Zadziwia nas dziś bezbronność Boga. Pozwala człowiekowi, aby go zabił. Moc ludzkiego smakowania wolności apogeum znajduje w bogobójstwie. Wielki Piątek jest z pozoru sukcesem ludzkiej mocy. Dowodem potencjalnej zdolności człowieka do WSZELKIEGO ZŁA. To warto zapamiętać jako kreskę do własnego życiorysu.
Teraz spójrzmy na Jezusa. “Ojcze w Twe ręce powierzam ducha mojego” – chwila śmierci jest dla Niego powierzeniem się rękom Boga. Tym rękom, które stwarzały świat. Tym rękom, na których jest wyryty każdy z nas (Iz 49,16). To dobre ręce. Najlepsze.
Jezus w zasadzie nie umiera. On oddaje swoje życie. A to wielka różnica. “Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja sam je od siebie oddaję. Mam moc je oddać i mam moc znów je odzyskać.” (J 10, 17-18).
To jest cała sztuka – nie tyle dzień po dniu umierać, tracić siły, dogorywać i rozstawać się ze światem. Sztuka życia polega na tym, aby dzień po dniu, żyć coraz bardziej i bardziej, tak, aby nie trzymać się kurczowo życia, ale je oddawać. Oddawać. Poprzez miłość. I oddać je całkowicie. Wtedy gdy oddajesz czas i pieniądze, ciało i duszę, siły i myśli, rzeczy i słowa. Nic nie musisz tracić, wszystko możesz oddać w miłości. Oddawaj.
I jeszcze jedno. Jezus umiera ZA. ZA mnie, ZA Ciebie. ZA kogoś. Nie daj Boże byś umierał bez powodu!

