CHATBOT NA SMUTEK I MIŁOŚĆ

Środa 6 września 2017 Załóżmy, że jesteś smutny, co przydarza się każdemu z nas. Przygnębienie ogarnia cię  i dołuje. I wysyłasz komuś smsa, szukając wsparcia, pociechy. Co możesz otrzymać?

Może się zdarzyć, że ktoś z was będąc w takiej sytuacji dostanie od znajomego (przyjaciela) link do aplikacji katolickiego chatbota. Chatbot za pomocą ludzkich słów lub tekstu pisanego (a nawet muzyki) podeśle ci pocieszenie w formie cytatu z Ewangelii lub innego dzieła, dobierze radosne piosenki, opowie dowcip, odeśle do interesującego artykułu. Za chatbotem stoi sztuczna inteligencja zdolna wyszukiwać odpowiednie treści do naszych problemów.

I załóżmy dalej, że ktoś jest spragniony przyjaźni i miłości. Chatbot – upraszczając – odpowie czymś w rodzaju „Love Story” (raczej współczesnym odpowiednikiem tego fenomenalnego filmu), znajdzie kilka romantycznych przebojów i z pewnością (bo to katolicki chatbot) przytoczy fragment z Biblii, np. „Bóg jest miłością”. Co z twoimi pragnieniami?

Rozumiem twórców wspomnianej aplikacji, chcą sięgać po współczesne środki komunikacji, wprzęgnąć je w służbę ewangelizacji i pomocy człowiekowi.

Mógłbym na wiele sposobów wyrazić wątpliwość w sens tego typu aplikacji. Trzydzieści lat temu, w Gdańsku (12.06.1987) słuchałem słów Jana Pawła II, słów, które wciąż noszę w sobie: „Na różnych miejscach cierpi człowiek, czasem bardzo cierpi. I woła o drugiego człowieka. Potrzebuje jego obecności”.

Czy nawet bardzo inteligentny i bardzo katolicki chatbot może zastąpić obecność? Mam spokojny apel – częściej się spotykajmy, dłużej rozmawiajmy, bardziej słuchajmy. Więcej potrzeba nam obecności, bycia, to najbardziej  deficytowa rzecz w naszych czasach.

Itinerarium

PORA ZACZYNAĆ OD NOWA

Wtorek 5 września 2017 Powoli w kierunku Polski wybierają się gile, uwielbiają u nas zimować. Podobnie jak niektóre wschodnie sowy i wrony. Żurawie setkami zlatują się na Polesiu, wieczorami ich klangor rozbrzmiewa na rozlewiskach.

W przyrodzie rozpoczyna się wielki ruch i ożywienie. W stada zbijają się gęsi gęgawe, czaple uzupełniają pokłady sadła polując na stawach, nie próżnują kormorany. Najgłośniej robi się na polanach, gdzie sarnie koziołki pohukują w poszukiwaniu godowych partnerek. A w tej pełni rozpoczęły rykowisko jelenie, co z pewnością raduje łanie. Głośno i ruchliwie na polach, w lasach i nad jeziorami.

Ludzie – w naszej części świata – powoli szukają ciepłych kurtek i sprawdzają czy grzeją już kaloryfery. Przerwa?

Nie ma w życiu przerw. Każda pora jest dobra, żeby zaczynać rzeczy nowe i piękne. Te żurawie w klangorze, jelenie w godach, Pan Bóg posyła je nam, byśmy teraz zaczynali od nowa.

Itinerarium

CZEMU BÓG NIE WYSŁUCHUJE MODLITW KLIENTÓW?

Poniedziałek 4 września 2017 Ewangelia obfituje w sceny, w których różni ludzie przychodzą do Jezusa ze swoimi problemami lub z kłopotami swoich bliskich. Proszą o łaski: „Panie ulituj się!”, „Oczyść mnie z trądu!”, „Ulecz moje dziecko!”

Ci wszyscy ludzie proszą Jezusa. Wiedzą, że to, o co proszą mogą otrzymać darmo, z łaski, bez zasług.

Jedyną grupą niewysłuchanych przez Jezusa są faryzeusze oraz Piłat, oni – jak odnotowują ewangeliści – żądali. Żądali znaków, cudów, jakichś niezwykłości. Żądali i nie otrzymali.

Być może jedną z przyczyn naszych niewysłuchanych modlitw jest to, że żądamy ich spełnienia. Argumentujemy, że jesteśmy pobożni, chodzimy do kościoła, odmawiamy pacierze, nie przeklinamy i nie szczypiemy ludzi. Zatem, należy nam się. To jest nasza waluta, za którą oczekujemy przychylności Pana Boga, chcemy kupić zdrowie, pomyślność, sukces. Przenosimy na relację z Panem Bogiem syndrom klienta, który ma walutę, więc należy mu się grzeczna obsługa i spełnienie życzeń. Idziemy do kościołów po zakupy rzeczy nieosiągalnych w stokrotkach, biedronkach i żabkach, dajemy na mszę za to czy tamto, płacimy, żądamy towaru najlepszej jakości.

Przemiana pysznych klientów w pokornie proszących biedaków, chorych, grzeszników jest bolesna. Jest jednak warunkiem Bożego miłosierdzia, które dane jest właśnie grzesznikom i słabym, ale proszącym. Klienci z żądaniami idą do supermarketów.

Itinerarium

MIŁOŚĆ NA CAŁEGO

Kazanie na 22 Niedzielę Zwykłą 3 września 2017 Wszystko Tobie oddać pragnę i dla Ciebie tylko żyć, chcę Cię Jezu kochać szczerze … Serce moje weź, duszę moją weź. Chyba wszyscy śpiewaliśmy tę pieśń. I pewnie wielu z nas całkowicie utożsamiało się – i nadal utożsamia – z jej treścią.

Pójść za Jezusem, oddać Mu się bezgranicznie i bezwarunkowo, zupełnie i bez reszty, nie patrząc na swoje życie, ofiarowując je. Dotykamy tu najgłębszego ludzkiego pragnienia, najbardziej wzniosłego i intymnego, pragnienia powierzenia swojej wolności Jezusowi. Bez miłości nie byłoby to możliwe.

Oczywiście to pragnienie można porzucić i zagłuszyć, zepchnąć na margines i wtedy słowa o wzięciu krzyża, wyrzeczeniach, utracie życia, wydają się bez sensu. Jeśli jednak ktoś oddaje się z miłością Jezusowi, doświadcza absolutnej ich prawdy.

Czy jest jednak większa przygoda i głębszy sens życia niźli miłość na całego? Nie wolno zagłuszyć najgłębszych i najgorętszych pragnień, warto im zaufać, dać się unieść miłości, serce, duszę, wszystko oddać Jezusowi.

Liturgia słowa

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». 

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? 

Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania». Mt 16, 21- 27)

Itinerarium

ULUBIONY KLIMAT PANA BOGA

Sobota 2 września 2017 Weekend, pójdziemy na spacery, może na grzyby, na zakupy. W sobotę, już od początków chrześcijaństwa, wspominamy Marię, Matkę Bożą, szczególnie Jej zwiastowanie, moment przyjęcia zaproszenia od Boga do udziału w realizacji zbawienia.

„Wszedł do niej anioł”, krótko odnotowuje ewangelista (Łk 1). Nie towarzyszyły temu wydarzeniu nadzwyczajne okoliczności, jakieś grzmoty, błyskawice czy trzęsienie ziemi. Dzisiaj zjemy śniadanie (trochę później niż w poniedziałek), będzie okazja do dłuższych rozmów, może uda się głębiej sobie spojrzeć w oczy aż po wejrzenie w duszę. Raczej nie będzie trzęsienia ziemi i nadzwyczajnych zjawisk na niebie. Będzie zwykły dzień.

Zwykły dzień jest jednak ulubionym klimatem Pana Boga, a Jego działanie przenika nasze spacery, grzybobrania, rozmowy i zwierzenia. Niezwykłe rzeczy Pan Bóg podarowuje nam właśnie w zwykłe dni.

Itinerarium

NASZE POLSKIE WOJNY DZISIEJSZE

Piątek 1 września 2017 Wojna trojańska toczyła się o piękną Helenę, była też wojna o ptasie łajno (pomiędzy Chile i Argentyną) i była z powodu przegranego meczu piłkarskiego, niedawno bo w r. 1969 (Salwador kontra Honduras). Od czasu kiedy wojna przeniosła się w formule niemal transmisji na żywo do telewizji (od pamiętnych relacji CNN z Kuwejtu – 1990), patrzymy na konflikty jak na spektakle. Chętnie obejrzymy efektowne, mocne sceny, wszystko w rękach odważnych i sprawnych operatorów kamer.

W polskiej perspektywie mamy obecnie kilka wojen. Pierwsza wytoczona uchodźcom przez władze, na razie strzelają w uchodźców filmy, artykuły i reportaże, tyrady polityków. Chodź uchodźców u nas niewielu, bombardowanie trwa codziennie. Druga wojna, polsko – polska, toczona głównie w parlamencie i mediach, judzi Polaków przeciw Polakom, przy czym mało kto chce pamiętać, że zawsze skłócenie naszego narodu na dobre wychodziło sąsiadom, skrzętnie korzystającym z polskich waśni i wojen domowych. Trzecia polska wojna, nabrzmiewająca, to wojna przeciwko Ukraińcom. Na razie Polacy wybijają im zęby lub rozbijają butelki na głowach (dziewczyn) – to przykłady z ostatnich dni w Lublinie. Wstyd mi bardzo. Mało kto też pamięta, że tę pełną pogardy wojnę z Ukraińcami rozpoczęli pięć lat temu Kuba Wojewódzki i Michał Figurski, dwóch naszych rodzimych błaznów i celebrytów, którzy – bezkarnie – pletli o wyrzucaniu na bruk Ukrainek i ewentualnym ich zgwałceniu (pisałem o tym: http://itinerarium.pl/2012/11/07/o-polsce/). Nie zdziwię się jeżeli fala agresji przeciwko Polakom obudzi się na Ukrainie, zwłaszcza, że polskie napaści w zasadzie uchodzą sprawcom na sucho.

Wojny są wszędzie tam, gdzie budzi się nienawiść przeciwko drugim, innym. Nienawiść miota na rzekomych wrogów najpierw słowa, potem butelki, pięści, wreszcie kule, pociski i bomby. Piszę te słowa w dniu 78 rocznicy wybuchu tzw. II Wojny Światowej. Piszę po to, żebyśmy wyzbywali się przez krytyczne myślenie, opanowanie, modlitwę, post, solidarność, przebaczenie i miłosierdzie wszelkiej złości, gniewu i nienawiści. Abyśmy stawali się błogosławionymi, którzy wprowadzają  pokój (Mt 5, 9).

Itinerarium

SOLIDARNOŚĆ POLSKICH SERC

Czwartek 31 sierpnia 2017 Pani Urszula usłyszała o czeczeńskiej wdowie, samotnie wychowującej czterech synów. Przyjęła ją jako pomoc stomatologiczną w swoim gabinecie. Dzisiaj duża grupa wolontariuszy zajmie się dziećmi, które nie miały szans na wakacyjny wyjazd z Lublina, będą zabawy, rozmowy, obecność. Wczoraj Jurek, Ania, Monika, Basia i inni nakarmili treściwą zupą blisko 70 bezdomnych. Mogę mnożyć przykłady, które widzę, w których uczestniczę.

Po 37 latach od swojego debiutu, od 31 sierpnia 1980 roku, Polska Solidarność przeniosła się ze sztandarów i ulic do ludzkich serc. Kilka lat temu zaproponowałem jednemu z bardzo ważnych przywódców Związku Zawodowego „Solidarność” zawiązanie funduszu wspierającego zdolną ale ubogą młodzież. Pan się zdziwił i tłumaczył mi, że „Solidarność” się takimi sprawami nie zajmuje, że właśnie w dwóch zakładach działacze związku mają kłopoty, chcą im odebrać etaty. Pan przywódca miał znaczek „Solidarności” w klapie, był bardzo dobrze odżywiony. Ale w tym panu solidarność dawno umarła, pozostała tylko pusta etykieta „Solidarności”.

Dostaliśmy, my Polacy, wielki dar od Boga, solidarność. Dar i zadanie. Po tym jesteśmy rozpoznawani na całej ziemi, wielokrotnie tego doświadczałem w różnych zakątkach świata.

Strzeżmy tego daru w naszych sercach, niech z niego rodzą się twarde fakty miłości, czas dla innych, chleb dla głodnych, praca dla uchodźców, listy do więźniów, wysłuchanie nieuleczalnie chorych. Solidarność przeniosła się ze sztandarów i plakietek do polskich serc.

A jak przyjdzie pora może znowu trzeba będzie „zwalać pomniki i zrywać bruk” (z „Murów”, hymnu Solidarności).

Itinerarium

O ZAPOMINANEJ SZTUCE WYCHOWANIA

Środa 30 sierpnia 2017 Przez ostatnich kilka dni przyglądałem się zapominanej dziś sztuce wychowywania. Wychowanie, naukę życia, myślenia, wartościowania, postępowania oddaliśmy dzisiaj twórcom gier komputerowych i internetowych. Nic z tego nie wyjdzie.

W wychowaniu niezmiennie ważne jest słowo wychowawcy, często powtarzane. To jest dobre, a to złe. Tego nie powinieneś robić, a tamto powinieneś, ponieważ … Od dobrego wychowawcy przychodzi upomnienie, przestroga, pouczenie. I to nie raz oznajmione, ale powtarzane, niczym kropla drążąca skałę.

Komputer i Internet w żaden sposób nie zastąpią obecności wychowawcy, jego poświęcanego czasu, słuchania, uwagi, zrozumienia ale też i stanowczego sprzeciwu, nagany i upartego strofowania.

Trzy lata Jezus kształtował swoich uczniów słowem, uwagą, przykładem (mycie nóg!), obecnością, czasem gorzkim upomnieniem lub wyrzutem. Owoce przyszły później. Stąd i zachęta dla wychowawców, cierpliwie i spokojnie siejcie słowo, przykład, owoce przyjdą w przyszłości, może nawet nie będziecie ich oglądać. Jednak każde mądre i dobre słowo, każda porada, krytyka spokojna, każdy dobry przykład zrodzą piękne człowieczeństwo w tych, którym służycie.

Itinerarium

KRÓTKI OPIS MAŁO NORMALNYCH

Wtorek 29 sierpnia 2017 W naszym szybkim świecie normy moralne pisane są niemal codziennie od nowa. Przy czym dobre wydaje się to, co uzyska maksymalną liczbę polubień i przychylnych komentarzy.

Zawsze trzeba mówić prawdę. Nikogo nie wolno obrażać. Nie należy się wywyższać nad innych i warto słuchać mądrzejszych od siebie (naprawdę tacy są!). Trzeba przeprosić jak się człowiek pomyli albo zagalopuje. Podziękować należy nawet za drobną przysługę, gdy ktoś nas w drzwiach przepuści. Nie wypada też rozmawiać przez komórkę na poczcie, bo nie wszystkich interesuje co będziemy jedli na kolację.

Normy moralne pisane są niemal codziennie na nowo. A szczęśliwi są ci, co starają się być dobrzy, cierpliwi, przebaczający, cisi, zgodliwi, ufni i pełni ludzkiego ciepła.

Itinerarium

CICHA PRACA PANA BOG

Poniedziałek 28 sierpnia 2017 Pan Bóg jest zawsze w tle naszego życia. Obecny, ale subtelny. „Ty stworzyłeś wszystko, co jest na świecie i sprawiłeś, że zmieniają się pory roku” – modlimy się jednej z modlitw w czasie Mszy Świętej (konkretnie – piąta na niedziele).

Właśnie zmieniają się pory roku, w Europie lato ustępuje bardzo powoli i delikatnie miejsca jesieni. A sprawia to, skryty w barwach, zapachach i smakach Pan Bóg.

Jego obecność to kwestia wrażliwości naszych serc. Na gęstsze mgły o porankach. Bledniejące zachody słońca. Żywy zapach podgrzybków w sosnowych lasach. Pajęczyny snute obficie przez pracowite pająki. Zmieniają się pory roku, cicha praca Pana Boga.

Itinerarium