SZALUPA OBOK!

Boimy się różnych rzeczy. I burzy (Mk 4,35-41), i śmierci, i choroby, i ludzi złych. A czasem nawet własnego cienia i podwyżek masła.

Boże ratuj! Jezu pomóż! Matko Boska, śpiesz na ratunek! Święty Judo Tadeuszu, patronie spraw beznadziejnych!

Bóg nie jest panaceum na nasze lęki. Stąd, nie dziw się, że ty wrzeszczysz, a On nic. Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?

W historii, czytanej dziś w Ewangelii, nic nie wskazuje na to, że łodzi groziło jakieś szczególne niebezpieczeństwo. Normalna sprawa, gwałtowne wichry zdarzają się podczas co drugiej żeglugi. Poza tym – co widnieje jak byk w wersecie 36 – „inne łodzie płynęły z nim”. Co za problem, by ewakuować zastraszonych na inną szalupę?

Jezus wykorzystuje sytuację, aby podać lepszą receptę na momenty lęku i strachu, nieodzowne przecież ludzkiemu życiu. Nie wrzeszczcie, nie ma o co! Czemu tak bojaźliwi jesteście! Trzeba tylko wiary! A wy robicie raban, jakby się co złego miało stać! Trzeba trochę zmienić kurs łodzi, wylać nadmiar wody z pokładu, wiosłować z falą (nie pod włos!). A poza tym, ciemniaki, macie kamizelki ratunkowe! Zamiast wylewać nadmiar wody, wiosłować szybciej i nałożyć kamizelki, wszczynacie alarm, jak na koniec świata!

Świat się zmienia tak powoli (a może nie zmienia wcale), między innymi dlatego, że tak niewiele rzeczy bierzemy w swoje ręce (choć mamy wszystko, aby to zrobić!), a stękamy w kółko – „Panie! Nic cię to nie obchodzi, że giniemy?”

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.