Kazanie na Boże Narodzenie Sobota 25 grudnia 2021
Wpadłem na dłuższą chwilę do przyjaciół przy okazji Wigilii, gościła tam też młoda dama, lat sześć, o pięknym imieniu Marysia. Zażartowałem do niej:
– A więc Ty jesteś panną Marią!
Chwilę popatrzyła na mnie i spokojnie odrzekła:
– No tak, to prawda.
Marysia jednakże już dba o linię i stroni od potraw, próbowałem ją zachęcić:
– Może zjesz kilka oliwek, będziesz ładniejsza …
A panna Maria bez chwili wahania:
– Ale po co? Ja przecież już jestem najładniejsza!
Trafiła w sedno! O to chodzi! Panna Maria objawiła prostym słowem tajemnicę Bożego Narodzenia. Ależ tak, panno Mario! Ależ tak, jesteś najładniejsza, właśnie dlatego, że w Tobie mieszka sam Pan Jezus, który zjednoczył się z Tobą i z każdym człowiekiem. Nic bardziej ładnego nie mogło się przydarzyć Tobie i nam wszystkim. Dziękuję.
W innym miejscu rozmawiałem chwilę z młodym małżeństwem z Ukrainy, z Odessy konkretnie. Bardzo młodzi ludzie z pięciomiesięcznym synkiem. Pokochali się pięć lat temu, bez pamięci, do samego końca a może nawet jeszcze dalej, mocno i cudownie. Ale w życiu, podobnie jak w baśniach, musi się pojawić jakaś zła czarownica, w tym przypadku znakomicie w tę rolę wpisała się matka chłopaka. Zabroniła mu spotykać się z wybranką, ponieważ nie posłuchał, pokazała drzwi. No to dobrze, pomyślał, zabrał narzeczoną w wielki świat. Poprosił o rękę, ona była na tak, wzięli szybki i cichy ślub i czmychnęli, trzy lata temu, zagranicę, najpierw do Polski, potem do Czech i znowu do Polski, do Lublina tym razem. Wszędzie imali się jakichkolwiek prac, udawało się, płacili za wynajmowane mieszkania, podatki także, bo to wszystko na legalu.
Tu, w moim mieście, chłopak tyrał w korporacyjnej firmie, za małe grosze, przecież Ukrainiec, ona dorabiała przy sprzątaniu. A potem na świat przyszło Dziecię, też w Lublinie. Pora na Heroda w tej opowieści, okazał się nim szef spółki pośredniczącej w zatrudnianiu pracowników dla korporacji, spółka dawała też pokoik, rzecz jasna nie za darmo, za trzecią część zarobków chłopaka z Odessy. Do czasu aż wygasać miała umowa, o czym szef spółki powiadomił Olega. Na trzy dni przed końcem, brawo, polski biznes!
Oleg z młodą żoną, mają po 23 lata, popłakali chwilkę, ale potem zaczęli walczyć. I trafili do Centrum Wolontariatu w Lublinie, pogadałem z nimi pięć minut. Uff, szefa spółki chciałem od razu ubić, ale przecież jest piąte przykazanie.
W tym samym czasie pani Jadwiga, emerytowana profesor filozofii z UMCS, zgłosiła chęć oddania swojego drugiego mieszkania komuś z uchodźców lub migrantów. Oleg z Iriną i maleństwem tam właśnie zamieszkali dwa tygodnie temu.
Oleg porzucił dawną robotę, szuka innej. Ale Irina zarabia, sprząta w jednym z hosteli w centrum miasta, na wezwanie, wyciąga do 400 złotych na tydzień, nie za dużo, przecież jest Ukrainką. Sprząta pokoje po bogatych gościach, z Rościsławem, maleńkim synkiem, pięć miesięcy, na plecach w specjalnym nosidełku, a jak śpi to kładzie go na jakimś krześle.
I tak to jest, Święta Rodzina z małym Jezusem uciekła do bezpiecznego, pogańskiego Egiptu. A Święta Rodzina z Odessy, rodzina także pełna miłości, jakoś sobie radzi w katolickim Lublinie. Radzi sobie, bo ufundowaliście gaz i prąd dla uchodźców i migrantów, bardzo dziękuję. Kto by jeszcze wspomóc chciał rodzinę z Odessy, i inne, z Kuby czy Afganistanu, bardzo proszę, numer konta dalej. Przecież jest Boże. Narodzenie. Pan Jezus. W małym Rościsławie.
Stowarzyszenie Solidarności Globalnej
nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064
tytuł przelewu – darowizna na cele statutowe
Adres: Stowarzyszenie Solidarności Globalnej
ul. Gospodarcza 2
20 – 217 Lublin
Na zdjęciach Pan Jezus w ukraińskiej rodzinie i baloniki Jego Mamy.



