Piątek 24 grudnia 20121
Dobrnęliśmy do dnia Wigilii, jeśli czytacie, to znaczy, że przeszliście covida albo szczepienie uchroniło Was od najgorszych jego skutków. Dobrze, że jesteście i że czytacie, dziękuję.
Przy Wigilii winien jestem dwa wyjaśnienia, wiążące się z moją buńczuczną zapowiedzią z początku Adwentu, że będę pisał o Bożych romansach z Maryją, prawie 2022 lat temu ten historyczny, trochę w istocie było to wcześniej ale mnich Dionizy Mały, Ormianin zresztą, źle policzył daty i de facto mamy rok 2028 po Narodzeniu Chrystusa. Mniejsza o to, wracam do Bożych romansów, które wcale nie skończyły się na historii z Marią, Pan Bóg nadal zaprasza nas do współpracy, trzeba tylko posłuchać tego, co się dzieje w naszych sercach i myślach, a przede wszystkim w pragnieniach.
Przyznam szczerze, że świętuję Boże Narodzenie codziennie, chyba już od ponad 40 lat, kiedy odkrywać zacząłem, że Chrystus mieszka we mnie. Tak, jestem grzeszny, czasami wredny i chełpliwy, mnie to przeszkadza, Panu Jezusowi chyba nie. Bo znajduję go nadal w głębi siebie samego, coś podobnego jak u św. Pawła – „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus.”
I w każdym z Was żyje ten sam Chrystus, cokolwiek byście nie pomyśleli i nie powiedzieli o swoje wierze czy niewierze. Macie w sobie Boże Narodzenie, w tzw. żłobkach będą laleczki tylko, czasem nawet kompletnie nieudane.
Zamierzałem pisać o pierwszej, założonej przez Jezusa małej spółdzielni rybackiej, tych dwunastu rybaków, celników i innych analfabetów, bardzo przepraszam Apostołów, że grzebię w ich życiorysach. Teraz ta spółdzielnia to światowa korporacja (w języku mediów, które lubią pikantne frazy). Dobrze, korporacja, ale do niej należę nie tylko ja, papież Franciszek, episkopaty i niezliczone zastępy w habitach.
Przepraszam, jestem od wielu lat zawziętym kibicem, wkurza mnie to, że zawsze winien jest trener lub menadżer. Taka Legia zmienia tych gości co chwilę i jest blisko drugiej (numerycznie) ligi. Trenerzy czy menadżerowie są kiepscy? A może gracze mają w nosie (albo i znacznie niżej) tę całą Legię?
Bardzo mnie śmieszy pomysł – powielany przez wszystkie prawie media, przez wszystkie Moniki Olejnik (bardzo lubię) i Lisów (Tomaszów) – że wystarczy zmienić biskupów i episkopat, a będzie lepiej, nawet wspaniale. Patrzcie na Legię.
Tak samo bawi mnie teza, że jak PO zastąpi PiS, to niebo będziemy mieli w kraju, g … prawda (ta trzecia w wydaniu ks. Tischnera – „świento prawda, tys prawda i gówno prawda”).
O sukcesie Legii, i innych teamów decyduję gracze, zawodnicy.
My wszyscy, ochrzczeni, gramy w drużynie KK, Kościół Katolicki, to my albo wygramy albo spadniemy do niższej ligi. Menedżerom, biskupom i kardynałom dajmy spokój, weźmy się za siebie samych, zagrajmy – wedle reguł ewangelicznej miłości – będziemy w końcu mistrzami świata. A na bramce, kto wie, może nawet o. Tadeusz wystąpi!
I jeszcze ta tęsknota za Bożym Narodzeniem, tak naprawdę za Miłością, niech się Wam i mnie także, zdarzy. Świąt najlepszych dla Was, drodzy parafianie z Itinerarium. Pozdrawia Was proboszcz, ten z lewej 😊


