czy na te co będą (Wielkanoc)?” Straszną wtopę zaliczyliśmy.

Jak wiadomo nic się ciekawego w czasie Świąt nie wydarzyło. Niemniej podpowiem Wam coś co pomaga mi trwać w aurze Bożego Narodzenia, które bardzo kocham.

Podpowiedź jest wielce banalna z pozoru. Już w pierwszych parafiach chrześcijańskich (pierwszy wiek) pojawiały się herezje, sugerujące by szukać Chrystusa gdzieś w górze, ponad nami. Herezje te szczególnie rozwijały się w Koryncie, więc św. Paweł musiał upomnieć parafian – Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was? (Drugi List do Koryntian 13,5).

Jeśli chcecie mieć Boże Narodzenie na co dzień, w wolne soboty, lane poniedziałki, tłuste czwartki, patrzcie w lustro. Czyż nie wiecie, że Jezus Chrystus w was jest?

Itinerarium

RUSZAJMY!

Kazanie na Uroczystość Objawienia Pańskiego Piątek 6 stycznia 2017 Dzisiaj jest święto tych, którzy mają odwagę ruszyć w drogę. Ci, którzy ruszają w drogę, są krewnymi Abrahama, Mojżesza oraz Kacpra, Melchiora i Baltazara. Jest to też święto wielu współczesnych wędrowców, choćby Heleny Pyz – pisałem o niej tutaj:  http://itinerarium.pl/2013/12/02/poza-granice-lekow/ Święto księdza Marcina, który pół roku temu poleciał na Kubę, żeby służyć bardzo ubogim ludziom wieśniakom w środkowej części wyspy.

No ale nie trzeba jechać do Indii czy na Kubę. Trzeba się po prostu ruszyć, za swoją gwiazdą, za Chrystusem, za miłością. Jak wiadomo diabeł przyszpila nas do foteli, przed ekranami laptopów i telewizorów. Pilnuje, żebyśmy nie oderwali d … od miękkich siedzeń.

Gwiazdy, Boże wysłanniczki, mówią, żebyśmy szli, za miłością, za tym co piękne. Za Chrystusem. Nie wiem czy zabrzmi to dość pobożnie, ale z dzisiejszej Ewangelii wynika proste przesłanie – Ruszajmy!

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon . Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny. (Mt 2,1-12)

Itinerarium

DZIESIĘĆ MINUT WIĘCEJ ŚWIATŁA

Czwartek 5 stycznia 2017  Nie zauważyliście zapewne, że dnia już więcej o ponad 10 minut. Rośnie nam światło i blask. Zgodnie zresztą z hymnem Zachariasza: „Nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce … „ (Łk 1, 78).

Z życzeniami Światła i Mocy w życiu każdego z was.

Itinerarium

TEN PAN TO PYTA CZY PODRYWA

Środa 4 stycznia 2017 Fragment rozmowy zasłyszanej w dobrym radiu, bodaj na dzień przed Sylwestrem. Młody reporter pyta panią (raczej młodą także):

– Czy wierzy pani w sprawiedliwość na tej ziemi?

Pani – chciałbym widzieć jej minę – wydaje z siebie zestaw Mhhhmmm, Uuuuu …

– No wie pan, to zależy …

– Wierzy pani? – nie ustępuje dziennikarz.

– Hmmmm, a pan to tak serio pyta czy chce się ze mną umówić? Czy jak?

– Serio pytam.

– Proszę pana, jutro jest Sylwester …

 

Ponad połowa Polaków nigdy nie postawiła sobie pytania o sens życia. Takie pytanie może zakłócić sen, popsuć smak wódki a nawet doprowadzić do rodzinnych konfliktów, bo jak się – dla przykładu – człek zamyśli nad tym sensem i nie wyniesie na czas śmieci, to żona może mu…

Człowiek zatem je, pije, śpi, choruje, zdrowieje, tańczy, łysieje i starzeje się. Nie ma czasu na pytania o sens życia.

Nie tracę nadziei, że jak się człowiek namyśli nad swoim życiem na początku roku, na przykład w środę czwartego stycznia, to w Sylwestra będzie wiedział co odrzec reporterom.

Itinerarium

TYLKO IMIĘ JEZUS

Kazanie na Święto Imienia Jezus Wtorek 3 stycznia 2016 Szkoda, że dzisiejsze święto – Imienia Jezus – jest prawie zupełnie nieznane, zresztą zyskało sobie prawo bytu w liturgii dopiero w r. 2004.

Imię Jezus. Nie ma w  żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni, to intuicja św. Piotra (Dz 4,12).

Myślę, że imię Jezus, wezwane z wiarą i miłością gwarantuje zbawienie, życie wieczne. Pamiętacie św. Dyzmę, czyli Dobrego Łotra? Za chwilę miał zawisnąć na krzyżu i spaść w otchłań niebytu. Zaryzykował i ledwo zipiąc zawołał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego królestwa”. Poskutkowało – „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze  Mną będziesz w raju!” (patrz Łk 23, 42 – 44).

Wzywajcie imienia Jezus, w każdej sytuacji. Innego imienia, w którym możemy być zbawieni, nie mamy.

Itinerarium